09.09.2009

Zysk ma swój zapach

Handlowcy znaleźli nową broń, dzięki której ustrzelą większą liczbę klientów, a w kasach zwiększą się utargi. Ta broń to marketing zapachowy.

Aż 75 proc. decyzji zakupowych podejmowanych jest pod wpływem emocji – przekonują psychologowie biznesu. Dlatego, aby skłonić klienta do odwiedzania sklepu i dokonywania zakupów, wykorzystuje się przede wszystkim ludzki wzrok oraz słuch. W niemal każdym sklepie i centrum handlowym uwagę klientów przykuwają reklamy produktów, a ułożenie towarów na półkach ma skłonić kupujących do wybrania właśnie tych najlepiej wyeksponowanych artykułów. Jednak powoli wyczerpują się możliwości audiomarketingu i videomarketingu. Tym bardziej, że tego typu przekaz może nie dotrzeć do odbiorcy, który słucha np. muzyki z odtwarzacza osobistego. Dlatego coraz częściej fachowcy odwołują się do powonienia.

– Marketing zapachowy to najprostsza droga dotarcia do emocji – uważa Zbigniew Chrobak z firmy Consensus-Technology, zajmującej się marketingiem zapachowym. – Możemy wpływać na zakupy, nastrój klientów, atmosferę pomieszczenia, kształtować pozytywny obraz miejsca oraz stworzyć zapachowy wizerunek firmy.

Z marketingu zapachowego korzystają nie tylko placówki handlowe. Częstymi klientami firm zajmujących się dystrybucją kompozycji zapachowych są prywatne szkoły (w tym szkoły językowe), hotele, biura, jak również firmy organizujące targi i konferencje.

Zwykle przedsiębiorcy zainteresowani narzędziami marketingu zapachowego korzystają z usług wyspecjalizowanych firm. I dobrze – fachowcy radzą, by lepiej nie podejmować próby komponowania zapachu samodzielnie. Przykładem może być sieć sklepów obuwniczych, w których na ścianach zamontowano spraye uwalniające zapach w równych odstępach czasu. Efekt był jednak odwrotny od zamierzonego – zapach w sklepie był zbyt intensywny, a wiszące pojemniki nieodłącznie kojarzyły się z toaletą.

Zanim firma zafunduje sobie zapach, powinna określić, jaki efekt chce osiągnąć poprzez jego wykorzystanie.

– Przedsiębiorca powinien określić, czy zależy mu np. na zwiększeniu sprzedaży, pobudzeniu pracowników czy stworzeniu zapachowego wizerunku firmy – mówi Zbigniew Chrobak.

Znając oczekiwania klienta, firma proponuje wybór z palety obejmującej około tysiąca próbek z różnego rodzaju aromatami. Na zapach z palety decyduje się około 90 proc. klientów firm zajmujących się marketingiem zapachowym.

– Gość lub klient firmy powinien poczuć zapach delikatnie – wyjaśnia Chrobak. – Ale jego nos nie może się do zapachu przyzwyczaić. Nawet, gdy przebywa w sklepie dłużej.

Na życzenie klienta firma może stworzyć specjalny zapach. Taki proces trwa około 6 tygodni. Zamawiający określa profil klientów, grupę, do której chce dotrzeć, i co chce osiągnąć poprzez stosowanie zapachu. Na takiej podstawie tworzony jest indywidualny aromat dla firmy.

Co w nosie świszczy

Zapachy można podzielić na gatunki. Są wonie wzmacniające łaknienie, np. zapach świeżego chleba, świeżo palonej kawy lub smażonego bekonu. Takie polecane są m.in. punktom gastronomicznym – podobnie jak zapachy piernika, szarlotki i grzanego wina. Hotele pachną często ciasteczkami, co ma przywoływać w gościach wspomnienia domu i dawać poczucie bycia u siebie. Są też zapachy wzmacniające prestiż, np. perfumy, albo pobudzające i energetyczne, np. cytrusy, mango, zielona herbata.

