30.09.2004

Fotolider w ofensywie

Zafascynowany najnowszymi technologiami Andrzej Bogucki idealnie odnajduje się w czasach, gdy na wszystko brak czasu. Furorę robi jego kolejny pomysł - samoobsługowe automaty do wywoływania zdjęć

EURO-COLOR, największy dystrybutor sprzętu fotograficznego w Polsce dzięki niedawno rozpoczętej współpracy z Nokią w listopadzie w centrum Warszawy otwiera ogromny multimedialny salon. Oznacza to, że Andrzej Bogucki, prezes EURO-COLOR po raz kolejny wyprzedzi o krok rynkowe trendy. Ta sztuka udała mu się już nie raz.

Na przykład gdy 14 lat temu, jeszcze przed wejściem na rynek Kodaka czy Agfy, otworzył nowoczesny sklep EURO-COLOR. Zanim ruszyły punkty Germanos czy MPunkt, prowadził już sieć dilerską telefonii cyfrowej Euro-Phone. Ponownie był pierwszy, gdy kilka miesięcy temu w biurowcach i centrach handlowych rozstawił samoobsługowe maszyny do wywoływania zdjęć cyfrowych, czy zaczął otwierać salony FOTOSTOP, łączące sprzedaż detaliczną aparatów z usługami fotograficzno – telekomunikacyjnymi.

W roku 2004 przychody EURO-COLOR mają wynieść ok. 170 mln złotych. To aż o 67% więcej niż w roku ubiegłym. Zysk operacyjny wyniesie 3 mln złotych. To bardzo dobry wynik, biorąc pod uwagę intensywność, z jaką Bogucki inwestuje w swój biznes. W ciągu 12 miesięcy tylko na salony FOTOSTOP wydał 5 mln złotych.

Bogucki od lat zarabia na fascynacji nowymi technologiami. Dane rynkowe tylko potwierdzają, że idzie we właściwym kierunku. W roku 2003 sprzedano w Polsce ok. 550 tys. aparatów, z czego 120 tys. stanowił sprzęt cyfrowy. Szef EURO-COLOR ze 125 tys. sprzedanych aparatów miał już 22 proc. rynku.

Zanim powstał EURO-COLOR, Andrzej Bogucki wiele lat spędził w Australii. Pierwsze zarobione pieniądze pochodziły z obrotu nieruchomościami. Następnie, inwestycja w sklepy fotograficzne na Antypodach pozwoliła rozkręcić biznes w Polsce.

Kontrahenci sfinansowali mu start

Na początku lat 90., kiedy w Polsce mało kto miał inny aparat niż rosyjska Smiena czy niemiecki Zenith, Bogucki hurtowo sprzedawał sprzęt Polaroida, OLYMPUSa i Nikona. Na początku zakupy robił u pośredników, a co za tym idzie – sporo przepłacał. Aby tego uniknąć prezes EURO-COLOR zadzwonił do Karla Heinza z Polaroidu, a potem skontaktował się z Maksymilianem Jakubowiczem z Agfy. To był początek pomyślnej współpracy, która do interesów z Boguckim szybko zachęciła inne firmy. Bez problemu dostał licencję na sprzedaż sprzętu kolejnych znanych marek: OLYMPUSa, Nikona czy Sony.

Bogucki od początku współpracy handlował aparatami OLYMPUSa na wyłączność. Jednak dopiero w roku 1996 Japończyk Mike Handa, wówczas dyrektor sprzedaży OLYMPUSa na Europę, podpisał z nim oficjalną umowę.

- W tym czasie powstał OLYMPUS Polska, niektóre osoby z centrali naciskały na sprzedaż aparatów poprzez oddział – wspomina Bogucki.

Handa jednak odmówił. Miał już Boguckiego i nie widział potrzeby, żeby cokolwiek zmieniać. W efekcie Polska jest jedynym krajem, gdzie prywatna firma posiada status przedstawiciela globalnego koncernu.

Bogucki szybko miał okazję odpłacić się Handzie. W roku 1997 odmówił Canonowi pięcioletniego kontraktu na wyłączność. Propozycja była bardzo kusząca. Współpracę z Canonem Bogucki rozpoczął dopiero po kilku latach, gdy wzmocnił pozycję OLYMPUSa na rynku.

- My też późno zdecydowaliśmy się na współpracę, bo przez lata Bogucki uchodził za człowieka OLYMPUSa, naszego największego konkurenta – wyjaśnia Daniel Czok, dyrektor Sony Polska. – Ale teraz nie mieliśmy wyjścia bo nie ma lepszego dystrybutora– dodaje Czok.

Całe lata 90. Bogucki sprzedawał sprzęt fotograficzny w swojej sieci EURO-COLOR i kilkuset punktach partnerskich. Aparaty wprowadził też do hipermarketów takich jak Makro Cash&Carry i salonów ze sprzętem RTV AGD.

Sezonowość ówczesnej fotografii (na 12 miesięcy pięć – jesień/zima pięć było martwych) skłoniła Boguckiego do poszukania nowych inwestycji i rozszerzenia oferty EURO-COLOR. Zdecydował się na telefonię komórkową i w porozumieniu z Polską Telefonią Cyfrową stworzył sieć 60 salonów sprzedaży zarządzanych przez Euro-Phone. Bogucki stworzył i rozwinął sieć od podstaw, z czasem sprzedał jednak część udziałów wspólnikowi. Dziś posiada prawie 50% pakiet Euro-Phone.

Czas na salony multimedialne

Kiedy na początku 2003 roku szef EURO-COLOR miał już w ręku umowy praktycznie ze wszystkimi markami fotograficznymi i telefonicznymi zrobił kolejny krok. Ponad 5 mln zł zainwestował w uruchomienie salonów FOTOSTOP. W jednym miejscu połączył usługi fotograficzne ze sprzedażą aparatów i telekomunikacyjne ze sprzedażą telefonów.

Dziś działa 14 salonów FOTOSTOP, z czego połowa w systemie franczyzowym. Do końca roku ma być 20. Dzięki umowie z francusko-brytyjskim koncernem Photo Me Kis Group do każdego z punktów Bogucki wstawia nowoczesne maszyny do wywoływania zdjęć z nośników cyfrowych. Takie same, tyle że samoobsługowe ustawił już w biurowcach i centrach handlowych.

Pierwsze foto na warszawskiej giełdzie

Szef EURO-COLOR już dawno mógłby odcinać kupony od swojego sukcesu. Snuje jednak plany kolejnego biznesu, którym będzie multimedialny salon o powierzchni 800 mkw. W centrum stolicy. Bogucki szczegółów swojego projektu nie zdradza, zapowiadając tylko, że przebije konkurencyjnego Kodaka i jego salon Cyfrowy Świat w warszawskim Empiku. O tym, że będzie to coś ekstra, świadczy zainteresowanie ze strony takich gigantów telefonii jak Nokia, Samsung, a nawet operatorów sieci GSM. W Nowy projekt Bogucki zainwestuje kolejne 3 mln złotych. Szef EURO-COLORU około 30 mln zł planował pozyskać z giełdy. Debiut na parkiecie zrealizuje jednak dopiero w 2005 roku. W tym czasie Bogucki skonsoliduje wszystkie spółki i stworzy przejżystą strukturę.

Więcej: Karolina Sobczak, Profit, październik 2004

Udostępnij artykuł

Komentarze na forum

0