19.12.2005

Zyski branży odzieżowej spadły o połowę

Przychody i zyski polskiej odzieżówki maleją. Ale część firm, mimo silnej konkurencji, dobrze sobie radzi.

Rozwijają się ci, którzy postawili na własną markę, modne wzornictowo, dobrą jakość i firmową sieć sklepów.

Chiński import i sklepy z używanymi ciuchami, to silna konkurencja dla polskiej odzieżówki. Jej przychody spadły w ciągu trzech kwartałów w stosunku do tego samego okresu w roku poprzednim o około 15 proc., a zyski - o połowę. Praktyka pokazuje, że znacznie lepiej radzą sobie dziś na rynku przedsiębiorcy, którzy - podobnie jak wielcy krawcy z Włoch czy Francji - nie rywalizują z ofertą Dalekiego Wschodu. Są wśród nich zarówno firmy młode, obecne na rynku od kilku czy kilkunastu lat, jak Aryton, Hexeline czy Monnari, jak i starsze, które odbudowują swoją pozycję, np. Vistula, Wólczanka, Próchnik.

Zdaniem Marka Banasiaka, prezesa Monnari, aby odnieść sukces w branży odzieżowej trzeba mieć nie tylko dobre wyroby, ale i własną sieć sprzedaży. Zapewnia ona bezpośredni kontakt z klientkami, pozwala poznać ich potrzeby i upodobania. Dlatego Monnari podwoiła w tym roku liczbę sklepów, ma ich teraz 64.

Więcej: Anna Sielanko, "Rzeczpospolita", 19 grudnia 2005r.

Udostępnij artykuł

Komentarze na forum

0