Należy jednak pamiętać, że odczucie wywołane przez zapach można wzmocnić, oddziałując na pozostałe zmysły. Jeśli w sekretariacie firmy czuć woń parzonej kawy, to można w widocznym miejscu ustawić ekspres do parzenia. Podobny chwyt można zastosować podczas wprowadzania nowych produktów na rynek. Gdy jedna z firm branży alkoholowej promowała nowy smak swojej wódki – grapefruitowy, oprócz zapachu owoców unoszącego się w powietrzu, stoły bankietowe udekorowano grapefruitami. Na korzystanie z aromamarketingu często decydują się firmy odzieżowe – najczęściej wprowadzając nowe kolekcje. Dla przykładu, podczas premiery kolekcji wiosennej zwiewnym strojom towarzyszy zapach alpejskiej trawy czy owoców.

Bardzo często marketing zapachowy stosowany jest w dużych centrach handlowych, gdzie w kilku miejscach obiektu montowane są tzw. wyspy zapachowe. Część centrum, gdzie są sklepy spożywcze może pachnieć np. francuskimi rogalikami, miejsca wypoczynku – lawendą, a strefa ekskluzywnych butików – prestiżowymi perfumami.

Wodzić klienta za nos

Przyjemny zapach w sklepie czy restauracji na pewno pomoże przedsiębiorcy zwiększyć obroty. Sieć kawiarni, która jako pierwsza rozpylała w powietrzu zapach palonej kawy w kilka miesięcy zwiększyła obroty o 40 proc. Badania dowodzą również, że miły zapach w pomieszczeniu powoduje, że klienci postrzegają personel jako bardziej kompetentny. Z kolei korzystając z zapachu w biurze, można wpływać na atmosferę w zespole. Katarzyna Jędrzejczak, dyrektor marketingu mazurskiego hotelu Azun twierdzi, że zapach stosowany w obiekcie dopełnia wizerunek firmy i na długo zapada w pamięć odwiedzających hotel gości.

- Wykorzystane w różnych częściach obiektu zapachy perfum, drzewa cedrowego i zielonej herbaty sprawiają, że goście zaczynają kojarzyć miejsce z luksusem, wypoczynkiem i relaksem – mówi Katarzyna Jędrzejczak. – Dodatkowo zapach miał wpływ na polepszenie wskaźników oceny kompetencji naszych pracowników.

Czy korzystanie z marketingu zapachowego i działanie na nieświadomego kupującego czy kontrahenta w celu zwiększania np. sprzedaży jest etyczne i może być postrzegane jako manipulacja? Zbigniew Chrobak uważa, że nie, chyba że uznamy że każda forma marketingu – jest swoistą manipulacją.

– Korzystającym z narzędzi marketingu zapachowego nie chodzi o zmanipulowanie klienta ani o zmuszenie go do zakupów – twierdzi. – Służy nam do stworzenia dobrej atmosfery, wzbudzeniu pozytywnych uczuć.

Jak zdobyć zapach

Przedsiębiorca prowadzący stumetrowy sklep musi kupić urządzenie uwalniające zapach w cenie ok. 2 tys. zł. Zapas kompozycji zapachowej do urządzenia o średnicy 12 cm kosztuje kilkaset złotych i wystarczy na około 6 tygodni. Potem będzie trzeba zapas uzupełnić. Stworzenie indywidualnej kompozycji zapachowej wiąże się z wydatkiem około 600-700 euro. Jeśli przedsiębiorca myśli o zakupie urządzenia rozpylającego, zwykle musi sprowadzić je z Niemiec lub Australii za 700-800 euro. Można również zdecydować się na usługi jednorazowe, np. podczas organizowanej konferencji lub eventu. Wówczas firma sprowadza urządzenie przenośne i zapewnia fachowca do obsługi sprzętu. Cena zależy od czasu, na jaki wynajmowany jest sprzęt oraz wielkości miejsca, w którym ma być rozpylany zapach.

Michał Bogurat

Udostępnij artykuł

Komentarze na forum

0

Michał Bogurat

dziennikarz