18.10.2004

Oświetlamy ciemną stronę franczyzy

We wrześniu dwutygodnik BusinessWeek opublikował artykuł o tzw. ciemnej stronie franczyzy. Autor napisał: Franchising nie daje gwarancji sukcesu, tępi inwencję, faworyzuje właścicieli licencji. Przedstawiamy wady i zalety franczyzy we właściwych proporcjach.

”Businessweek”, nr 16, 2004r.

Wchodzisz? Bo ja nie!

Gdybyś miał czarodziejską moc, to jakie byłyby twoje marzenia? Szczęśliwe życie to równowaga i harmonia wszystkiego, co dla ciebie ważne. Dlatego spraw, by praca nie była przykrą powinnością, ale frajdą i czystą przyjemnością. My pomożemy ci spełnić twoje pragnienia zawodowe – pod jednym warunkiem: Bądź odważny i zacznij marzyć... My wiemy, że marzenia się spełniają i mamy na to mnóstwo dowodów – chcesz sprawdzić? – zadzwoń do nas już dziś! Najlepiej teraz – liczy się tylko to, co tu i teraz. Tym wstępem, bogato okraszony złotymi myślami Horacego i Frankilina Delano Roosevelta, jeden z brokerów franchisingowych zachęca do skorzystania ze swoich usług.

Każdy liczy inaczej

Piotr Pabiański, współwłaściciel warszawskiej restauracji Prohibicja, przyznaje, że 1,5 mln zł, które wyłożył na uruchomienie biznesu, nigdy mu się nie zwróci. Głównie ze względu na niedoszacowanie kosztów udziału w sieci w ciągu półtora roku pięciu biorców franchisingu zrezygnowało. Zdjęli szyldy Prohibicji, ale nadal prowadzą biznes. Ekswłaściciel lokalu w Łodzi nie chce mówić o powodach rozstania.

Dariusz Pachla, wiceprezes LPP SA licencjonujący markę Reserved i Cropp, podkreśla, że ryzyko franczyzobiorcy jest niewielkie, bo to jego firma wybiera lokalizację, daje towar, komputer i kasę fiskalną. Inwestor wykłada pieniądze na urządzenie sklepu i w tym momencie zaczyna się prawdziwy biznes. Koszty wyposażenia sklepu są niebagatelne, 1-2 tys. zł na jeden metr, a najmniejszy lokal liczy 200 mkw. Co to oznacza dla franczyzobiorcy? Co najmniej dwa lata ciężkiej pracy, by te nakłady się zwróciły. – Jeśli ktoś liczy na błyskawiczne zyski, może się sparzyć – ostrzega Pachla.

Franczyzobiorcy muszą się też liczyć z ostrą kontrolą ze strony właściciela marki. Może to być zarówno wizyta regionalnego kierownika, jak też inspektora incognito, a za każde uchybienie prowadzący sklep płaci kary. na przykład nieodprowadzenie pieniędzy na czas kosztuje 5 tys. zł. Sankcje grożą też za podkupywanie pracowników innych sklepów LPP, nieuczestniczenie w kosztach lokalnej reklamy marki (1 proc. od miesięcznych obrotów ma trafiać na ten cel) czy sprzedawanie w sklepie towaru innej marki.

Sklepikarze bez własnej woli

- Franchising ubezwłasnowolnia – tak Aleksy Surma, dyrektor sieci Polskie Sklepy Komputerowe, tłumaczy małą popularność tego systemu wśród prowadzących sklepy ze sprzętem komputerowym. Jego zdaniem, w tej branży sprowadza się to do „zaopatrywania w jednym organie”, a działanie na zasadach takich jak w PSK (wspólne zaopatrzenie u wybranych dostawców) daje większą elastyczność.

Kto naprawdę zarabia?

Na franchisingu można zarobić, ale wielkie pieniądze zarabiają zazwyczaj - i to niższym kosztem – licencjodawcy. Nie chodzi tylko o opłaty, które ponosi przedsiębiorca rozpoczynający działalność w grupie franchisingowej (zakup licencji), lecz o stosowaną przez zdecydowaną większość firm comiesięczną opłatę w postaci ryczałtu lub procentu od obrotów.

Miesięczna danina na rzecz właściciela marki zależy od wielkości biznesu i od tego, czy jest to sieć krajowa, czy międzynarodowa. W wypadku takich sieci jak TelePizza czy McDonald’s biorcy płacą 5-procentowy ryczałt od miesięcznych obrotów, a te w zależności od lokalizacji mogą sięgać od 200 do 250 tys. zł. Do tego dochodzi zwykle 4,5-proc. wkład do wspólnego marketingowego kotła.

