04.11.2003

Sprawiedliwość alternatywna

Umieszczanie w umowach zapisu na sąd polubowny przyjmuje się w Polsce powoli. Czy rezerwa polskich firm wobec rozwiązywania sporów w ten sposób jest uzasadniona?

Sądy polubowne mają nad sądami powszechnymi kilka przewag, stanowiących o atrakcyjności tych pierwszych: z reguły sprawami zajmują się tam w roli arbitrów najlepsi fachowcy, znający realia kontaktów handlowych, co pozwala na sprawne i rzetelne rozstrzygnięcie sporu; arbitraż jest tajny; postępowanie prowadzi się w języku i według prawa wybranego przez strony, a orzeczenia są wykonalne na mocy międzynarodowej konwencji, obowiązującej w 133 krajach, w tym w Polsce. Dziwi więc sytuacja, w której, przy zapchanym, niewydolnym systemie sądów powszechnych polskie firmy tak rzadko sięgają po arbitraż. Skąd się bierze ta rezerwa?

Najczęściej pada kilka odpowiedzi: nie wiedzą, jakie daje on możliwości; mają uprzedzenia związane z niezbyt dobrymi doświadczeniami sprzed 1989 r.; prawnicy nieufnie podchodzą do arbitrażu, bo nie uczyli się o nim na studiach. Businessman dowiedział się o jeszcze jednej przyczynie małej popularności arbitrażu, być może najważniejszej: firmy obawiają się, czy ich sprawa zostanie rozstrzygnięta w sposób bezstronny.

Zaufanie

W Polsce firmy rzadko korzystają z arbitrażu, choć sądów arbitrażowych jest kilkadziesiąt. Do największego z nich, działającego przy Krajowej Izbie Gospodarczej, trafia rocznie ok. 600 spraw. Spowodowane jest to m.in. dość krótką powojenną tradycją arbitrażu w naszym kraju. Prof. Stanisław Sołtysiński, od lat występujący w roli arbitra, twierdzi ponadto, że wiele podmiotów obawia się ryzyka związanego z jednoinstancyjnym postępowaniem arbitrażowym. Poza tym znaczna część prawników, zwłaszcza spoza Warszawy, nie ma doświadczenia w prowadzeniu procesów arbitrażowych.

Jednoinstancyjność sądu polubownego powinna być jego zaletą, ponieważ przyspiesza rozstrzygnięcie sporu. W sądach państwowych jest bowiem bardzo dużo odwołań, apelacji, sąd zwraca się często do wyższej instancji o wykładnię – to wszystko bardzo przedłuża proces. Niektórzy uważają jednak, że jednoinstancyjny sąd jest pozbawiony kontroli. Czyli po prostu brakuje im zaufania do tej instytucji. Wyrok sądu arbitrażowego ma moc wykonalności, ale zdarza się, że strona sporu składa do sądu powszechnego skargę o uchylenie tego wyroku.

Stronniczość

Innym – bardzo poważnym – zarzutem jest stronniczość uzasadnienia. Na liście arbitrów Sądu Arbitrażowego przy KIG figurują nazwiska prawników reprezentujących renomowane kancelarie prawnicze. Obsługują one wiele polskich i zagranicznych podmiotów. Teoretycznie prawdopodobna jest sytuacja, że na arbitra powołana zostanie osoba powiązana z którąś ze stron. Można się jednak nie zgodzić z wyborem arbitrów, dokonanym przez przeciwnika procesowego i, jak mówi prof. Stanisław Sołtysiński, strony stosunkowo często to czynią (co najmniej w co czwartej lub piątej sprawie). Występowania stronniczych arbitrów można więc uniknąć, chyba że strona nie dysponuje wystarczającą wiedzą. To dotyka sfery uczciwości arbitra.

Kto psuje opinię

Najbardziej opinię polskiemu arbitrażowi psuje powstawanie przypadkowych instytucji, reklamujących się jako sądy arbitrażowe. Tworzone są np. przy kancelariach prawniczych. Sądy polubowne, zdaniem prof. Józefa Okolskiego, prezesa Sądu Arbitrażowego przy KIG, powinny być przy izbach gospodarczych lub organach niezależnych samorządów. Jeśli tworzone są przy kancelariach, to siłą rzeczy nie są bezstronne.

Na razie wygląda na to, że rynek nie weryfikuje zbyt pozytywnie całego polskiego sądownictwa polubownego. – Jednakże liczba spraw kierowanych do arbitrażu powoli rośnie, a popularność tej drogi rozstrzygania sporów jest także zależna od reputacji stałych sądów polubownych, na którą trzeba stale pracować – zaznacza prof. Sołtysiński. Wystarczy incydent, by na lata popsuć opinię takiej instytucji. Wszystkie wątpliwości trzeba natychmiast eliminować, bo arbitraż żywi się zaufaniem.

Źródło: Jerzy Gontarz, Krzysztof Orłowski „Sprawiedliwość alternatywna”, Businessman, październik 2003

Udostępnij artykuł

Komentarze na forum

0