18.01.2014

Biznesowy trening

Do Polski wchodzi brytyjska sieć ekonomicznych siłowni Fit4less, ale inwestycja nie jest już ekonomiczna.

Pierwsza siłownia Fit4less by énergie została otwarta w 2008 roku w Wielkiej Brytanii. Dziś na Wyspach Brytyjskich i w kilku innych krajach działa 28 klubów Fit4less, a właściciele sieci zapowiadają, że do końca tego roku w Europie przybędzie 45 nowych franczyzowych siłowni. Wśród krajów, gdzie Fit4less w tym roku otworzy swoje kluby, jest również Polska.

Siłownia Fit4less Fot. Fit4less

Wśród krajów, gdzie Fit4less w tym roku otworzy swoje kluby, jest również Polska.

- Na świecie rośnie liczba tzw. „smart shoppers”, czyli osób, które wyszukują oferty atrakcyjne cenowo, świadomie rezygnując z pakietów premium. W Wielkiej Brytanii już od lat można było zaobserwować, że klienci siłowni byli przyciągnięci przez niedrogich operatorów wchodzących na rynek. Utrzymanie wysokiej jakości przy tak niskiej cenie dla klienta jest możliwie dzięki wyeliminowaniu zbędnych dodatków do siłowni, takich jak barki, sauna, baseny, za które płacą wszyscy członkowie, choć korzystają z nich rzadko lub wcale. Model Fit4less to odpowiedź na potrzebę właśnie tej grupy osób, które rozsądnie wydają pieniądze – wyjaśnia ideę Fit4less Jonathan Pearson, dyrektor zarządzający Fit4less Polska.

Sieć ekonomicznych siłowni Fit4less nie wymaga od trenujących w niej osób wykupienia drogich karnetów ani podpisywania umów. Jednocześnie siłownie oferują klientom wysokiej jakości sprzęt i elegancki lokal, a także wygodne i nowoczesne rozwiązania (karty członkowskie zastąpiono czytnikiem biometrycznym). Na inwestycję we własną siłownię Fit4less trzeba przeznaczyć ok. 750 tys. zł. Kwota ta pokrywa całkowite koszty dostosowania lokalu, zakup wyposażenia wnętrza, a także część opłaty za maszyny do ćwiczeń. Poszukiwania franczyzobiorców już trwają, a firma zapowiada, że za kilka miesięcy będzie można ćwiczyć w pierwszym w Polsce klubie Fit4less.

(mak)