Tam gdzie zbija się kokosy

Siedem branż, w których franchising się opłaca

Na już zatłoczonym rynku znalezienie sobie wolnej, opłacalnej niszy rynkowej i wypromowanie w niej własnej marki jest niezwykle trudne. Łatwiej się poruszać po już przetartych ścieżkach i działać pod wypromowaną marką, a takie możliwości daje franchising.

Dostępnych jest już około 180 systemów, w których działa blisko 12 tys. przedsiębiorców.

BusinessWeek wskazuje siedem branż, w których franchising radzi sobie w Polsce najlepiej i ma najlepsze perspektywy. Rekomendacje opiera na dwóch podstawowych przesłankach: dynamice przyrostu franczyzobiorców w poszczególnych branżach w ostatnich latach i na rekomendacji przedsiębiorców i ekspertów funduszy venture capital i firm doradczych.

Wybranie jednej z takich branż, jak: handel odzieżą, artykułami spożywczymi, edukacja, usługi bytowe (fryzjerstwo, kosmetyka), prowadzenie stacji paliw, doradztwo finansowe czy usługi telekomunikacyjne (sprzedaż i aktywacja usług telefonicznych) oraz gastronomia(bary fast food), nie powinno być wygranym losem, ale trafną biznesową decyzją.

Za systemami franchisingowymi działającymi w wymienionych branżach przemawiają przede wszystkim: sprawdzony model biznesowy, znane marki i relatywnie niskie nakłady na wejście do sieci.

Każda z siedmiu branż ma atuty, które zachęcają do długookresowego inwestowania. Sektor doradztwa finansowego jest bardzo atrakcyjny, bo zmienia się obecnie struktura popytu na tym rynku, klienci będą migrowali z megabanków do „butików” finansowych. Bary szybkiej obsługi typu Subway są od lat bardzo popularne na Zachodzie, w Polsce ich odpowiedników jest jeszcze niewiele. Atrakcyjność tego biznesu jest tym większa, im lepszą zdobędą lokalizację. Dobrych miejsc, zwłaszcza w mniejszych miastach, nie ma zbyt wiele, pionierzy będą więc w najlepszej sytuacji.

Boom edukacyjny nieprędko się skończył i obejmuje nowe obszary. Po szkołach językowych oraz sieciowych liceach przychodzi czas na szkoły podstawowe i kursy menedżerskie.

Mimo rynkowej ciasnoty nadal świetnie radzą sobie marki odzieżowe sprzedające w systemach franchisingowych. Reserved, Atlantic, Big Star cały czas rozbudowują swoje sieci.

Polecane przez BusinessWeek branże nie wymagają wysokich nakładów – zwykle jest to 100-200 tys. zł, wielkiego doświadczenia biznesowego czy długiego szkolenia, co umożliwia w miarę szybkie i sprawne wejście w system. I zarabianie pieniędzy.

W wypadku średniej wielkości gastronomii franczyzobiorca może liczyć na 10-15 tys. zł miesięcznie, w przypadku sklepu z artykułami spożywczymi lub odzieżą jest to 5-8 tys. zł.

To sposób na własny bezpieczny biznes, jeśli dobrze wybierzemy branżę i poważnie zaangażujemy się w prowadzone przedsięwzięcie. Jeśli we własnym sklepie właściciel będzie tylko bywał lub zarządzał nim przez telefon, nic z tego nie wyjdzie, i nie pomoże nawet najlepsza marka.

Więcej: „BusinessWeek”, nr 16, 2004r.


Franchising Info, nr 10, 2004 r.

Oświetlamy ciemną stronę franchisingu

Niektórzy uważają, że przystępując do sieci franchisingowej otrzymają cudowny przepis na duży zysk. A tak się nie stanie. Aby odnieśc sukces, franczyzobiorca będzie musiał ciężko pracować, może nawet ciężej niż dotychczas. Poza tym, powinien pamiętać, że wszystkie przedsięwzięcia biznesowe wiążą się z ryzykiem i franchising nie jest tu wyjątkiem. Dlatego franczyzobiorca powinien mieć świadomość plusów i minusów wynikających z przystąpienia do sieci franczyzowej.

Wszystkiego Cię nauczą

Aby z sukcesem zarządzać firmą, zazwyczaj nie jest konieczne posiadanie przez franczyzobiorcę doświadczenia w dziedzinie, w której będzie prowadził działalność. Otrzyma on od franczyzodawcy pełne przygotowanie i stałą pomoc w tym zakresie. Brak podstawowej czy specjalistycznej wiedzy jest uzupełniany przez program szkoleniowy. Poza tym franczyzobiorca otrzyma podręcznik operacyjny, w którym szczegółowo będzie wytłumaczone jak prowadzić firmę.

Zawsze pomogą

Franczyzodawca zapewnia stałą pomoc franczyzobiorcy. Ponadto korzysta on z ciągłych badań i programów rozwojowych, które mają prowadzić do utrzymania biznesu na wciąż konkurencyjnym poziomie.

