19.11.2001

Prawo blokuje rozwój sieci

Do polskiego prawa wprowadzono przepis zakazujący udzielania sublicencji

Jak podaje „Puls Biznesu”, wprowadzony przepis zakazujący udzielania sublicencji uderza w sieci franchisingowe, których rozwój uzależniony jest właśnie od sublicencji, czyli odsprzedawania prawa do posługiwania się znakiem towarowym oraz know-how firmy matki. Zdaniem prawników, zakaz ten ogranicza wolność gospodarczą.

W sierpniu 2001 r. weszła w życie ustawa Prawo własności przemysłowej. Jej zadaniem jest m.in. ochrona znaków towarowych. Okazuje się jednak, że nowe przepisy mogą wyrządzić przedsiębiorcom więcej szkód niż przynieść pożytku. Art. 163 tej ustawy zakazuje bowiem udzielania sublicencji na używanie znaku towarowego. Zakaz ten jest niekorzystny dla firm działających na zasadzie franczyzy , których struktura budowana jest na licencji i sublicencji. Sieciami franchisingowymi są np. McDonald’s, Collagena, Drogerie Natura, Laboratorium Dr Irena Eris,

Dotąd rozwój sieci w Polsce opierała się na regulacjach umowy licencyjnej. Zakaz sublicencji zamyka im jednak tę drogę.
- Międzynarodowe sieci często udzielają licencji master franchise, umożliwiającej budowę sieci w danym regionie. Praktykowane jest to na całym świecie. Wprowadzenie w Polsce zakazu udzielania sublicencji wyróżnia niechlubnie nasz system prawny - mówi Grzegorz Chmielarski, prezes Polskiej Organizacji Franczyzodawców, dyrektor ds. rozwoju sieci McDonald’s Polska.

W najtrudniejszej sytuacji znajdą się firmy, dla których udzielanie sublicencji jest podstawą działalności.
- W ciągu kilku lat utworzyłam sieć 20 przedsiębiorstw zlokalizowanych w dużych polskich miastach. Zakaz sublicencji osłabia i tak wątły sektor MSP w Polsce. W USA takie ograniczenia byłyby nie do pomyślenia - mówi Erika Kovalik, twórca sieci klinik Collagena.

Kontrowersyjny przepis nie podoba się również prawnikom, uważają oni, że regulacja ta ingeruje w stosunki między przedsiębiorcami, ograniczając ich wolność gospodarczą. Zakaz sublicencji jest sprzeczny z przepisami UE. Twierdzą, że ustawodawca powinien raczej dążyć do liberalizacji prawa gospodarczego, zamiast wprowadzać zakazy utrudniające działalność firm.

Twórcy ustawy motywują wprowadzenie zakazu sublicencji troską o dobro konsumentów. Twierdzą, że używanie znaku towarowego przez podmiot nie będący jego właścicielem może wprowadzać klienta w błąd, narażając go na rozczarowanie jakością towarów i usług o znanej mu marce.

- Udzielający licencji ma ograniczony wpływ na działalność licencjobiorcy. W przypadku sublicencji kontakt uprawnionego z rejestracji znaku z jego użytkownikiem jest jeszcze mniejszy. Nierzadko całkowicie urywa się. Wprowadzenie zakazu sublicencji podyktowane jest troską o klienta, który dokonując zakupu u posiadacza sublicencji nabywa coś zupełnie innego, niż się spodziewa na podstawie skojarzenia ze znakiem towarowym – argumentuje Zenobiusz Miklasiński, wiceprezes Urzędu Patentowego, współtwórca ustawy.

Takiej argumentacji nie podzielają prawnicy, twierdzą oni że znak towarowy jest jednym z najistotniejszych składników majątku firmy. Jeżeli uprawniony z rejestracji znaku towarowego decyduje się na udzielenie innemu podmiotowi licencji na jego używanie, to stara się tak sformułować umowę, aby zapewnić znakowi należytą ochronę. Chroni w ten sposób również konsumentów. Trudno zaakceptować pogląd , że udzielanie sublicencji niesie zagrożenie dla konsumentów.

Więcej: Monika Niewinowska, 19 listopada 2001, Puls Biznesu

W najbliższym czasie zostanie zamieszczony, w dziale „Gorący temat”, obszerny komentarz naszych doradców franchisingowych dotyczących tego problemu

Udostępnij artykuł

Komentarze na forum

0