08.06.2015

Wypożyczalnia samochodów: zysk na czterech kółkach

Uruchomienie wypożyczalni samochodów jest kosztowne. Jednak wydatek szybko się zwraca, bo za kierownicą pożyczonego auta najczęściej siadają turyści, którzy podczas urlopu nie oszczędzają.

Wypożyczalnia samochodów to w naszym kraju ciągle biznes mało popularny. Wśród rodaków pokutuje mit, że na wypożyczenie auta stać tylko najbogatszych, a żeby uruchomić taką działalność, potrzebne są olbrzymie nakłady, które mogą się nigdy nie zwrócić. Tymczasem Polska to rynek z dużym potencjałem.

Rodzina wsiada do pożyczonego samochodu Fot. Avis

Prowadzenie wypożyczalni samochodów zaczęło się opłacać, gdy Polska przystąpiła do Unii Europejskiej, a granice zostały otwarte. Dzięki temu nasz kraj zaczęło odwiedzać coraz więcej turystów, a to właśnie oni są jednym z motorów napędowych tego biznesu.

Konkurencja na polskim rynku jest naprawdę duża. Istnieje na nim kilka dużych międzynarodowych firm, m.in. Avis Rent a Car, Herz czy Europcar, ale nie brakuje również mniejszych wypożyczalni o zasięgu lokalnym – mówi Katarzyna Dobrzyńska, menedżer ds. marketingu i PR w firmie Avis. – Wystarczy jednak spojrzeć chociażby na sytuację w Niemczech by stwierdzić, że na naszym rynku można jeszcze wiele zdziałać. Na 80 mln mieszkańców Avis Niemcy posiada flotę ponad 15 tys. samochodów. W Polsce, przy ok. 40 mln mieszkańców, Avis dysponuje flotą 1,5 tys. pojazdów i jest to największa w Polsce flota w wynajmie średnioterminowym, czyli od 1 do 12 miesięcy.

Auto dla turysty

Uruchomienie wypożyczalni samochodów zaczęło się opłacać w momencie przystąpienia Polski do Unii Europejskiej i otwarcia granic dla mieszkańców pozostałych krajów Wspólnoty. Dzięki temu nasz kraj zaczęło odwiedzać coraz więcej turystów, a to właśnie turystyka jest jednym z motorów napędowych tego biznesu. Pozytywny wpływ na branżę miało również wejście do Polski tanich linii lotniczych.

Drugim filarem, na którym swoją działalność opierają wypożyczalnie samochodów, są klienci biznesowi. Firmy wypożyczają pojazdy dla swoich gości, ale także dla pracowników, którzy prowadzą interesy w innym mieście. Koszty wynajęcia auta są niższe niż np. koszty pracowniczych taksówek. Oprócz wynajmu krótkoterminowego, popularny wśród firm jest również tzw. wynajem średniookresowy, który trwa kilka miesięcy. Korzystają z niego firmy, które w krótkim czasie muszą stworzyć flotę samochodów przeznaczoną do obsługi konkretnego projektu w określonym terminie. Dzięki temu nie muszą ponosić wysokich kosztów zakupu nowych pojazdów i nie muszą utrzymywać ich, kiedy projekt zostanie już zrealizowany.

Jednak najważniejsi są tzw. klienci assistance, czyli firmy ubezpieczeniowe, które wynajmują auta jako pojazdy zastępcze dla swoich podopiecznych.
– O ile w przypadku klientów turystycznych  popyt jest w dużej mierze sezonowy, to na rynku aut zastępczych (assistance), pomimo nieznacznych wahań, prowadzący wypożyczalnię może liczyć na w miarę stabilny poziom zleceń – mówi Łukasz Mozolewski, specjalista ds. sieci wynajmu krótkoterminowego Global Rent a Car. – Jednak współpracę z operatorami assistance łatwiej jest nawiązać dużym i silnym wypożyczalniom. Dlatego warto rozważyć przystąpienie do sieci franczyzowej, bo to gwarantuje nie tylko dostęp do floty pojazdów, ale przede wszystkim stały napływ zleceń typu assistance.

