04.07.2011

Polak nie wielbłąd, płacić nie będzie

Firmy znad Wisły nie regulują swoich zobowiązań. Tylko w Hiszpanii jest więcej zaległych płatności powyżej 120 dni.

Dane wywiadowni gospodarczej Dun & Bradstreet Poland stawiają polskich przedsiębiorców w krytycznym świetle. Jesteśmy jednym z trzech krajów Europy, gdzie występuje najwięcej faktur, który pozostają niezapłacone przez dłużej niż 120 dni. Odsetek tych płatności wynosi nad Wisłą 7,9 proc., w Hiszpanii – 8,3 proc., a Portugalii – 6,8 proc. Cała trójka znacznie przekracza średnią europejską na poziomie 1,7 proc.

Wykres pokazujący czas oczekiwania na spłatę zadłużenia przez polskie firmy.

Według badań Krajowego Rejestru Długów średni okres przeterminowania należności wynosi 4 miesiące i 12 dni.

W Europie tylko 40 proc. faktur jest regulowana terminowo. Najlepsi kontrahenci to Szwajcarzy, którzy płacą w terminie 68,2 proc. faktur, Niemcy (60,5 proc.) oraz Holendrzy (54,6 proc.). Znacznie trudniej prowadzi się biznes w Portugalii, gdzie w odpowiednim czasie spływają należności za co piątą fakturę i w Wielkiej Brytanii, gdzie zgodnie z terminem wpływa jedna na cztery płatności.

Zatory płatnicze, czyli sytuacja, w której zadłużenia się kumulują i przechodzą na kolejnych powiązanych ze sobą kontrahentów, są na Starym Kontynencie najbardziej dotkliwe w branży artykułów spożywczych. W pierwszym kwartale 2011 roku wyniosły 650 mln zł i były o 1/4 większe niż rok wcześniej. Równie kiepsko jest w budownictwie, gdzie łączne długi wzrosły o 15 proc. do 481,3 mln zł. Znaczne zatory występują też w branży AGD/ RTV (wzrost o 16 proc. do 275,6 mln zł) oraz w przemyśle metalurgicznym, gdzie wzrosły aż o 72 proc. do 262,6 mln zł.

Zdaniem Adama Łąckiego, prezesa Krajowego Rejestru Długów, zjawisko zatorów płatniczych w Polsce ma dwie zasadnicze przyczyny – ekonomiczną i kulturową.

- Spowolnienie gospodarcze spowodowało, że cześć firm utraciła zdolność do regulowania swoich należności w ogóle lub częściowo, co przełożyło się na wydłużenie średniego terminu płatności - mówi specjalista. - Według naszych ostatnich badań średni okres przeterminowania wynosi cztery miesiące i 12 dni. Ten wskaźnik nie mówi jednak wszystkiego. Otóż istotna jest struktura przeterminowania. Na tak wysoki czas oczekiwania wpływ mają należności starsze niż 12 miesięcy, powstałe w okresie spowolnienia gospodarczego - stanowią aż 16 proc. wszystkich przeterminowanych należności. Gdyby ich nie brać pod uwagę, to wskaźnik ten byłby znacznie krótszy. Należności przeterminowane do trzech miesięcy to 57,2 proc. wszystkich.

Kulturowy czynnik zalegania z płatnościami widoczny jest natomiast w wynikach badań Narodowego Banku Polskiego. Okazuje się, że ok. 30 proc. firm w Polsce nie płaci w terminie, mimo, że ma ku temu środki.

-Jestem przekonany, i takie są też sygnały z rynku, że zatory płatnicze będą nadal maleć – twierdzi Łącki. - Ponad 30 proc. ankietowanych przez nas w kwietniu firm spodziewało się, ze w drugim kwartale problemy z otrzymaniem na czas należności będą maleć lub nie wystąpią w ogóle. To najlepszy wynik od stycznia 2009 roku, kiedy zaczęliśmy prowadzić takie badania. Przyczyną jest przede wszystkim coraz bardziej widoczny wzrost gospodarczy, który sprawia że coraz więcej przedsiębiorstw zyskuje płynność finansową, a co za tym idzie reguluje w terminie należności. Na tych, którzy nie płaca, choć mają pieniądze, dyscyplinująco działa zaś m.in. Krajowy Rejestr Długów. Upublicznienie danych dłużnika w KRD sprawia, że kolejni kontrahenci nie chcą z nim współpracować, więc bardzo szybko starają się uregulować należności, aby zniknąć z rejestru.

(gum)