Poleć stronę: Sklepy odzieżowe 2009
Adresat *
wpisz adres email odbiorcy
Nadawca *
wpisz adres email nadawcy
Wiadomość
możesz dopisać coś do wysyłanej wiadomości

01.04.2010

Sklepy odzieżowe 2009

Firmy z branży odzieżowej, przyzwyczajone do rosnących zysków, musiały zmierzyć się z trudnościami, jakie w 2009 roku zafundował im rynek. Na szczęście wiele firm szukało swojej szansy tam, gdzie inni widzieli zagrożenie.

Przez kilka ostatnich lat wydatki Polaków na tekstylia rosły nawet o kilkanaście procent rocznie. Szczególnie dobry był pod tym względem rok 2008, kiedy to wartość rynku odzieży i obuwia w Polsce wyniosła 27,2 mld zł. Sytuacja zmieniła się diametralnie w połowie ubiegłego roku, kiedy firmy odzieżowe rozpieszczone przez zachłannych klientów, bardzo boleśnie odczuły spadek popytu. Według szacunkowych obliczeń, w 2009 roku rynek stracił na wartości ponad 6 proc. i osiągnął wartość 25,5 mld zł. Na szczęście odzieżówka powoli odbija się od dna. Prognozy na 2010 rok są optymistyczne i zakładają 5-proc. wzrost, czyli powrót do poziomu sprzed dwóch lat.

Damski but na obcasie.

Według szacunkowych obliczeń, w 2009 roku rynek stracił na wartości ponad 6 proc. i osiągnął wartość 25,5 mld zł. Na szczęście odzieżówka powoli odbija się od dna.

– Rynek odzieżowy w Polsce ma duży potencjał wzrostu. Kiedy sytuacja gospodarcza w kraju się poprawi, to wzrośnie też konsumpcja, a rynek odzieży i obuwia znów zanotuje wzrosty – mówi Bogusz Kruszyński, wiceprezes zarządu Redan. – Obecnie, na tle bogatszych krajów Europy Zachodniej, wydatki polskich gospodarstw domowych na odzież i obuwie są stosunkowo niskie. Nieznacznie przekraczają 1,5 tys. zł rocznie, czyli blisko czterokrotnie mniej niż w tych krajach. Statystyki za lata 2006-2008 pokazują kilkunastoprocentowy wzrost wydatków w każdym roku i spodziewamy się powrotu tej tendencji już w kolejnych latach, co będzie pozytyw nie wpływać na rozwój branży.

Kryzys przeszedł przez odzieżówkę zbierając swoje krwawe żniwo i przyczyniając się do upadku wielu firm. Nie oparli się mu nawet najwięksi. Jego ofiarą padła spółka Monnari Trade, była to bodajże najgłośniejsza upadłość 2009 roku. Trudności nie wytrzymały też Reporter, Galeria Centrum i Semax, właściciel marek Deep, Hot Oil i Vabbi Factory Outlet.

Odpowiedzialnych za rzeź niewiniątek z odzieżówki było kilku. Najgroźniejszy dla branży okazał się wzrost cen euro, który wpłynął na ponad 30-proc. wzrost czynszów w większości galerii handlowych. Wzrosły też koszty importu materiałów i towarów.

Kolejną bolączką firm z odzieżówki było finansowanie. Większość z nich jest uzależniona od finansowania zewnętrznego, a w ubiegłym roku banki patrzyły na ręce wszystkim i niechętnie pożyczały pieniądze. Zakręcenie kranu z gotówką spowodowało, że rodzimi producenci zaczęli zalegać z płatnościami u zagranicznych partnerów. Dlatego zamiast nowych kolekcji do wielu sklepów trafiły stare modele, które zapełniały działy z przecenami.

Problemem dla firm z branży odzieżowej był też znaczny spadek popytu. Klienci najpierw napełniali sobie brzuchy, a dopiero później szukali tanich sposobów na wypełnienie szafy. Dlatego miniony rok do wyjątkowo udanych mogą zaliczyć outlety, sklepy dyskontowe i z tanią odzieżą. Firmy z tego segmentu po mistrzowsku wykorzystały okazję i zaczęły rozwijać swoje sieci sprzedaży.

Żeby ograniczyć fatalne skutki kryzysu, firmy odzieżowe, niczym tonący brzytwy, chwytały się przeróżnych rozwiązań. Większość z nich wdrażała programy restrukturyzacyjne, które miały zahamować gwałtowny wzrost kosztów. Ruszyła fala zamknięć, na pierwszy ogień poszły placówki zagraniczne, później nierentowne sklepy w galeriach handlowych. Wiele firm zdecydowało się na rozwój alternatywnych kanałów dystrybucji np. Internetu, gdzie swoje sklepy otwierały kolejne marki. Inni, zamiast zamykać sklepy, zaczęli przekazywać je franczyzobiorcom. W ten sposób zapewniali sobie rozwój sieci bez konieczności angażowania w to dużych środków finansowych.

Niezawodną metodą na szybkie zdobycie gotówki były przeceny i wyprzedaże, które sklepy odzieżowe zafundowały swoim klientom już kilka dni po wprowadzeniu nowych kolekcji. Wiele firm zaryzykowało zmianę wyglądu placówek i poszerzenie asortymentu o nowe grupy produktów, żeby dotrzeć z ofertą do większego grona odbiorców.

Magdalena Krocz