25.10.2016

Kosmetyki z dofinansowaniem

Franczyzodawca kosmetycznej marki Mexmo może dofinansować otwarcie nowych stoisk franczyzowych.

Mexmo to polska marka kosmetyków kolorowych. W tej chwili ma dwa punkty własne i dwa franczyzowe. Nowym franczyzobiorcom, którzy zdecydują się na poprowadzenie stoiska z kosmetykami, licencjodawca może teraz dofinansować inwestycję.
Udział naszych środków może wynieść 35 proc. To wsparcie jest bezzwrotne. Jedynym warunkiem jest prowadzenie stoiska franczyzowego przez rok od momentu podpisania umowy – mówi Grzegorz Pietrowski, właściciel marki Mexmo.
Inwestycja w wyspę handlową Mexmo wynosi 70 tys. zł. W tej kwocie mieści się przygotowanie powierzchni w galerii, gotowe stoisko, opłata wstępna, zatowarowanie.
– Trzeba podkreślić, że sam towar, licząc po cenach detalicznych, jest wart 80 tys. zł – dodaje Grzegorz Piotrowski.

Stoisko z kosmetykami marki Mexmo Fot. Mexmo

Inwestycja w wyspę handlową Mexmo wynosi 70 tys. zł. W tej kwocie mieści się przygotowanie powierzchni w galerii, gotowe stoisko, opłata wstępna, zatowarowanie.

Franczyzodawca gwarantuje szkolenia dla franczyzobiorcy i personelu. Trwają od 7 do 14 dni i obejmują nie tylko techniki sprzedażowe i znajomość produktów, ale też kurs wizażu. Przeszkoleni w wizażu sprzedawcy nie tylko bowiem sprzedają kosmetyki, ale też udzielają fachowych porad, dobierają produkty indywidualnie dla każdej klientki i robią profesjonalny makijaż.
– Należy liczyć się z tym, że przez pierwsze 9 miesięcy stoisko może nie przynosić dużych zysków. Może nie trzeba do niego dokładać, ale też nie zawsze przychód pozwoli na coś więcej niż pokrycie kosztów stałych – zastrzega Grzegorz Pietrowski. – Dlatego do momentu, gdy franczyzobiorca nie będzie miał stałego zarobku, finansujemy mu zatowarowanie na kwotę 1 tys. zł brutto miesięcznie.

Mexmo otwiera się w dużych miastach, ale najbardziej zależy mu na takich wielkości 25-50 tys. mieszkańców. Zdaniem franczyzodawcy to rynki jeszcze nie nasycone, gdzie bardzo szybko można liczyć na klientów i zyski.
– Największym problemem w tej chwili przy otwieraniu i prowadzeniu punktów są trudności ze znalezieniem pracowników – dodaje Grzegorz Pietrowski. – I nie chodzi wcale o wykwalifikowane już osoby, ale o takie, które chcą się przeszkolić i pracować.