Franczyzodawca gromadzi dużą ilość informacji rynkowych i doświadczeń, którymi dzieli się ze wszystkimi franczyzobiorcami.

Znana marka

Członkowie sieci franchisingowej czerpią korzyści z działania pod znaną nazwą utrwaloną w świadomości publicznej. Korzystają także z patentów, znaków towarowych, praw autorskich, tajemnic handlowych i wszelkich zastrzeżonych procesów i formuł.

Mniej ryzyka

Bezpośrednią korzyścią z przystąpienia do sieci franczyzowej jest obniżenie ryzyka związanego z uruchomieniem działalności gospodarczej. Badania i doświadczenia zachodnich rynków dowodzą, że liczba upadłości przedsiębiorstw działających w ramach systemów franczyzowych jest znacznie mniejsza niż tych działających samodzielnie. Doświadczenia polskie również to potwierdzają.

Szereg świadczeń

Franczyzodawca wykonuje na rzecz franczyzobiorcy szereg świadczeń, które mają mu zapewnić, na tyle na ile jest to możliwe, osiągnięcie takiego samego albo jeszcze większego sukcesu niż udało się to franczyzodawcy.

Świadczenia te zawierają:
  • znalezienie właściwego lokalu
  • wskazówki dla franczyzobiorcy w zakresie nabycia praw do lokalu handlowego, zgodności z planami zagospodarowania przestrzennego, przygotowanie planów odnowy lokalu, aranżacji i umeblowania wnętrza oraz ogólne wsparcie przy ustalaniu właściwego poziomu i rodzaju zatowarowania, a także podczas otwarcia
  • szkolenie franczyzobiorcy i jego pracowników w zakresie: prowadzenia biznesu, wszelkich metod sprzedaży towarów, księgowości, kontroli, promocji marketingowych i merchandisingu
  • zakup wyposażenia
  • pomoc w pozyskiwaniu finansów potrzebnych na rozpoczęcie działalności franchisingowej
  • przygotowanie nowo powstałego przedsiębiorstwa franchisingowego do otwarcia i działania
Ponadto franczyzobiorca:
  • uczestniczy w korzyściach płynących z działań reklamowych i promocyjnych franczyzodawcy organizowanych na skalę krajową
  • czerpie korzyści wynikające z możliwości zakupu dużej ilości towarów oraz ze zdolności negocjacyjnych franczyzodawcy, przysługującej mu ze względu na istnienie i wielkość sieci franchisingowej
  • ma do swojej dyspozycji szeroką, specjalistyczną wiedzę i doświadczenie zespołu zarządzającego franczyzodawcy.

Ciągła kontrola

Nieuchronnie, związek pomiędzy franczyzodawcą a franczyzobiorcą musi opierać się na kontroli. Zapewnia ona wysoką jakość usług i produktów dostarczanych bądź sprzedawanych przez franczyzobiorcą klientom. Franczyzobiorca jest właścicielem własnej firmy, ale przyznana licencja zobowiązuje go do kierowania firmą zgodnie z warunkami określonymi w kontrakcie. Musi on zrozumieć, że w zamian za zalety wynikające ze związania się z franczyzodawcą i innymi franczyzobiorcami, musi zaakceptować kontrolę jakości i standardów, która jest niezbędna.

Każdy zły franczyzobiorca ma niekorzystny wpływ nie tylko na własny interes, ale pośrednio na całą sieć franchisingową, a przez to na innych franczyzobiorców. Dlatego też franczyzodawca będzie narzucał standardy i wymagał, aby były one utrzymywane.

Ciągłe opłaty

Franczyzobiorca będzie musiał płacić franczyzodawcy za jego świadczenia i za korzystanie z jego know-how tj. opłatę wstępną oraz opłaty bieżące.

Trudno się rozstać

Umowa franchisingu będzie zawierać pewne ograniczenie w zakresie sprzedaży czy przeniesienia praw do firmy. Jest to oczywiste ograniczenie franczyzobiorcy dotyczące jego własnego biznesu, ale nie jest ono bezpodstawne. taka klazula jest zawarta w umowie, ponieważ franczyzodawca jest bardzo skrupulatny w wyborze właściwego franczyzobiorcy. Dlaczego więc miałby być mniej staranny w wyborze zastępcy?

Mylne decyzje franczyzodawcy

Franczyzodawca może się mylić w sowich założeniach. Np. podjęte decyzje związane z innowacjami, mogą okazać się nieudane i szkodliwe dla franczyzobiorcy. Dobre imię systemu franchisingowego i wizerunek jego marki mogą stracić na reputacji z przyczyn niezależnych od franczyzobiorcy.

Źródło: Franchising Info nr 10, 2004 r.