23.03.2016

Branża modowa ma się dobrze

Gdyby koniunktura w branży odzieżowej zaczęła słabnąć, to franczyzobiorcy rezygnowaliby ze współpracy - mówi Adam Skrzypek, prezes Esotiq&Henderson.

Rozwój sieci Esotiq opiera się głównie na franczyzobiorcach. Czy klimat w branży odzieżowej będzie w 2016 roku na tyle sprzyjający, że uda się przyciągnąć kolejnych chętnych do otwarć?
Niezależnie od koniunktury, będziemy nadal proponować biznes, z którego franczyzobiorca może mieć korzyści. Spójrzmy na liczbę osób, które rezygnują z naszej franczyzy – w 2015 roku był tylko jeden taki franczyzobiorca i jego rezygnacja wynikała w zasadzie z losowego przypadku. I nie mieliśmy problemu ze znalezieniem partnera na jego miejsce. Myślę, że gdyby koniunktura w branży odzieżowej zaczęła znacznie słabnąć, to w pierwszej kolejności zobaczyliśmy tego efekt w postaci rezygnujących franczyzobiorców, a tego nie widzimy.

Adam Skrzypek, prezes Esotiq & Henderson Fot. Esotiq & Henderson

Moglibyśmy przerzucać koszty drożejących walut na franczyzobiorców, ale nie robimy tego. Uważamy, że franczyzobiorcy muszą zarabiać.
Adam Skrzypek

A czy przybywa takich franczyzobiorców, którzy mają po kilka sklepów?
Multifranczyzobiorców jest kilku. Przeważnie jednak franczyzobiorcy mają po jeden lub dwa sklepy. Uważam, że przedsiębiorca w naszym modelu może z powodzeniem poradzić sobie z prowadzeniem trzech do czterech sklepów.

Drożejący dolar spowodował konieczność wprowadzania podwyżek cen. Czy nie ma pokusy, by zamiast tego przerzucać wyższe koszty zakupu towaru na franczyzobiorców poprzez zmniejszanie ich prowizji od sprzedaży depozytowej?
Moglibyśmy to robić, ale uważamy, że franczyzobiorca musi zarabiać. Dlatego nie chcemy obciążać go tymi kosztami. Natomiast jeśli klient dokonuje zakupu w sklepie internetowym i tylko odbiera w salonie franczyzowym, to w takim wypadku rzeczywiście znajduje to odzwierciedlenie w wysokości prowizji franczyzobiorcy. Uznajemy to za uzasadnione, gdyż to nie franczyzobiorca dokonał sprzedaży. Ale z drugiej strony i tak odnosi korzyść, bo klient przychodzi do niego do salonu i pojawia się szansa, że coś mu wpadnie w oko na miejscu i dokona zakupu.

Esotiq&Henderson to jeden z franczyzodawców notowanych na giełdzie papierów wartościowych. Pojawia się pytanie, po co spółka dokonuje publicznej emisji akcji skoro kapitał do otwarć placówek czerpie od franczyzobiorców?
Pamiętajmy, że oprócz sieci Esotiq otwieramy również sklepy pod szyldem Femestage. Jak dotąd tylko jeden z nich działa we franczyzie, pozostałych 17 musieliśmy sfinansować z własnych środków. Zresztą trzy sklepy Esotiq w 2015 roku również były punktami własnymi. Te wszystkie przedsięwzięcia wymagały kapitału, który pozyskaliśmy z giełdy. A przecież musimy też zapłacić za towar, który trafia do sklepów franczyzowych w modelu depozytowym.

A czy kandydaci na franczyzobiorców zwracają uwagę na to, czy spółka jest notowana na giełdzie?
Część z nich zyskuje dzięki temu poczucie, że współpracuje z przewidywalną spółką. To ważne, bo przecież inwestuje swoje pieniądze i wiąże się z nami na wiele lat. Obecność na giełdzie również wzmacnia siłę marki, co powoduje z kolei większą zdolność negocjacyjną np. przy otwarciach w galeriach handlowych.

Rozmawiał Grzegorz Morawski

Udostępnij artykuł

Komentarze na forum

0