20.06.2015

Własna firma po pięćdziesiątce

Gdy Jerzy Świąder skończył 50 lat porzucił etat w banku i zainwestował w salon kosmetyczno-fryzjerski. Udowodnił, że na otwarcie własnego biznesu nigdy nie jest za późno.

Jerzy Świąder przez całe swoje dotychczasowe życie zawodowe pracował w bankowości.
– Ale sytuacja na rynku się zmienia. Teraz jest czas konsolidacji kapitału, zmniejszania liczby jednostek bankowych i oczywiście redukcji zatrudnienia. Jestem realistą i wiem, że osoby w wieku 50 plus są najbardziej zagrożone zwolnieniami – mówi Jerzy Świąder.
Postanowił zawczasu chwycić byka za rogi i razem z żoną zaczął się zastanawiać nad otworzeniem własnego biznesu.
– Nie miałem przygotowania w tym kierunku więc uznaliśmy, że franczyza będzie dla nas najlepszym rozwiązaniem – dodaje nasz rozmówca.
Starannie analizował różne pomysły, myślał o otwarciu sklepu lub punktu gastronomicznego. Ostatecznie jednak wybrał salon kosmetyczny. Zdecydował się otworzyć punkt sieci Yasumi w Grodzisku Mazowieckim, gdzie mieszka.
– Od franczyzobiorcy dostałem naprawdę duże wsparcie – podkreśla. – Konsultant i projektant z Yasumi pomogli mi wybrać lokal, podpowiedzieli, jakie wymogi sanitarne muszę spełnić.

Jerzy Świąder, franczyzobiorca Yasumi i K&L Hair Design Group Fot. K&L Hair Design Group

Jerzy Świąder nie miał doświadczenia w samodzielnym prowadzeniu biznesu więc uznał, że franczyza będzie dla niego idealnym rozwiązaniem.

Kompleksowa oferta

Poszukiwanie i przygotowanie lokalu trwało w sumie dziewięć miesięcy. W miejscu, gdzie dziś jest salon, poprzednio znajdowała się pizzeria. Potrzebny więc był gruntowny remont, wydzielenie pomieszczeń, budowa ścianek działowych.
– Miałem przygotowany biznesplan, ale faktyczne koszty i tak okazały się większe – przyznaje Jerzy Świąder.  Uwzględniłem w kosztorysie duże wydatki, ale już zapomniałem o „drobiazgach” typu rolety do okien, akcesoria dekoracyjne, kinkiety. A to też kosztuje.

Już na etapie otwierania salonu wielu znajomych podpowiadało Jerzemu Świąderowi, że dobrze byłoby zwiększyć zakres usług o fryzjerstwo. Dzięki temu mógłby zaoferować klientom praktycznie kompleksową ofertę z zakresu urody. Nie dał się długo przekonywać. Podobnie jak w przypadku usług kosmetycznych postanowił poszukać wsparcia którejś z sieci franczyzowej. Wybór padł na K&L Design Group, o której istnieniu dowiedział się od przyjaciół. Dzięki temu w salonie kosmetycznym są dzisiaj też dwa stanowiska fryzjerskie.

Salon w Grodzisku Mazowieckim zatrudnia w sumie pięć osób. Funkcjonuje od dwóch miesięcy, trudno więc na razie mówić o zwrocie nakładów inwestycyjnych.
– Płacę jeszcze ostatnie faktury za remont – śmieje się Jerzy Świąder. – Zakładam, że na zwrot kosztów inwestycji trzeba będzie poczekać od 2,5 do 3 lat. Oczywiście mam nadzieję, że na bieżące wydatki zaczniemy zarabiać wcześniej.