26.02.2010

Upadek PAF czy ucieczka od długów?

Prezes PAF Operator Pocztowy potwierdza złożenie wniosku o upadłość spółki.

Franczyzobiorcy zapowiadają walkę w sądzie, pieniądze klientów znikają, PAF składa wniosek o upadłość, a były prezes mówi o wrogim przejęciu. Tak pokrótce można opisać zamieszanie panujące w ostatnich tygodniach wokół prywatnego operatora pocztowego PAF.

Punkt pocztowy PAF

Nadużycia, jakich dopuszcza się PAF wobec klientów mogą przesądzić o tym, że już niedługo większość placówek opustoszeje.

- Na początku lutego wysłałam w punkcie PAF Operator Pocztowy na Podkarpaciu dwa przelewy na kwotę ok. 400 zł. Przelew nie dotarł, przez trzy tygodnie nie wiedziałam, co się stało z moimi pieniędzmi - mówi Anna Nowak z Łańcuta. - Składałam w tej sprawie reklamacje, ale usłyszałam, że nastąpiła awaria systemu i PAF w najkrótszym możliwym czasie rozwiąże problem.

Takie doświadczenie stało się udziałem tysięcy osób w całej Polsce. Marcin Kwatek, były właściciel oddziału pocztowego PAF-u w Warszawie potwierdza, że takie sytuacje zdarzają się w nagminnie. Z jednym zastrzeżeniem – problemy z przesyłkami i przelewami nie mają nic wspólnego z awarią sieci.

System transferów w PAF-ie polega na tym, że pieniądze pobierane od klienta są przekazywane na konto centrali i dopiero stamtąd transferowane do kontrahenta. Jeśli franczyzobiorca przedstawi potwierdzenie przelewu wykonanego w terminie, wówczas wina jest po stronie PAF-u. Do nadużyć może dochodzić zarówno na poziomie punktu partnerskiego, jak i centrali. Byli partnerzy sieci nie mają jednak wątpliwości, kto odpowiada za stracone pieniądze.

- Lwia część nadużyć jest jednak po stronie centrali – mówi Marcin Kwatek. - Franczyzodawca obiecywał zwrot kosztów po 3 miesiącach, a wszyscy operatorzy pocztowi działający od 2006 r. do dziś są na minusie. Franczyzodawca świadomie nie opłacał faktur wystawianych przez partnerów.

Obecny prezes zarządu PAF, Jan Ptaszyński przyznał, że firma straciła płynność finansową i w marcu zostanie złożony wniosek o upadłość. To zła wiadomość dla franczyzobiorców, bo zmniejsza szansa na odzyskanie należności.

- Nowy zarząd chce wyczyścić sytuację naszym kosztem – mówi Kwatek. - Planuje zrealizować weksle podpisane przez partnerów. Na podstawie drobnych opóźnień w wykonywaniu usług żądają dziesiątek tysięcy euro.

Kiedy partnerzy postanowili interweniować u inwestora, który w 2007 kupił udziały w PAF-ie, nie otrzymali oczekiwanego wsparcia. Ponadto okazało się, że właściciel zdaje sobie sprawę z poczynań zarządu i nie planuje im w żaden sposób przeciwdziałać.

- Pogodziłem się z tym, że nie zobaczę już swoich pieniędzy – przyznaje Mariusz Woźniak, właściciel oddziału pocztowego w Gdańsku. - Mamy dowody na to, że poprzedni zarząd działał na szkodę firmy, sprawa jest w prokuraturze, ale PAF wodzi wymiar sprawiedliwości za nos. Ociągają się z przesyłaniem dokumentów, przedstawiają zupełnie inne papiery niż te, których żąda prokurator.

Założyciel i były prezes PAF-u Marek Sadowski odpowiada na zarzuty franczyzobiorców twierdząc, że firma padła ofiarą wrogiego przejęcia. Ponadto dodaje, że Marcin Kwatek i Mariusz Woźniak zostali usunięci z sieci jeszcze w 2008 i to PAF wobec nich wytoczył sprawę w sądzie, w związku z ich zobowiązaniami wobec spółki.

Sadowski wspomina, że kolejni członkowie zarządu wprowadzeni do niego przez spółkę nowego właściciela podkopywali autorytet dotychczasowych władz PAF-u. W czerwcu 2009 r. złożyli do sądu wniosek o upadłość, chociaż PAF notował jeszcze bardzo dobre wyniki.

- Jednocześnie Tomasz Zuzaniuk, wtedy wiceprezes z ramienia inwestora, zrezygnował z członkostwa w zarządzie PAF i został prezesem w konkurencyjnej firmie Pocztowa Agencja Finansowa, należącej do konkubiny nowego inwetsora i łudząco z nazwy przypominającej PAF – tłumaczy Sadowski. - Zuzaniuk przekonywał klientów PAF-u, żeby zrezygnowali ze współpracy z firmą i zaczęli korzystać z usług nowej spółki, Pocztowej Agencji Finansowej.

W tym czasie brat właściciela PAF stworzył spółkę Multi Punkt, świadczącą usługi konkurencyjne wobec PAF, a jej prezesem został sam właściciel, dotychczas wspólnik agencji pocztowej. Sadowscy i Ignatowicz zrezygnowali z funkcji w zarządzie, a nowe władze zwolniły franczyzobiorców z zakazu konkurencji.

- Nowy prezes, Jan Ptaszyński, zaproponował przejście franczyzobiorcom do firmy Multi Punkt. Ci, którzy przeszli mogli liczyć na realizację zaległych płatności. Część pracowników PAF z dnia na dzień zostało zatrudnionych w nowej firmie właściciela, w tym osoby kluczowe - informatycy, osoby od rozwoju sieci - mówi Sadowski. - Prezes kłamie mówiąc, że to my działaliśmy na szkodę spółki. Jest najemnym specjalistą z pewną misją zaplanowaną na kilka miesięcy. Teraz znamy tę misję.

Spółka najprawdopodobniej przestanie istnieć, jednak problemy jej byłych franczyzobiorców pozostaną nierozwiązane. Deklarują jednak walkę o swoje należności. Rozmowy z zarządem nie przyniosły skutku, sprawa znajdzie swój finał w sądzie.

(gum)