Samochód z lotniska

Wypożyczalnie samochodów najczęściej działają w okolicach lotnisk lub dworców kolejowych, ale na wynajmie samochodów można zarabiać nawet w miastach mających mniej niż 100 tys. mieszkańców, bo konkurencja w takich miejscach jest dużo słabsza. Poza tym w mniejszych miastach łatwiej znaleźć miejsce na parking, który powinien znajdować się w bezpośrednim sąsiedztwie biura.

– Parking powinien być ogrodzony i dozorowany. Warto też rozpocząć współpracę z myjnią, bo standardem jest, by przed każdym wydaniem pojazd został umyty – tłumaczy Łukasz Mozolewski.

Wielkość i stopień zróżnicowania floty podyktowane są przede wszystkim popytem na określone pojazdy, a ten zależy od specyfiki lokalnego rynku. Kompletując flotę trzeba również wziąć pod uwagę grupę docelową, do której skierowane będą nasze usługi. Klienci instytucjonalni oraz turyści poszukują samochodów większych i bardziej reprezentacyjnych, takich jak np. Ford Mondeo, czy Toyota Avensis. Wśród klientów indywidualnych największą popularnością cieszą się auta z klasy ekonomicznej – Toyota Yaris i Opel Corsa.

– Rozpoczynając działalność warto zaopatrzyć się najpierw w jeden, dwa pojazdy z każdego popularnego segmentu, a flotę rozbudowywać dopiero w momencie, kiedy poznamy rynek i dowiemy się, na jakie auta w naszym regionie jest największe zapotrzebowanie – wyjaśnia Łukasz Mozolewski. – W lepszej sytuacji są osoby prowadzące franczyzowe wypożyczalnie samochodów, bo mogą korzystać z wiedzy i doświadczenia franczyzodawcy, mają również ułatwiony dostęp do floty pojazdów. Dzięki temu zamiast martwić się o finansowanie kolejnych zakupów, franczyzobiorca może skupić się na pozyskiwaniu klientów.

Kosztowny interes

Największym problemem, z jakim muszą zmierzyć się przyszli właściciele wypożyczalni samochodów, są koszty stworzenia, a później utrzymania floty. Pojazdy można kupić na kredyt, wziąć w leasing, lub skorzystać z oferty wynajmu długoterminowego. Choć koszty kredytowania lub leasingu wydają się niższe od wynajmu długoterminowego, to jednak trzeba do nich doliczyć również wydatki na serwisowanie, przeglądy, wymiany i przechowywanie ogumienia. Tańszym i wygodniejszym rozwiązaniem jest wynajem długoterminowy, bo wszystkim zajmuje się firma zarządzająca flotą.
– Jeśli chcemy otworzyć wypożyczalnię, która ma w swojej ofercie 20 samochodów, to na sfinansowanie ich zakupu potrzeba nam co najmniej 1 mln zł. Dlatego ogólnopolską sieć są w stanie rozwijać tylko firmy dysponujące dużym kapitałem lub zdolnością kredytową – mówi Łukasz Mozolewski.

Sporo kosztuje również utrzymanie floty. Im nowsze i droższe pojazdy mamy w swojej ofercie, tym wyższe są koszty ich utrzymania, ale też można na nich więcej zarobić.
– O ile utrzymywanie małych nowych aut nie przekracza kwoty 1,5 tys. zł miesięcznie za sztukę, to w przypadku pojazdów prestiżowych kwota ta sięga kilku tys. zł – wyjaśnia Mozolewski.

