03.10.2014

Edukacja 2014

Do tej pory na rynku prywatnej edukacji rządziły szkoły językowe. Jednak zmiany w publicznym systemie nauczania sprawiły, że do głosu dochodzą franczyzodawcy oferujący zajęcia z przedmiotów ścisłych.

Przyszłość branży edukacyjnej jest czasami mniej przewidywalna od trendów w modzie. Te ostatnie kształtują projektanci mody, zaś w przypadku edukacji praktycznie wszystko zależy od ustawodawcy. Wystarczy wspomnieć o wprowadzeniu na maturze obowiązkowego egzaminu z matematyki. Zszokowani humaniści masowo zaczęli zapisywać się na uzupełniające kursy z tego przedmiotu. Zwrot w stronę nauk ścisłych potwierdzają ostatnie wydarzenia – władze uniwersytetu w Białymstoku chcą zlikwidować kierunek filozofia, ponieważ ich zdaniem jest nierentowny. Od dawna mówi się, że dobrze wybrany kierunek studiów to nie ten, który się lubi, tylko taki, po którym znajdziemy dobrze płatną pracę. Problem z tym ostatnim mogą mieć absolwenci politologii, filologii polskiej i europeistyki. W tej sytuacji większy nacisk kładzie się na kierunki techniczne i ekonomiczne. To duża szansa dla nowo powstałych sieci szkół. Niektóre z nich istnieją co prawda od wielu lat, ale dopiero niedawno zdecydowały się na sprzedaż licencji. Wśród tych, którzy dostrzegli w „modzie na matematykę” dobry biznes, znaleźli się m.in.: EarlyMath, Galileusz, Szkoła Matematyki 2plus2. Zarabia się nie tylko na nastolatkach przygotowujących się do egzaminu maturalnego i na studia, ale także na kilkuletnich dzieciach, których rodzice od małego chcą zainteresować światem liczb, wykresów i eksperymentów laboratoryjnych.

Uczniowie w szkole matematyki 2plus2

Mówi się, że dobrze wybrany kierunek studiów to nie ten, który się lubi, tylko taki, po którym znajdziemy dobrze płatną pracę. Dlatego od kilku lat obserwujemy zwrot w stronę nauk ścisłych – zarówno wśród uczniów, jak i franczyzodawców.

Szkoła na językach
Według Raportu o franczyzie w Polsce liczba szkół językowych działających na licencji na początku 2013 roku wynosiła blisko 700. Co roku przybywa tego typu placówek, dlatego walka o klienta rozgorzała na dobre. Jej celem są nie tylko dorośli, ale już nawet niemowlaki. Wbrew pozorom niepełnoletni klient ma wiele do powiedzenia. Od tego, czy uczeń wychodzi ze szkoły uśmiechnięty, zależy, czy rodzice będą chcieli, aby kontynuował tam naukę w kolejnym semestrze. Dlatego jeśli zdecydujemy się na franczyzę, nie wystarczy tylko ocenić poziom nauczania wybranej szkoły. Trzeba także sprawdzić, czy materiały dydaktyczne są dla dzieci i młodzieży wystarczająco atrakcyjne – wizualnie oraz pod względem poruszanych tematów.

Wybierając franczyzodawcę, warto kierować się nie tylko wysokością kosztów inwestycyjnych, ale także opiniami uczniów. Fora internetowe są pełne wpisów polecających lub odradzających konkretną szkołę. Przed wejściem w biznes należy znaleźć dobry lokal, czyli taki, który znajduje się na osiedlu, najlepiej w pobliżu publicznych placówek edukacyjnych.

Zainteresowanych poprowadzeniem szkoły na licencji nie brakuje. Wśród nich znajduje się spora grupa nauczycieli, którzy już wcześniej udzielali korepetycji, działając w szarej strefie. Druga grupa to nauczyciele niepewni swojej etatowej przyszłości. W ostatnich dwóch latach pracę w szkołach publicznych traciło po 7 tys. nauczycieli. Trudno, żeby wszyscy z dnia na dzień się przekwalifikowali, dlatego warto zainteresować ich ofertą poprowadzenia prywatnej szkoły.

Przed wejściem w biznes edukacyjny trzeba zadać sobie kilka pytań: do jakiej grupy wiekowej będzie skierowana oferta, czy zajmiemy się rozwojem intelektualnym lub fizycznym kursantów, w końcu jak rynek będzie wyglądał za kilka lat. Odpowiedzi na te pytania częściowo uzyskamy od franczyzodawców, którzy na bieżąco śledzą planowane przez rząd zmiany. W wyborze pomoże nam także potencjał lokalu, gdzie będziemy uczyć. W przypadku dużej konkurencji w okolicy postawmy na większą specjalizację – oprócz matematyki i języka angielskiego organizowane są także zajęcia z chemii i fizyki oraz lekcje języka francuskiego, a nawet chińskiego i japońskiego. Inwestycję w prywatną szkołę trzeba zaplanować z takim wyprzedzeniem, aby wystartowała we wrześniu, wraz z początkiem roku szkolnego. Każdy inny okres będzie niewłaściwy. Pierwszy semestr z pewnością okaże się najtrudniejszy, dlatego trzeba być przygotowanym, że przez pierwsze sześć miesięcy będziemy do biznesu dokładać. Po wyrobieniu sobie dobrej opinii na rynku i pozyskaniu stałych klientów możemy zacząć myśleć o poszerzaniu oferty o inne kursy lub poziomy nauczania języków. Każdy klient wie, że inwestycja w wykształcenie prędzej czy później się zwróci. Oby inwestycja w biznes zwróciła się wcześniej.

Udostępnij artykuł

Komentarze na forum

0