09.07.2001

Ogólnopolski Program Mieszkaniowy

Czasopismo „Franchising. Nowe rynki – nowe pomysły” opublikowało artykuł o „Ogólnopolskim Programie Mieszkaniowym”. Mimo sugestii autora, to nie jest franchising!

W czerwcowym numerze czasopisma „Franchising. Nowe rynki - nowe pomysły” ukazał się artykuł Hieronima S. Chabasa opisujący twór o nazwie „Ogólnopolski Program Mieszkaniowy” będący, zdaniem autora, pozarządową inicjatywą gospodarczą (?).

Na artykuł ten zwrócił naszą uwagę pan Grzegorz Chmielarski, Prezes Polskiej Organizacji Franczyzodawców, zrzeszającej największych polskich franczyzodawców, z prośbą abyśmy na stronach naszego portalu wyjaśnili, że system prezentowany przez pana Chabasa nie jest systemem franchisingowym, a jedynie bliżej nie sprecyzowanym pomysłem na prowadzenie działalności gospodarczej, o trudnych do odgadnięcia regułach.

Prezentujemy jednak Państwu naszą opinię na temat „Ogólnopolskiego Programu Mieszkaniowego” nie dlatego, że zostaliśmy o to poproszeni przez Prezesa POF, ale przede wszystkim dlatego, że czujemy się w obowiązku ostrzec osoby zainteresowane nabyciem licencji franchisingowej przed wątpliwej jakości pomysłami na prowadzenie działalności gospodarczej podszywającymi się pod franchising. Jest to tym bardziej istotne, w sytuacji gdy opisy takich dziwacznych przedsięwzięć gospodarczych jak „Ogólnopolski Program Mieszkaniowy” pojawiają się w periodyku mieniącym się być jedynym fachowym i branżowym czasopismem z zakresu franchisingowym.

„Ogólnopolski Program Mieszkaniowy”, który występuje też w tekście pod nazwą „Yana Distribute System Luxemburg” jest, według słów samego pana Chabasa „mutantem franchisingu tradycyjnego”, który „zmienił oblicze kooperacji pionowej oraz przystosował się do współczesnych metod działania na rynkach”. W dalszej części artykułu dowiadujemy się, że „produktem franchisingowym” tego sytemu jest ... „wiedza stanowiąca o sukcesie”. Na czym polega ta wiedza - zapyta zapewne zdziwiony czytelnik. Otóż jest to „wiedza o sposobie pozyskiwania środków finansowych, logistyce, strategii zarządzania oraz najważniejsze - a mianowicie jak opanować rynek zbytu”. Pozyskawszy i opanowawszy tą, jakże genialną, wiedzę „firmy ubiegające się o prawa dostaw produktów, surowców czy usług w programie już nie muszą uczestniczyć w dziwnych przetargach - wystarczy że nabędą licencję, a będą posiadać gwarancję do dostaw produktu względnie wykonywania usług na z góry określonych zasadach”. Dzieje się tak ponieważ „firmy i instytucje działające w zrzeszeniu funkcjonują dobrze oraz co najważniejsze - tworzą własny, bezpieczny, gwarantowany ubezpieczeniami kontraktowymi, wewnętrzny rynek zbytu”.

I tu dochodzimy do sedna problemu, chciałoby się rzec jądra programu. Otóż okazuje się, że „uczestnicy programu nie są mobilizowani do posiadania wspólnej nazwy i identycznego produktu - gwarantujących im sukces na rynku”. Widać więc wyraźnie, że system prezentowany przez pana Chabasa nie ma nic wspólnego z franchisingiem, w którym wspólna nazwa (marka), jednorodność oferowanych produktów lub usług oraz specjalistyczna wiedza (know - how) przekazywana franczyzobiorcom przez franczyzodawcę są niezbędnymi elementami odróżniającymi system franchisingowy od innych metod współpracy gospodarczej. Przyznaje to zresztą sam Hieronim S. Chabas, który stwierdza, że warunkiem gwarantującym przetrwanie i sukces członków jego sytemu na rynku „nie jest jeż - jak we franchisingu tradycyjnym - wspólna nazwa produktu i identyczny produkt”.

Na zakończenie autor artykułu zapowiedział, że w kolejnych numerach czasopisma „Franchising” przedstawi, między innymi „zasady pozyskiwania niekomercyjnych środków finansowych - przeznaczonych na finansowanie naszego programu oraz możliwość pozyskiwania licencji franchisingowej dla firm, którym pojęcie rynek nabrało cech produktu”.

Będziemy z uwagą śledzić i na bieżąco Państwa informować o kolejnych ciekawych pomysłach pana Chabasa oraz pana Andrzeja Skakowskiego - wydawcy czasopisma „Franchising”. A póki co gorąco do Państwa apelujemy, aby nie dawali się Państwo zwieść mirażom łatwego i szybkiego zysku roztaczanym przez różnorakich szarlatanów gospodarczych, którzy próbują swoje podejrzane pomysły określać mianem franchisingu.

Niektóre mutanty potrafią być bardzo niebezpieczne.

Redakcja

Udostępnij artykuł

Komentarze na forum

2