14.05.2012

Idźcie przez pole, we wsi Moskal stoi

Kiedy wracałem z jesiennych targów franczyzowych w Rosji, żałowałem, że Moskwę i Warszawę dzieli tylko 2 h lotu, a po drodze nie ma żadnych gór.

To niestety oznacza, że Rosjanie zawsze mogą tu wrócić. Europejczyka ze Starej Europy pobyt w Moskwie musi skłonić do kilku seansów nieświadomości, w których pomaga dowolny gatunek jednej ze 100 wódek dostępnych w każdym sklepie. Co skłania do smutnych refleksji? Przede wszystkim tempo, z jakim Europejczyk musi się w Moskwie rozstać z poczuciem indywidualizmu, że jego oddzielne JA jest wartością samą w sobie. W Rosji nie jest. W tym mieście mieszka blisko 20 mln ludzi (tyle co pół narodu polskiego) na powierzchni równej tylko kilku Warszawom. Wystarczy wejść do metra. Przez podziemną kolejkę płynie rzeka ludzi, gdzie pasażer jest tylko kroplą i tyle dokładnie znaczy: nikt nie przepuści starszej osoby, nikt nie przytrzyma drzwi, motorniczy nie sprawdzi, czy kogoś nie przyciął, musisz iść, iść, iść wpieriod.

Arkadiusz Słodkowski

Arkadiusz Słodkowski, wydawca miesięcznika Własny Biznes FRANCHISING

W metrze głos spikera instruuje co prawda, żeby ustępować miejsca inwalidom i starszym ludziom, ale brzmi to jak złośliwy żart, bo nikt nigdy nie realizuje tych próśb. Po części dlatego że z powodu braku wind i – na większości stacji – również schodów ruchomych inwalidzi i starsze osoby nie pojawiają się ze strachu o swoje bezpieczeństwo. Perony pełne są za to porządkowych różnego szczebla: od pań pilnujących ruchu na schodach, przez milicję do komandosów OMON-u. Nieważna jest jednostka, nieważna jest wygoda obywatela, ważny jest prestiż państwa, na prymat którego Rosjanie zgodzili się już kilka wieków temu, a komunizm to utrwalił. W Rosji ciągle władza jest najważniejsza, to ona wyznacza styl życia społecznego. W 1989 roku nikt w ZSRR nie powiadomił ludzi o promieniowaniu z Czarnobyla (dziś powoduje to epidemię nowotworów tarczycy u 20-letnich Białorusinów), w XXI wieku nikt nie powiadomił szpitali, jakiego gazu użyto do sparaliżowania terrorystów i widzów w teatrze w Moskwie. Ważniejsza była tajemnica państwowa od uniknięcia ofiar wśród niby-ratowanych obywateli. A Bierezowski posiedzi, dopóki Putin tego będzie chciał. To najkrótszy opis rosyjskiego systemu sprawiedliwości.

Żeby zrozumieć rosyjski biznes i umieć negocjować na tamtym rynku, trzeba przyswoić, ile znaczy tam władza – państwowa i finansowa. Putin, gdy publicznie postraszył właściciela fabryki gipsu (dla zmniejszenia kosztów zawiesił produkcję), miał pewność, że biznesmen ze strachu już następnego dnia wznowi produkcję, mimo że wypadało weń święto państwowe. Ale dalej, zgodnie z hierarchią dziobania, taki właściciel ma równie wielką władzę nad swoimi pracownikami i podwykonawcami. Na targach franczyzowych obserwowaliśmy grupę hostess, która została zmuszona przez właściciela firmy do rozdawania ulotek nago. W Polsce taki nakaz spotkałby się z odmową i już. W Rosji nikt się nie dziwił, hostessy też. Walenie w stół butem niczym Chruszczow na obradach ONZ i wielkomocarstwowe stroszenie piór ciągle jest koniecznym elementem rozmów z Rosjanami. Tylko wtedy poczują, że rozmawiają z równymi sobie. Inaczej z biznesu z nimi wyjdziesz na golasa.

Arkadiusz Słodkowski