10.09.2013

Jedno miasto nie wystarczy

Licencjonowani wydawcy bezpłatnego dwutygodnika Free TV mogą uzyskać wyłączność na kilka miast.

Agencja reklamowa Xeromatic od siedmiu lat działa na rynku reklamy i poligrafii. Jej pomysłem na biznes jest wydawana od 2010 roku gazeta z programem telewizyjnym Free TV. Bezpłatna publikacja zawiera reklamy firm, których sprzedażą zajmują się franczyzobiorcy. Obecnie jest ich 12, celem na koniec 2013 roku jest zwiększenie tej liczby do 20.
- Specyfika tego rodzaju biznesu pozwala realizować go w każdym miejscu w Polsce. Może to być wielkie miasto lub małe miasteczko. Oczywiście lepsze możliwości rozwoju są w dużej aglomeracji, ale franczyzobiorca z mniejszej miejscowości może rozwinąć skrzydła działając w kilku miastach na jednej licencji, z gwarantowaną wyłącznością terytorialną – wyjaśnia Konrad Waszczyk, redaktor naczelny Free TV.

Okładka Free TV

Franczyzodawca dysponuje studiem graficznym, które zajmuje się przygotowaniem graficznym i składem części reklamowej. Jak twierdzi właściciel wydawnictwa przewagą jego gazety z programem TV na 14 dni jest fakt, że spada sprzedaż płatnej prasy, a ta codzienna po prostu szybko ląduje w koszu.

W najbliższym czasie planowane jest wydawanie gazet w Jastrzębiu Zdroju i Nowym Sączu. Franczyzodawca chciałby, aby partnerzy dysponowali doświadczeniem w branży reklamowej lub w handlu. Najważniejszy jest jednak zapał do pracy, kreatywność i umiejętność nawiązywania kontaktów i budowania pozytywnych relacji z klientami. Inwestycja w biznes wynosi ok. 10 tys. zł. Kwota ta zawiera koszt licencję, zakup komputera i programu graficznego. Nie ma konieczności wynajmowania biura w drogiej lokalizacji.

- Klient biznesowy nie ma czasu jeździć za reklamą. Oczekuje się od nas, że to my do niego przyjedziemy, omówimy szczegóły reklamy, zorganizujemy sesję zdjęciową. Brak biura to duży atut w tego typu działalności. Jeśli jednak dysponujemy lokalem, franczyzodawcę pomaga w przygotowaniu jego wizualizacji: projektujemy folię na witryny, logotyp, przekazujemy archiwalne numery aby wyeksponować je w biurze – mówi Konrad Waszczyk.

(dw)

Udostępnij artykuł

Komentarze na forum

0