29.01.2001

Warto liczyć koszty i spodziewane korzyści

Często się zdarza, że w natłoku proponowanych targów i wystaw właściciele małych i średnich firm wybierają niewłaściwe imprezy.

Rzeczpospolita w swoim dodatku dla małych i średnich przedsiębiorstw radzi jak wybrać korzystną dla siebie imprezę targową aby uzyskać jak największy efekt ograniczając koszta.

Pomyłki przy wyborze odpowiednich imprez słono kosztują przedsiębiorców. Z rozmów, które z uczestnikami kooperacyjnych targów przeprowadziła Rzeczpospolita, wynika, że polskim przedsiębiorcom najbardziej opłaca się uczestniczyć w targach branżowych i to najlepiej organizowanych w Polsce. Powody - małe koszty, duża efektywność oraz liczne kontakty na przyszłość – informowała Rzeczpospolita.

Zdaniem Jerzego Aponowicza z firmy Polo Fiat wypowiadającego się dla Rzeczpospolitej, najkorzystniej jest uczestniczyć w kooperacyjnych targach organizowanych przez polskie izby gospodarcze. Ich dodatkowym atutem, oprócz możliwości znalezienia partnerów, jest niski koszt uczestnictwa. Zdaniem Aponowicza, również opłaty za kooperacyjne targi organizowane przez izby za granicą są bardziej zachęcające dla właścicieli małych i średnich firm. Wynika to przede wszystkim z tego, że imprezy te trwają krótko, najczęściej jeden dzień, wypełniony wcześniej umówionymi spotkaniami.

Rzeczpospolita opisuje możliwość uzyskania refundacji od Ministerstwa Gospodarki. Refundacje przysługują przedsiębiorcom za udział w 203 zagranicznych imprezach. Należy jednak pamiętać, że refundacje przysługują tylko wystawcom, a nie uczestnikom targów. Za udział (wystawienie swojej oferty) w 9 narodowych imprezach, właściciele małych i średnich firm mogą otrzymać dofinansowanie maksymalnie do wysokości 20 tys. zł, za udział w targach z grupy B - do 15 tys. zł, a z grupy C - do 10 tys. zł. Jednak - jak powiedział Rzeczpospolitej przedsiębiorca Marek Bęben - ministerialne refundacje "wyglądają ładnie tylko na papierze". W rzeczywistości, jak narzeka Bęben, rzadko kiedy udaje się uzyskać maksymalną refundację, ponieważ niewielu przedsiębiorców stać na wykup tak dużej powierzchni wystawienniczej, która upoważniałaby do skorzystania z największego dofinansowania.

Z wypowiedzi przedsiębiorców dla gazety wynika, że niewielu zabiegało o refundacje. Głównym powodem nieskorzystania z tej ofert były koszty; na przykład uczestnicy ostatniego europartenariatu Italia-Sud 2000 musieli zapłacić za 3-dniowy pobyt na Sycylii po około 3,4 tys. zł. Z tego powodu, niektórzy, głównie ci, którzy znają obce języki, decydują się na indywidualne wyjazdy na targi, w roli uczestników, a nie wystawców. Tak robi między innymi Dariusz Barczuch, właściciel przedsiębiorstwa odzieżowego, oraz Grzegorz Majda z firmy eksportującej akcesoria samochodowe. Za 3-dniowy pobyt w roli uczestnika na niemieckich targach Intermoda Barczuch zapłacił tylko 1,8 tys. zł. Natomiast Grzegorz Majda, który woli spać na wsi pod Frankfurtem, płaci za nocleg 90 DEM, a za parodniowy pobyt na frankfurckich targach samochodowych - około 300 DEM (w tym wstęp na imprezę 50 DEM).

Więcej: Olga Gajda, Rzeczpospolita, 29 stycznia 2001

Udostępnij artykuł

Komentarze na forum

0