11.03.2002

Giełda nie wykorzystanych szans

Prywatne spółki coraz rzadziej szukają funduszy na GPW

Jak podaje „Parkiet”, zdaniem polskich przedsiębiorców i inwestorów, wejście na giełdę to przede wszystkim sposób na ominiecie podatku od zysku ze sprzedaży akcji. Obecnie na warszawskim parkiecie notowanych jest więcej spółek nieefektywnie wykorzystujących środki pozyskane z giełdy niż tych które dzięki nim zbudowały swoją pozycję.

Zdaniem Romana Rojka z Grupy Atlas, powody, dla których spółki interesują się GPW, to w kolejności: unikanie opodatkowania, potrzeby kapitałowe, względy marketingowo i prestiżowe. Pustki na rynku pierwotnym świadczą jednak, że aktualnie żaden z tych elementów nie przekonuje przedsiębiorców do wprowadzenia na giełdę swoich firm.

Sytuacja na rynku pierwotnym i przewaga podaży pieniądze na rynku niegiełdowym nie oznacza jednak, że w Polsce nie ma prywatnych firm, które charakteryzuje dynamiczny wzrost i mocna pozycja rynkowa. Za przykład mogą posłużyć kosmetyczne firmy Dr Eris i Dermika.

Te dwie spółki należą do branży, którą na GPW reprezentuje Pollena Ewa. Po czterech kwartałach 2001 r. wypracowała ona 1 mln zł starty netto przy 54 mln zł przychodów. W tym samym okresie wyniki Dr Eris, całkowicie prywatnej, niepublicznej i dużo młodszej od Polleny Ewy firmie, były znacznie wyższe.

- Rok 2001 spółka-matka zakończyła z 80 mln zł przychodów. Cała grupa wypracowała ok. 100 mln zł przychodów i 4,5-5 mln zł zysku netto. Eksport osiągnął poziom 5 proc. udziału w obrotach spółki (w przypadku Polleny Ewy wynosi on ok. 1%) – mówi Henryk Orfinger prezes zarządu Dr Eris.

Dr Eris jest firmą rodzinną i w 100% należy do państwa Eris. Do tej pory działalność przedsiębiorstwa finansowana jest ze środków własnych i kredytów bankowych. Dopiero jeśli jej właściciele zdecydują o wejściu w kolejny etap rozwoju, pod uwagę wzięte zostaną inne sposoby pozyskania kapitału.

- Pierwszy ruch, mający na celu sprawdzenie naszych możliwości jako giełdowego emitenta, zrobiliśmy przed trzema laty. Zwróciliśmy się wtedy do kilkunastu podmiotów zajmujących się wprowadzaniem firm na giełdę z prośbą o ocenę naszych wskaźników. Uzyskaliśmy pozytywną opinię co do szans na uplasowanie emisji. Zdajemy sobie jednak sprawę, że w obecnych warunkach, gdy spółki raczej z giełdy wychodzą, sytuacja może być diametralnie inna – mówi H. Orfinger.

Więcej: Urszula Zielińska, Parkiet, 9-11 marzec 2002

Udostępnij artykuł

Komentarze na forum

0