Podliczając koszty prowadzenia wypożyczalni samochodów trzeba również uwzględnić: czynsz za wynajem biura, wynagrodzenia dla pracowników, prowadzenie działań reklamowych, czy też koszty podstawiania aut do klientów. Średnie miesięczne koszty zależą zatem w dużej mierze od wielkości posiadanej floty oraz od liczby obsługiwanych zleceń.

Biznes na doczepkę

Mówiąc o prowadzeniu wypożyczalni aut nie należy zapominać o przyczepach. Nie każdy jest właścicielem busa lub kombi, a przyczepa pozwala przewieźć prawie wszystko – materiały budowlane, meble w trakcie przeprowadzki, czy dopiero co zakupioną lodówkę. Stacje paliw Orlen i Statoil zajmują się wypożyczaniem seryjnie produkowanych przyczep, ale wybór jest bardzo mały. Klienci mający większe oczekiwania korzystają z innych punktów. Jednym z nich jest firma Ta-No, założona 15 lat temu przez Tadeusza Nockoskiego, zajmująca się wypożyczaniem, naprawą, produkcją i przyczep oraz zabudową aut.

– W naszej firmie można pożyczyć blisko sto przyczep w 30 rodzajach. Klienci mają określone wymagania dotyczące parametrów, takich jak: długość, wysokość, rozstaw osi, ładowność, specjalne mocowania, a nawet kolor. Jeśli żadna przyczepa nie spełnia kryteriów, sami wykonujemy ją pod wymiar i nadajemy homologację, jeśli klient sobie tego życzy. Indywidualne zamówienie realizujemy od jednego dnia do półtora miesiąca. Wiemy, że klienci nie zawsze używają sprzętu zgodnie z przeznaczeniem i wożą na przykład cięższy ładunek niż powinni, dlatego instalujemy dodatkowe wzmocnienia konstrukcji – mówi Jakub Nockoski, dyrektor marketingu Ta-No i zarazem syn właściciela.

Oprócz przyczep, firma oferuje także specjalne pasy oraz kliny mocujące. Koszt pożyczenia dwukołowego pojazdu na jedną dobę waha się od 30 do 220 zł. Przy okresie dłuższym niż cztery dni cena podlega negocjacji. Każda z przyczep posiada obowiązkowe ubezpieczenie OC, którego roczny koszt wynosi 30-100 zł. Zniżki można uzyskać dzięki prowadzeniu floty przyczep – tak samo jak jest to w przypadku samochodów. Klient podpisuje ponadto stosowną umowę, w której zobowiązuje się do pokrycia kosztów ewentualnych szkód. Droższe przyczepy mają wmontowany GPS, dzięki któremu właściciel może sprawdzić, gdzie znajduje się jego sprzęt. Ta-No od kilku lat nawiązuje współpracę z partnerami z różnych części Polski – z Gdyni, Katowic, Poznania, Łodzi, Lubonia.
– Biznes opłaca się nie tylko w dużych miastach, dobra lokalizacja to także okolica ruchliwej drogi, dlatego mój punkt znajduje się przy trasie Warszawa-Katowice. Ważny jest duży plac na sprzęt, nie potrzeba specjalnych zabudowań. Seryjna produkcja przyczep bagażowych pod marką Krafter, którą wprowadziliśmy w tym roku, sprawiła że zdecydowaliśmy się na poszukiwanie partnerów, którzy poprowadzą wypożyczalnię oraz zostaną dilerami produkowanego przez nas sprzętu. Przedsiębiorcy, którzy podpiszą z nami umowę, będą mogli zająć się sprzedażą oraz wypożyczeniem przyczep Krafter na terenie całego kraju – mówi Jakub Nockoski.

Taki biznes można prowadzić jako dodatkową usługę w ramach już istniejącej firmy. Wystarczy teren, gdzie będzie stał sprzęt – na przykład stacja benzynowa, zakład blacharski lub wulkanizacja. Optymalnym miejscem do prowadzenia biznesu jest sąsiedztwo ruchliwej drogi przy wylocie z większego miasta.