09.12.2003

Nowa dyrektor Marks & Spencer

Nowa szefowa ma odświeżyć mocno zakurzony wizerunek brytyjskiej firmy.

Właściciele warszawskich placówek Marks & Spencer, działających na licencji franczyzowej brytyjskiego giganta odzieżowego, powołali nowego szefa placówek handlowych w Polsce. To ich odpowiedź na rosnącą konkurencję na tutejszym rynku odzieżowym. - Moim zadaniem będzie zwiększenie obrotów w naszych placówkach handlowych przynajmniej o kilkanaście procent w ciągu najbliższego roku - tłumaczy Ewa Sereczyńska, 31-letnia nowa dyrektor generalny w Marks & Spencer Franchise. Nie ujawnia wartości obrotów firmy w Polsce, ale zapewnia, że w tym roku będą o 10 proc. większe od zeszłorocznych.

Większy budżet

Marks & Spencer Franchise, zatrudniająca 52 pracowników, prowadzi obecnie w Warszawie dwa sklepy na licencji franczyzowej. Firma jest własnością trzech prywatnych inwestorów, m.in. Czecha Dusana Mrozka, który jest też jej prezesem. Pierwszy punkt w Polsce uruchomili cztery lata temu, w Alejach Jerozolimskich. Drugi, w październiku ubiegłego roku, w Galerii Mokotów.

Aby powiększyć wyniki sprzedaży, Ewa Sereczyńska chce położyć większy nacisk na marketing. – Nasz budżet marketingowy jest w tym roku większy o 30 proc. Dzięki temu nadrabiamy zaległości. Program lojalnościowy działa od miesiąca, a jego uczestnikami jest już około 3,5 tys. klientów. Zamierzamy zwiększyć ich liczbę w ciągu roku do 15 tys. – zapewnia. Nie będzie to łatwe. Swoją pozycję na rynku budują też Peek&Cloppenburg i H&M. Do grona konkurentów Marks & Spencer w Polsce można też zaliczyć Royal Collection oraz Zarę.

Nie tylko dla dojrzałych

Ewa Sereczyńska będzie chciała odrobinę zmienić postrzeganie marki w Polsce. Często ludzie kojarzą ją z marką dla ludzi dojrzałych, co nie jest do końca zgodne z prawdą. – Marks & Spencer jest dla wszystkich. Na podstawie ostatnich badań widzimy, że naszymi klientami są ludzie od 25 do 45 roku życia. Najczęściej kupują tzw. kolekcję formalną, czyli ubrania do biura, zarówno dla mężczyzn, jak i kobiet, oraz bieliznę – twierdzi.

Nowa dyrektor planuje też przebudowę sklepu w Galerii Mokotów, co ma lepiej wykorzystać jego potencjał. Nie wiadomo jeszcze, ile pochłonie jego modernizacja, bo kosztorys jest w przygotowaniu. Ta placówka, która została uruchomiona kosztem prawie 3,5 mln złotych, osiąga 30 proc. całkowitej sprzedaży firmy w Polsce. Właściciele liczą na znacznie więcej. – Prowadzimy badania, które określą, jacy klienci odwiedzają nasze sklepy. Wyniki przesądzą o rodzaju oferty. W Galerii Mokotów jest na tyle niewielka powierzchnia – 700 m2, dwa razy mniej niż w centrum – że musimy mieć 100-proc. pewność, że w pełni trafiamy z naszymi produktami w gusta tamtejszych klientów – twierdzi Sereczyńska.

W Galerii Mokotów codziennie czeka na klienta 15 tys. sztuk odzieży, a przy Al. Jerozolimskich – 29 tys. Ten drugi sklep zostanie przeniesiony w 2005 r. do budowanych obecnie Złotych Tarasów. Natomiast już na jesieni przyszłego roku ma powstać trzeci warszawski sklep w jednym z obecnie budowanych centrów handlowych. Firma podpisała już list intencyjny, ale Ewa Sereczyńska nie chce jeszcze ujawniać nazwy centrum.

Źródło: Justyna Wróbel „Świeża krew w Marks & Spencer”, Biznes Warszawski, nr 42, 10-16.11.2003

Udostępnij artykuł

Komentarze na forum

0