03.10.2013

Na wstecznym

Chętnych na kursy na prawo jazdy jest jak na lekarstwo. Akademia Prawa Jazdy przedłuża promocję dla nowych franczyzobiorców.

Firmy zajmujące się szkoleniem kierowców wpadły w tarapaty. Od kiedy w styczniu zaostrzyły się przepisy dotyczące egzaminowania, w całej Polsce liczba chętnych na prawo jazdy spada na łeb, na szyję. Na przykład w Olsztynie od lutego do sierpnia egzaminowanych było o 40 proc. mniej niż w tym samym okresie rok wcześniej. Na śląsku szkoły nauki jazdy odnotowały spadek kursantów o połowę.

Samochód Akademii Prawa Jazdy Fot. Akademia Prawa Jazdy

Całkowity koszt inwestycji we własny punkt pod szyldem Akademia Prawa Jazdy wynosi min. 10 tys. zł.

Wojciech Mocarski, współwłaściciel Akademii Prawa Jazdy, próbuje zachęcać nowych franczyzobiorców do otwarć rezygnując z pobierania opłat wstępnych do partnerów. Początkowo promocja miała trwać do końca września, ale już wiadomo, że zostanie przedłużona.
- Szkoły nauki jazdy są w defensywie. Obecnie jest bardzo trudno utrzymać się na rynku, nie mówiąc już o próbach samodzielnego wejścia na niego z nową firmą – mówi Mocarski.

Przystąpienie do sieci standardowo kosztuje 1 tys. zł, ale opłata pozostanie zawieszona.
- Nowy egzamin teoretyczny zdaje średnio 33 proc. kursantów, w przypadku naszych uczniów średnia jest blisko dwukrotnie wyższa. Będziemy w dalszym ciągu przekonywać potencjalnych franczyzobiorców do przystąpienia do sieci – zapowiada Mocarski.

Jak do tej pory jednak promocja nie przyniosła zamierzonych skutków. Na domiar złego jedyna placówka partnerska Akademii Prawa Jazdy zawiesiła działalność. Na rynku pozostał punkt własny, działający od 6 lat. - Czekamy na wiosnę. To okres, w którym liczba kursantów tradycyjnie wzrasta - dodaje Mocarski.

(gum)