03.01.2015

Marcin Hakiel: roztańczony biznesmen

Mamy z żoną w planach otwarcie nowego biznesu. Na razie testujemy, czy uda nam się znaleźć wystarczającą liczbę klientów – mówi Marcin Hakiel, tancerz, właściciel szkół tańca Hakiel Akademia Tańca.

Gdy ostatnio się widzieliśmy, przygotowywał się pan do otwarcia swojej pierwszej szkoły tańca w Warszawie przy alei Niepodległości. Był 2006 rok. Od tamtej pory sporo się zmieniło. Moda na naukę tańca osłabła, a „Taniec z gwiazdami” jest teraz emitowany pod oryginalnym tytułem w konkurencyjnej stacji.
Wielkie boom na naukę tańca, które trwało przez pierwsze 2-3 lata po wyemitowaniu pierwszej edycji „Tańca z gwiazdami”, mamy już chyba bezpowrotnie za sobą. To był niezwykły czas, szkoły tańca wyrastały jak grzyby po deszczu, a i tak praktycznie każda miała pełno klientów. A później nastał kryzys, na rynku zostali najwytrwalsi, a popyt na naukę tańca ustabilizował się na niewysokim, ale stabilnym poziomie. Mnie się udało, przetrwałem i zbudowałem warszawską minisieć składającą się z trzech szkół Hakiel Akademia Tańca.

Marcin Hakiel, tancerz, właściciel szkół tańca Hakiel Akademia Tańca

Prowadzenie szkoły tańca to nie jest łatwy biznes. Nie handlujemy ani produktem, ani usługą pierwszej potrzeby. W budżecie domowym zajęcia z tańca zajmują jedną z ostatnich pozycji. W przypadku gorszej koniunktury, są jednymi z pierwszych, które z niego wykreślamy.
Marcin Hakiel, tancerz, właściciel szkół tańca Hakiel Akademia Tańca

Kiedyś do szkoły tańca szło się, aby nauczyć się tańca towarzyskiego. Dziś w ofercie przodują kursy nauki tańca o nazwach nic niemówiących laikowi, chociażby pole dance, reggeateton, zumba.
My nadal stawiamy na taniec towarzyski i staramy się przesadnie nie ulegać modzie na tworzenie kursów z hybryd tanecznych. Pole dance to tzw. taniec na rurze, ale niemający wiele wspólnego z tańcem erotycznym. Choć to akurat nic złego, bo my z kolei prowadzimy zajęcia, na których uczymy panie, jak mają uwolnić swój seksapil. Reggeateton, o którym pani wspomniała, to obecnie jeden z najpopularniejszych tańców na Kubie, taki miks reggae, salsy i hip-hopu. Staje się coraz modniejszy w Ameryce Łacińskiej i Europie. Co do zumby, to są de facto zajęcia fitness połączone z tańcem. Bardzo modne, przyciągają tłum kursantów. Z biznesowego punktu widzenia każda szkoła tańca powinna je mieć w ofercie. My mamy.

Z biznesowych kalkulacji wyszło, że opłaca się też prowadzić zajęcia dla dzieci? Bo w ofercie macie ich multum. Jedne z nich trwają aż 150 minut, a jak czytam ich opis na waszej stronie internetowej, to przez moment odnoszę wrażenie, że należy ona do przedszkola a nie szkoły tańca…
Prowadzenie szkoły tańca to nie jest łatwy biznes. Nie handlujemy ani produktem, ani usługą pierwszej potrzeby. W budżecie domowym zajęcia z tańca zajmują jedną z ostatnich pozycji. W przypadku gorszej koniunktury, są jednymi z pierwszych, które z niego wykreślamy. Ale tylko wtedy, gdy dotyczy to zajęć dla osoby dorosłej. Gdy chodzi np. o balet ukochanej córki, to ojciec stanie na głowie, a pieniądze, żeby je opłacić, znajdzie. Na dzieciach nie oszczędzamy albo robimy to bardzo, bardzo niechętnie. Dlatego w naszej ofercie mamy dużo kursów dla najmłodszych. Od tego roku prowadzimy również cykl zajęć pod nazwą Tupot Małych Stóp Klub Malucha dla maluchów w wieku 3-5 lat. Jest nimi duże zainteresowanie, mamy rozmawiają o naszych zajęciach na placu zabaw, polecają je sobie nawzajem. Klientów przybywa.

Rozmawiała Anna Smolińska

Fragment wywiadu opublikowanego w miesięczniku "Własny Biznes FRANCHISING" nr 12/2014

Udostępnij artykuł

Komentarze na forum

0

PRENUMERATA miesięcznika Własny Biznes FRANCHISING

 
Prenumerata Własny Biznes

Zamawiając roczną prenumeratę otrzymujesz niższą cenę niż w kiosku. Prenumerata kosztuje tylko 39 zł i obejmuje 12 wydań miesięcznika Własny Biznes FRANCHISING. Magazyn jest wysyłany co miesiąc pierwszego dnia sprzedaży prosto do Twojego domu, a przesyłka nic Cię nie kosztuje.

Więcej informacji

Cena netto
36,11 zł
VAT
2,89 zł
Cena brutto
39,00 zł