16.06.2003

Rema 1000 sprzedana

Nazwa firmy, która kupiła sieć sklepów należących do norweskiej sieci Rema 1000 nie była jeszcze podawana do wiadomości publicznej. Morten A. Carlsen, prezes polskiej spółki Rema 1000 zdradził tylko, że nabywcą jest inwestor amerykański, zaangażowany w handel detaliczny m.in. w Rosji i na Ukrainie.

Sieć Rema będzie działała jeszcze przez jakiś czas pod dotychczasowym kierownictwem, choć w centrali - zatrudnia 35 osób - szykują się duże zmiany kadrowe i organizacyjne. Zastrzyk noiwego kapitału pozwoli na rozwój sieci, która nie uzyskała "masy krytycznej", umożliwiającej sensowną logistykę. Marketów Remy 1000 jest 44 - łacznie z otwartym w maju nowym sklepem w Warszawie - ale rozsiane są po całym kraju, a dokładnie w 24 miastach i miasteczkach. Są to wszystko sklepy własne Remy 1000 - z jednym wyjątkiem, marketu w podziemiu przy Dworcu Centralnym w Warszawie. Kiedy dwa lata temu Carlsen obejmował swoje stanowisko sklepów franchisingowych było jeszcze 16 - często zdłużonych, źle zopatrzonych, kiepsko prowadzonych. Jak wiadomo norweska wersja franchisingu handlu detalicznym kompletnie się w Polsce nie sprawdziła.

Jeśli jednak wierzyć temu, co powiedział Wiadomościom Handlowym prezes Carlsen, że wykupili od prowadzących sklepy Remy 1000 ich spółki dilerskie razem z długami i zobowiązaniami, ponosząc zresztą z tego tytułu ogromne straty - to jedno trzeba przyznać, że Norwegowie rozstali się ze swoimi licencjobiorcami ponosząc zresztą z tego tytułu ogromne straty - to jedno trzeba przyznać, że Norwegowie rozstali się ze swoimi licencjobiorcami w sposób bardzo fair. Młody Norweg, który jak mówi musiał "posprzątać" po poprzednim zarządzie zapewnia, że sieć Rema 1000 nie ma już żadnych długów i od kwietnia jest firmą rentowną.

Inwestor wprawdzie finansowy, ale taki któremu nieobce są problemy handlu wprowadza daleko idące zmiany w koncepcji i strategii sieci. Jej zasięg działania ma się ograniczyć - a przynajmniej to będzie jej geograficznym punktem ciężkości - do Warszawy i w mniejszym stopniu - Gdańska. Markety Remy 1000, ni to dyskontowe, ni to w charakterze sklepów osiedlowych mają się przekształcić - jak to określił Morten Carlsen w "osiedlowe delikatesy typu supermarketowego". A więc delikatesy, ale niezbyt drogie. 300 produktów własnej marki ma stanowić podstawę asortymentową niższej półki, natomiast asortyment średniej i wyższej półki jest intensywnie rozbudowywany. Powierzchnia marketów sieci będącej spadkobierczynią Remy 1000 ma wzrosnąć przeciętnie do 600 - 800 mkw.

Nowy właściciel sieci w Polsce chce również kupić placówki Remy 1000 na Słowacji.

Więcej: Wiadomości Handlowe, nr 6, czerwiec 2003, str. 10

Udostępnij artykuł

Komentarze na forum

0