06.06.2011

Przedsiębiorco, nie bój się UOKiK-u!

Kiedy na swoim biurku zobaczysz ankietę z tej instytucji, nie odkładaj jej wypełnienia na później. To badanie ma ci pomóc, a za odmowę udziału w nim zapłacić możesz nawet 50 mln euro.

W 2011 roku rynek fuzji i przejęć w Polsce może sięgnąć 25 mld zł. Jeśli właściciela zmieni operator telefonii komórkowej Polkomtel, to może się zdarzyć, że nasz rynek fuzji i przejęć okaże się największym w Europie. Każda tego typu transakcja, która znacząco zmienia rozkład sił w danej branży, musi najpierw uzyskać akceptację Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumenta.

Detektyw z lupą analizujący igłę.

Za niewypełnienie ankiety UOKiK-u grozi kara nawet w wysokości do 50 mln euro. Osoba na stanowisku kierowniczym takiej firmy może zapłacić nawet pięćdziesięciokrotność przeciętnego wynagrodzenia.

Raz, dwa, trzy, prezes UOKiK-u patrzy

- W nowoczesnej gospodarce, w której fuzje i przejęcia są normalnym zjawiskiem gospodarczym, bardzo odpowiedzialna rola spoczywa na organach antymonopolowych. Ich zadaniem jest bowiem badanie rynkowych skutków fuzji i przejęć, z możliwością ich zablokowania – tłumaczy Małgorzata Krasnodębska – Tomkiel, prezes UOKiK.

W 2009 roku Urząd przebadał 101 wniosków. W ubiegłym roku UOKiK odniósł się do 149 planów połączeń przedsiębiorstw. Od początku tego roku zakończono już 50 spraw. Nic dziwnego – w miarę poprawy sytuacji gospodarczej, firmy wykazują coraz większe chęci rozwój poprzez przejmowanie innych rynkowych graczy. Jest więc coraz więcej sprawy do zbadania.

Kiedy system wchodzi do gry

- Pewne transakcje, zwłaszcza w silnie skoncentrowanych sektorach, mogą doprowadzić do monopolizacji rynku ze szkodą dla działających na nim podmiotów – mówi szefowa antymonopolowego urzędu. - Dlatego organy antymonopolowe na całym świecie zostały wyposażone w narzędzia służące kontroli fuzji i przejęć, również możliwością ich zablokowania.

W myśl artykułu 13 ustawy o ochronie konkurencji i konsumentów zamiar połączenia dwóch przedsiębiorstw trzeba zgłosić prezesowi UOKiK w dwóch przypadkach. Oba wiążą się z obrotem osiąganym przez zainteresowane firmy i są skonstruowane w sposób, który praktycznie wyklucza ryzyko, że obowiązkowi notyfikacji podlegać będą małe i średnie firmy. Mowa bowiem obrotach (osiągniętych w roku poprzedzających transakcję) na poziomie 1 mld euro na poziomie działalności globalnej i 50 mln euro na terenie Polski.

Dla dobra przedsiębiorcy

Progi rocznych obrotów jednoznacznie pokazują, że transakcje przejęć i fuzji pomiędzy mniejszymi przedsiębiorstwami nie są przedmiotem zainteresowania UOKiK-u. Nie znaczy to jednak, że drobny biznes jest całkowicie wykluczony z procesów, w których antymonopolowy urząd sprawdza, czy dana transakcja nie zaszkodzi konkurencji na rynku. Jest wręcz przeciwnie, bo badanie rynku prowadzone przez UOKiK opiera się w dużej mierze na ankietach wysyłanych do wszelkiego rodzaju podmiotów, na które w jakikolwiek sposób może wpłynąć zawierana transakcja.

Może się więc zdarzyć, że mała firma z branży obuwniczej dostanie z UOKiK-u do wypełnienia ankietę związaną z planowaną fuzju rynkowych liderów. Drobne przedsiębiorstwo ma w takiej ankiecie okazję wyrazić swoją opinię na temat konsekwencji takiego wydarzenia na rynku i w pewnym stopniu wpłynąć na los danej transakcji. To szansa na aktywną współpracę z Urzędem we własnym interesie, ale oprócz tego – obowiązek ankietowanego.

Warto pamiętać, że zgodnie z prawem, kiedy na nasze biurko trafi już taki dokument, to pod groźbą kary pieniężnej w wysokości nawet do 50 mln euro musimy go odpowiednio wypełnić i odesłać do nadawcy. Podobne sankcje czekają nas, jeśli w dokumencie podamy nieprawdziwe dane bądź będziemy starali się wprowadzić UOKiK w błąd.

Miły urząd

Nic dziwnego, że przedsiębiorcy często z duszą na ramieniu spoglądają na kopertę zawierającą ankietę z UOKiK-u, już na samym początku zakładając, że może być ona zwiastunem najgorszego. Nic bardziej mylnego – chodzi przecież o dobro konkurencji, czyli między innymi równe szanse pomiędzy mniejszymi i większymi graczami rynkowymi. Ankiety są tak ułożone, że nie narzucają jednolitej formy udzielania odpowiedzi. Nie ma też co specjalnie ubolewać nad tym, że Urząd zażąda od nas wyjawiania informacji stanowiącej tajemnicę handlową – czyni to niemal zawsze, bo taka jest natura badanej przez niego kwestii rynkowej. I choć raporty UOKiK-u podawane są później do powszechnej wiadomości, to upubliczniane są w bardzo okrojonych wersjach, niezawierających newralgicznych informacji. W końcu instytucja ta ma chronić wolną konkurencję, a nie jej szkodzić. Jeśli natomiast podczas wypełniania ankiety natrafimy na jakiekolwiek problemy, bez wahania możemy skontaktować się z urzędem mailowo bądź telefonicznie i wyjaśnić wątpliwość. A jeśli z powodu napiętych terminów w naszym biznesie wiemy, że nie wyrobimy się z udzieleniem odpowiedzi na czas – poprośmy o przełożenie ankietowego deadline'u – w uzasadnionych przypadkach UOKiK przystanie na naszą prośbę.

(gum)