09.01.2012

Pochwała ewolucji

Ludzie w pracy działają jak nietoperze-wampiry. Może zabrzmi to dziwnie, ale dobrze, że tak robią.

Współpraca występuje we wszystkich współczesnych kulturach. Obecna była już w społecznościach łowiecko-zbierackich, co więcej, rozmaite formy wymiany społecznej obserwuje się u zwierząt stosunkowo odległych ewolucyjnie od człowieka, np. u nietoperzy-wampirów. Świadczy to o tym, że narodziny altruizmu (współpracy) nastąpiły wiele milionów lat temu. Ten mechanizm w odniesieniu do osobników niespokrewnionych mógł się narodzić tylko wtedy, gdy bezinteresowne gesty były odwzajemniane. I widocznie były, a wszyscy szybko stwierdzili, ze współpraca rozumiana jako bezinteresowna wymiana usług bardzo się opłaca.

Arkadiusz Słodkowski

Arkadiusz Słodkowski, wydawca miesięcznika Własny Biznes FRANCHISING

Wiele gatunków zwierząt - w tym ludzie - za dużo większy występek przeciw stosunkom społecznym traktują nieodwzajemnienie pomocy niż sam konflikt. Po okresie konfliktu obie strony mogą zacząć twórczo współpracować, ale brak odwzajemnionej pomocy kończy się zwykle całkowitym zerwaniem kontaktu. Współpraca jest więc głęboko zakorzenionym atawizmem wynikłym z lat ewolucji. Ten ewolucyjny atawizm działa też na przykładzie Macieja Giertycha, który kiedyś współpracował z komunistą Jaruzelskim, a później z prawicowym premierem Kaczyńskim. On sam zawsze mały i nic nie znaczący, dzięki sojuszom mógł się zawsze przykleić do władzy. Trudno bowiem przypuszczać, że pan profesor, decydując się na współpracę, nie liczył na jakąś formę wzajemności. A właśnie temu służy gest lojalności wobec silniejszego partnera – wypracowaniu pozycji, której nie będą mieć inni. Współpraca bowiem nie jest przywilejem równych partnerów. Żeby mogła zaistnieć, konieczna jest hierarchia. Wystarczy dać grupie studentów z jednego roku jakiekolwiek zadanie, a w ciągu kilku minut widać, kto w niej rządzi, a kto słucha. A przecież wszyscy współpracują. Hierarchia jest formą usankcjonowanej nierówności.

W świecie społecznym łatwo znaleźć dowody na to, że co nierówne (dla wielu niesprawiedliwe) jest funkcjonalne. Oddział żołnierzy w ataku na wroga, czy koncern w konkurencyjnej walce, jest skuteczny tylko wtedy, gdy działa w ramach ścisłej hierarchii oraz dba o podział obowiązków. Człowiek niczym mrówka przy budowie kopca wytworzył wiele zachowań społecznych, które pracę w hierarchii ułatwiają. Między innymi są to pojednawcze gesty. Z badań Marciala Losady, który badał duże korporacje, wynika, że poziom skuteczności zespołu można przewidzieć obserwując sposób wzajemnego oceniania się jego członków podczas pracy. Najlepsze projekty były efektem pracy tych zespołów, gdzie liczba uwag krytycznych (twój pomysł jest do bani) była pięć razy mniejsza od pozytywnych (ale świetny pomysł). Koncentracja na krytyce utrudnia pracę. Co prawda szefowie należą do innej kasty i nie muszą być spolegliwi wobec pracowników, ale szefowie okrutni są patologią, która nie przekracza kilku procent wszystkich szefów. Trzeba mieć wyraźnego pecha, żeby trafić na dyrektora, który pławi się w agresji słownej i upokarzaniu pracowników. Kiedy masz przed sobą takiego człowieka, lepiej zmień pracę, bo twój wysiłek i tak zostanie spostponowany.

Mądry szef może być surowy, ale jego głównym zadaniem jest takie zorganizowanie współpracy w firmie, by zespół miał umiejętność samoorganizacji. Tak naprawdę trzeba w ludziach wyzwolić naturalne instynkty stadne, dzięki którym czują się w grupie znajomo i bezpiecznie. Takim instynktem jest naśladownictwo, zgrane zespoły są jak ławice ryb – jeśli szef jest skupiony i stuka w klawiaturę komputera, zespół go naśladuje (stąd pomysł tworzenia wspólnych wielkich powierzchni biurowych), jeśli opracowuje strategię i rzuca na zebraniu jej ogólny zarys, pracownicy chętnie wpisują w nią konkretne pomysły. To oczywiście model idealny, ale faktem jest, że nasza psychika wykształcona w toku ewolucji służy pracy w grupie.

Arkadiusz Słodkowski