21.11.2014

MZGZ bez opłat franczyzowych

Wiele firm odzieżowych opiera swój model współpracy na depozycie. Inaczej jest w przypadku francuskiego producenta i dystrybutora odzieży męskiej.

W 2013 roku rynek odzieżowy rósł w tempie 3,6 proc., a zdaniem analityków PMR obecny okaże się jeszcze lepszy. W dużej mierze za sprawą sieci sklepów najbardziej rozpoznawalnych marek na rynku.
- Podczas gdy w 2010 roku dziesięć największych detalistów odzieżowych realizowało 31 proc. sprzedaży rynku, w 2013 roku ich udział wzrósł do 42 proc. Pozostałe firmy skupiały się w ostatnim roku raczej na optymalizacji swoich sieci - oprócz otwierania nowych sklepów, zamykały również te najmniej rentowne oraz przeprowadzały remonty starszych placówek – twierdzą specjaliści z firmy badawczej.

Sklep MZGZ Fot. MZGZ

Spośród 270 sklepów z odzieżą MZGZ większość stanowią sklepy multibrandowe.

O swój kawałek rynkowego „tortu” chce powalczyć też MZGZ, francuski projektant, producent i dystrybutor odzieży męskiej. Sklepy tej marki są dobrze znane w wielu krajach Europy - od Francji i Niemiec przez Czechy i Słowację po Ukrainę. W Polsce sieć partnerską MZGZ  od 2010 roku rozwija firma EDGE Team.  Ubrania francuskiej marki można kupić w ponad 270 sklepach, spośród których przeważającą większość stanowią punkty multibrandowe.
- Od franczyzobiorców nie pobieramy opłat wstępnych ani miesięcznych. Pomagamy natomiast w urządzeniu lokalu,  doborze asortymentu oraz strategii promocyjnej. Przedsiębiorcy mogą też liczyć na nasze wsparcie przy wyborze lokalizacji sklepu, a także na etapie negocjowania warunków najmu – mówi Jarosław Misiurek, franczyzodawca.

Najpopularniejszym modelem współpracy franczyzowej na rynku odzieżowym jest sprzedaż depozytowa. Towar dostępny w sklepie pozostaje własnością franczyzodawcy aż do momentu, gdy kupuje go klient. W ten sposób partner nie ponosi kosztów zatowarowania, a jego przychody pochodzą z prowizji od sprzedaży.
- To dla nich olbrzymie ułatwienie, zwłaszcza w czasie spowolnienia, gdzie liczy się każda złotówka – mówi Iwona Janiak, dyrektor ds. sprzedaży i marketingu sieci Cross Jeans, w której model depozytowy wprowadzono pod koniec ubiegłego roku.

Franczyzodawcy MZGZ zrezygnowali ze sprzedaży depozytowej, ale nie narzucają partnerom limitów zakupowych. Przekonują jednocześnie, że taki model współpracy franczyzobiorcom odpowiada, a towar zamawiany jest przez nich codziennie i dostarczany kurierem z centralnego magazynu.
- Na bieżąco monitorujemy sprzedaż i sugerujemy, jakie produkty warto zamawiać. Narzuty na ceny hurtowe mogą sięgać nawet 150 proc.  – przekonuje Misiurek.  

Kwota inwestycji we własny biznes spod znaku MZGZ zależy od formy współpracy, na jaką się zdecydujemy. Franczyzodawcy chcą sprzedawać ubrania zarówno do sklepów multibrandowych, jak i patronackich, oferujących wyłącznie produkty MZGZ. W pierwszym przypadku na zatowarowanie i przygotowanie cornera trzeba będzie wydać ok. 30 – 40 tys. zł. Sklep monobrandowy o powierzchni co najmniej 60 m2 wymaga inwestycji na poziomie 120 tys. zł.
- Zależy nam na współpracy zarówno z właścicielami multibrandów, jak i z przedsiębiorcami, którzy poprowadzą sklep pod szyldem MZGZ – mówi Misiurek. – Uważam, że aby odnieść sukces na rynku odzieżowym, potrzeba czegoś więcej, niż tylko znana marka i produkt. W tej branży liczą się atrakcyjne kolekcje, opieka w zakresie ekspozycji i wizualizacji sklepów oraz, co najważniejsze, terminowe dostawy . To wszystko staramy się naszym partnerom zapewnić. (gum)