01.09.2009

Tadeusz Mosz: Pieniądze bez marynarki

Odbiorcy trzeba przekazywać nawet pozornie nudne informacje w taki sposób, aby czuł, że news to dla niego najważniejsza rzecz na świeci. Forma też jest ważna, dlatego rozebrałem swoich rozmówców do koszul – opowiada Tadeusz Mosz, dziennikarz, prezenter telewizyjny, publicysta ekonomiczny.

Zajmuje się pan ekonomią od lat, codziennie ma pan kontakt z analitykami. Dzwonią do pana znajomi z prośbami o rady w inwestycjach?
Tak, często mam telefony w tej sprawie. Zarówno od znajomych, jak i od obcych osób. Ale nie udzielam rad. Mogę podzielić się swoim doświadczeniem, ale nie wskazuję żadnych rozwiązań. Pytają mnie: czy mam zainwestować w taki albo inny fundusz? Jeśli pytamy kogoś, to zawsze znaczy, że chcemy zdjąć z siebie odpowiedzialność za własne inwestycje. Bo wtedy taki ktoś zadzwoni do żony i powie: - Słuchaj, możemy spać spokojnie, bo Tadeusz powiedział, że to dobra inwestycja. Dlatego tak nie mówię.

Tadeusz Mosz, dziennikarz, prezenter telewizyjny, publicysta ekonomiczny

Rozpoczynał pan karierę dziennikarską w latach 80. Co skłoniło pana do zajmowania się jako dziennikarz gospodarką jeszcze w czasach komunizmu?
To był mój świadomy wybór. Zająłem się gospodarką, żeby nie zajmować się polityką. Pasjonowały mnie absurdy obowiązujące w gospodarce planowej.

Kto zmontował film, w którym czyta pan wiadomości podczas stanu wojennego?
Nie wiem, ale przede wszystkim jest to fałsz. Nigdy nie czytałem dziennika. Ktoś mnie nie lubi i chciał przyszyć mi łatkę.

A nie miał pan innych „pikantnych” przygód?
Owszem miałem. W 1987 roku zostałem wezwany do Wojskowej Komendy Uzupełnień, oficjalnie celem „uzupełnienia ewidencji”. W pokoju siedział podpułkownik, ubrany po cywilnemu. Zaproponował mi pracę dla wywiadu wojskowego, zaznaczając, że „jeśli nie my, to oni pana zgarną”. Najpierw Sb-ek oferował mi wyjazd na placówkę. Kiedy odmówiłem, usłyszałem, że już w telewizji nie awansuję. W swojej teczce miałem dość zabawną adnotację: „Kategorycznie odmówił współpracy, ze względu na brak czasu”. Ale po tej rozmowie naprawdę się bałem. Miałem wtedy rodzinę na utrzymaniu.

Fragment wywiadu opublikowanego w miesięczniku Własny Biznes Franchising nr 9/2009

Udostępnij artykuł

Komentarze na forum

0

PRENUMERATA miesięcznika Własny Biznes FRANCHISING

 
Prenumerata Własny Biznes

Zamawiając roczną prenumeratę otrzymujesz niższą cenę niż w kiosku. Prenumerata kosztuje tylko 39 zł i obejmuje 12 wydań miesięcznika Własny Biznes FRANCHISING. Magazyn jest wysyłany co miesiąc pierwszego dnia sprzedaży prosto do Twojego domu, a przesyłka nic Cię nie kosztuje.

Więcej informacji

Cena netto
36,11 zł
VAT
2,89 zł
Cena brutto
39,00 zł