10.09.2009

Sofa kocha gołą cegłę

– Przedsiębiorca, który buduje sklep, musi znać się na swoim biznesie, ale na wystroju wnętrz już niekoniecznie – mówi Wojciech Gałązka, architekt, właściciel studia projektowego WG Design.

– Wstępna rozmowa z klientem zawsze skupia się na jego marzeniach – tych funkcjonalnych i tych estetycznych. Faktem jest, że klienci częściej niż kiedyś dają więcej swobody architektom, nauczyli im się ufać. Architekt przestał być narzędziem do rysowania zachcianek – mówi Gałązka.

Architekt spełnia trzy życzenia

– Kiedy słucham marzeń klienta, staram się nie przeszkadzać, nawet gdy są sprzeczne, np. klient chce mieć dużo przestrzeni i jednocześnie jak najwięcej towaru pokazanego na manekinach i półkach. Potem staram się projekt urealnić. Może to będzie zaskoczenie, ale przy zachowaniu nawet konserwatywnych standardów architektonicznych i zasad estetyki wnętrz, udaje mi się zazwyczaj zawrzeć do 80 proc. marzeń klientów w projekcie. Na końcu i tak okazuje się, że jedynym ograniczeniem nie są ani marzenia, ani gust, tylko koszty inwestycji i zasobność portfela inwestora – twierdzi.

Architektowi zapłacimy do 200 zł/m2 projektowanej powierzchni. Cena zależy od zakresu opracowania. Przykłady? W sklepie – inaczej niż w gastronomii – możemy zaoszczędzić na projekcie łazienki. W cenie skończonego projektu architektonicznego zawiera się narysowanie estetyki i rozpisanie przebiegu okablowania prądu, instalacji co i wodno-kanalizacyjnej.

Propozycja do wyboru

– Marzenia klienta dzielę na: funkcjonalno-biznesowe (inwestor powinien być fachowcem w tej kwestii i wiedzieć, jak dużej powierzchni potrzebuje na regały sklepowe, a ile na ladę kasową) i estetyczne (nie musi się znać, ale ma prawo się pomądrzyć, zazwyczaj oczekuje alternatywnej podpowiedzi architekta, a na koniec wariantowej propozycji) – mówi Wojciech Gałązka. – W trakcie rozmowy wstępnej zazwyczaj pytam o to, co się inwestorowi zdecydowanie nie podoba, jakiego stylu nie lubi – tak łatwiej dowiedzieć się o gusta, niż pytając o preferencje pozytywne. Pytam też o wrażenia z istniejących sklepów z branży. Nie ma co ukrywać, sklepy z jednej branży sporo po sobie papugują.

Sofy nawet w barze

– Są jednak elementy estetyczne, przy których inwestorzy strasznie się upierają i nie odpuszczą, dopóki ich nie zobaczą w projekcie – mówi Gałązka. – W restauracyjnej gastronomii jest to sofa przy stole dla VIP-ów. Sofa zrobiła się tak popularna, że pojawia się już prawie przy każdym stole, nawet zwykłe bary wprowadzają sofy. W sklepach odzieżowych inwestorzy bardzo nalegają na szkło, metal i dużo światła. Ma to zawierać w sobie przesłanie: nowoczesny design = nowoczesne, modne ubrania. Jest w tym trochę racji, ale przez to wszystkie sklepy odzieżowe są prawie takie same.

Gusta od bandy do bandy

– Mody się zmieniają, a ponieważ architekt powinien być w czubie peletonu mody, musi ciągle szukać nowych rozwiązań. Zwłaszcza gdy niektóre pomysły stają się zbyt modne. Ostatnio wszędzie króluje moda „na ekolo”: surowy beton, goła cegła i drewno – twierdzi Gałązka. – Coraz modniejsze są też skrajności i właśnie w tę stronę idą wybory inwestorów: „od bandy do bandy”. Dobrze to widać na przykładzie aptek: z jednej strony skrajność historyczna: ciężkie drewniane meble i butelki na leki sprzed 200 lat, z drugiej skrajność z epoki nowoczesnej: moc światła niczym na sali operacyjnej i sieciowe standardowe regały.

Architekt daje, nie odbiera

Ostatecznym produktem architekta jest dobrze opracowany i opisany projekt. Studio architektoniczne dba, aby ostateczny projekt był zgodny z przepisami sanepidu, BHP, straży pożarnej, a przy dużych przedsięwzięciach akceptację wyraża także wydział ochrony środowiska w urzędzie gminy. Dodatkowym zleceniem dla architekta może być nadzór nad wykonawstwem. Warto tu jedną rzecz wyjaśnić, bo często pojawiają się nieporozumienia. Architekt nie odbiera ani nie oddaje lokali do użytku. On jedynie przekazuje wykonawcy zgodny z przepisami projekt, a potem nadzoruje budowę pod względem zgodności z projektem (nadzór autorski). Może zgłaszać uwagi, np. że budowa odbiega od projektu, może też dokonać interwencyjnego wpisu w księdze budowy. Ma w końcu prawo do zatrzymania budowy. Tylko i aż tyle.

– Przy odbiorze lokalu odpowiednie urzędy sprawdzają zgodność stanu faktycznie wykonanego z projektem. Są różne typy budynków: jedne tylko zgłasza się do użytkowania w urzędzie gminy, na drugie trzeba uzyskać pozwolenie na użytkowanie – tłumaczy Wojciech Gałązka. – Ten drugi wariant ma miejsce w większości budynków/lokali użyteczności publicznej, w których przebywać będą ludzie niebędący ich właścicielami. W ich imieniu odpowiednie organy sprawdzają, czy budynek jest bezpieczny. Takimi budynkami/lokalami jest m.in. szkoła, teatr, galeria handlowa, sklep, obiekt sportowy itp. Kiedy skończymy remont/budowę, zgłaszamy również zakończenie budowy do sanepidu, BHP i straży pożarnej. Budynek uważa się za odebrany po pozytywnej opinii pokontrolnej lub gdy przez od 14 do 21 dni od zgłoszenia, w zależności od urzędu , kontrola się nie pojawi.

Arkadiusz Słodkowski