06.02.2012

Czysty biznes

Wielu franczyzobiorców prowadzi po kilka placówek. Doświadczenie zdobyte w jednym sklepie przydaje się w kolejnych – mówi Ewelina Kozioł, właścicielka sieci Mydlarni u Franciszka.

Jak Mydlarnia u Franciszka oceniania mijający rok pod kątem rozwoju sieci placówek?
2011 był dla nas bardzo udany - zaczynaliśmy od 15 sklepów, a zakończyliśmy z 35. To o pięć więcej, niż przewidywały nasze plany. Szczególnie intensywna była pod tym względem końcówka roku. Musieliśmy przesunąć kilka otwarć na styczeń tego roku, bo chcieliśmy wszystko dopiąć na ostatni guzik.

Ewelina Kozioł, właściciel sieci Mydlarnia u Franciszka.

Ewelina Kozioł, właściciel sieci Mydlarnia u Franciszka

Co skłania franczyzobiorców do otwierania kolejnych sklepów?
Do współpracy z Mydlarnią u Franciszka szukamy osób, które będą wkładały w prowadzenie sklepu całe serce. Zanim zdecydujemy się na współpracę z danym partnerem pytamy, czy chce być tylko inwestorem, czy też będzie czynnie uczestniczył w życiu swojego sklepu. Osobom, które już z nami współpracują i osiągają dobre wyniki finansowe łatwiej podjąć decyzję o otwarciu kolejnej placówki franczyzowej. Ktoś, kto dobrze radzi sobie z biznesem w jednej lokalizacji, poradzi sobie też w innych. Rekordzista prowadzi cztery sklepy oddalone od siebie o 50 km.

Jakie są plany firmy na ten rok?
Chcemy, żeby do końca tego roku w sieci działało 100 sklepów. Myślę, że ten plan jest możliwy do zrealizowania, zwłaszcza, że już w lutym pod naszą marką będzie funkcjonowało 50 sklepów z kosmetykami naturalnymi. Nowe Mydlarnie powstaną m.in. w Opolu, Rabce i Nowym Sączu. Z niecierpliwością czekamy także na otwarcie Mydlarni w marcu w Berlinie. Na razie chcemy skoncentrować się na rozwoju sieci w Polsce, ale jeśli pojawią się interesujące propozycje z zagranicy, to nie wykluczamy ekspansji na kolejne rynki.

Rozmawiała (mak)

Udostępnij artykuł

Komentarze na forum

0