24.03.2014

Zabawa na poważnie

Toy Planet albo Smyk. Pierwsza z sieci wchodzi do galerii handlowych, gdzie brakuje sklepów z zabawkami.

Wśród czynników mających wpływ na dobrą sytuację sklepów z zabawkami Robert Momocki, prezes zarządu Toy Planet, wymienia m.in. niższe ceny hurtowe zabawek i rosnącą świadomość rodziców, którzy doceniają wpływ markowych zabawek na rozwój ich dzieci. - Franczyzobiorcom Toy Planet sprzyjało również przenoszenie handlu do centrów handlowych, gdzie działa większość naszych sklepów. Bardzo często nasza sieć jest alternatywą dla Smyka, który do niektórych galerii nie chce wchodzić. My wykorzystujemy tę szansę i zapewniamy ofertę zabawkarską, która jest w stanie ściągnąć do galerii całe rodziny – wyjaśnia Robert Momocki.

Witryna sklepu Toy Planet Fot. Toy Planet

W zależności od takich czynników jak minimalna wielkość miasta, potencjał rynku czy istniejąca konkurencja metraż sklepów Toy Planet wynosi od 60 do 120 m2.

Konsolidacja branży jest według Momockiego nieunikniona, dlatego też sieć Toy Planet postanowiła wdrożyć  drugą, po pozyskiwaniu nowych francyzzobiorców, metodę rozwoju sieci sprzedaży. - Konsolidacja to przejaw bardzo wyraźnej zmiany zachodzącej na rynku, z którego znikają tradycyjne sklepy niezrzeszone. Te placówki nie są w stanie konkurować z centrami handlowymi czy sklepami internetowymi, dlatego właściciele decydują się na ich zamknięcie. Żeby ułatwić im funkcjonowanie na rynku pracujemy nad ofertą współpracy skierowaną do już istniejących sklepów z zabawkami, które chciałyby przyłączyć się do naszej sieci – zapowiada prezes Toy Planet.

Pod logo Toy Planet działa 40 sklepów z zabawkami, a w tym roku sieć ma się powiększyć o 10-12 nowych sklepów. W ubiegłym roku Toy Planet przeprowadziło reorganizację firmy powiększając swoje zaplecze magazynowe oraz poszerzając dział rozwoju i koordynacji. Do sklepów wprowadzono też nowe marki zabawek, aby franczyzobiorcy mogli lepiej konkurować na rynku.

(mak)