15.12.2017

Zrób to dla siebie

Układając listę noworocznych postanowień, wierzymy w ich realizację. Niestety, rzadko nam się udaje osiągnąć cel.

Wbrew pozorom, formułując postanowienia noworoczne, możemy nieświadomie sami utrudnić sobie ich realizację. Dzieje się tak wówczas, gdy postawione cele są sprzeczne z naszymi potrzebami, możliwościami, intencjami, stanem zdrowia lub gdy kolidują z innymi naszymi celami. Zdarza się, że chcemy jednocześnie dokonać w życiu wielu zmian, co z logicznego punktu widzenia okazuje się niemożliwe. Wyobraźmy sobie, że jesteśmy matką dwójki przedszkolaków. Ich wychowanie jest absorbujące, wymaga czasu i sił. Trudno jest jednocześnie rozkręcać firmę, pisać pracę doktorską, trenować karate trzy razy w tygodniu, intensywnie uczyć się języka hiszpańskiego i chodzić na kurs żeglarski. Na tym etapie życia stawiane cele mają szansę powodzenia tylko wówczas, gdy uwzględniają naszą najważniejszą aktywność – czyli bycie rodzicem. Cele, które będą istotnie zakłócały tę dziedzinę życia – są z góry skazane na porzucenie.

Grażyna Białopiotrowicz, psycholog biznesu Fot. Arch. Grażyny Białopiotrowicz

Częstym błędem jest wyznaczanie sobie celów, których realizacja ma zadowolić nie nas samych, ale ważną dla nas osobę: żonę, rodziców, przyjaciela.
Grażyna Białopiotrowicz, psycholog biznesu

Oczywiście jeśli ktoś, będąc rodzicem małego brzdąca, marzy o wyprawie na Alaskę, to wcale nie znaczy, że musi z tych marzeń rezygnować. Bardziej chodzi o właściwe rozłożenie w czasie poszczególnych działań, tak, by uwzględniały one to, co obecnie jest na szczycie naszej hierarchii wartości. Jeśli dla kogoś najwyższą wartością jest rodzina, to realizacja wyprawy na Alaskę może być ekscytująca, lecz okupiona bólem rozłąki z dzieckiem. Wówczas wyprawę lepiej zaplanować w innym czasie, gdy dzieci podrosną. Jeśli dla rodzica najwyższą wartością jest wolność i możliwość realizacji pasji podróżnika, to ma on prawo wybrać się na Alaskę, uznając tę rolę za ważniejszą niż rola rodzica. Mamy prawo dokonywać własnych wyborów, nawet jeśli są one mało popularne lub niezbyt akceptowane społecznie. Ważne, aby były spójne z naszą hierarchią wartości.

Drugim częstym błędem jest wyznaczanie sobie celów, których realizacja ma zadowolić nie nas samych, ale ważną dla nas osobę: żonę, rodziców, przyjaciela. Np. chcemy zrobić doktorat, aby rodzice byli z nas dumni. To postanowienia dedykowane komuś innemu niż my sami. Nic dziwnego, że ich realizacja często nie staje się dla nas priorytetem.

Zanim więc zapełnimy kartkę listą noworocznych postanowień, przyjrzyjmy się im. Po to, by mieć pewność, że są one naprawdę nasze, że są dla nas ważne, spójne ze sobą nawzajem i po prostu nam potrzebne. W przeciwnym razie narażamy się na działanie wbrew samemu sobie. W efekcie czego najczęściej cele pozostają niezrealizowane, a my umacniamy się w poczuciu braku kompetencji i silnej woli oraz przekonaniu o swojej niemocy. Co z kolei obniża naszą motywację do podejmowania wyzwań naprawdę dla nas istotnych.

Udostępnij artykuł

Komentarze na forum

0