06.04.2017

Biznesmen świadomy ryzyka

Franczyzodawca Reporter Young dobrze wie, które sklepy franczyzowe są skazane na sukces, a które na porażkę.

W ubiegłym roku obroty sieci Reporter Young wzrosły o 15 proc. W tym czasie otwarto też 12 nowych sklepów (obecnie działa 119 punktów z szyldem Reporter Young, z czego 27 własnych.) Nie obyło się też jednak bez zamykania placówek – w ubiegłym roku z rynku zniknęły cztery.
Tworząc dużą sieć sklepów trzeba się liczyć z tym, że jej elementem jest również weryfikacja rentowności – wyjaśnia Monika Andrychowicz, dyrektor ds. sprzedaży Reporter Young. – Mamy zaplanowaną dynamikę pracy oraz rozwoju konkretnego sklepu, dlatego jeśli nie osiąga on założonych wyników w określonym czasie, naturalnym procesem jest zamknięcie.

W tym roku marka planuje kolejne 10-12 otwarć. Docelowo sieć chce liczyć 200 sklepów. Niewykluczona jest też jej ekspansja za granicę.
Oczywiście w pierwszej kolejności chcemy skupić się na Polsce. Jednak analizujemy również rynki ościenne, szczególnie byłych państw bloku wschodniego – przyznaje Monika Andrychowicz.

Sklep Reporter Young Fot. Reporter Young

Całkowita kwota inwestycji, zawierająca koszty wyposażenia lokalu, zabezpieczeń oraz opłat dla sklepu Reporter Young o powierzchni około 60 m2, mieści się w przedziale od 50 do 150 tys. zł netto.

Obecnie marka, sprzedająca odzież dla dzieci w wieku 7-13 lat, szczególnie intensywnie szuka nowych lokalizacji i partnerów w największych polskich miastach: Warszawie, Wrocławiu, Poznaniu, Bydgoszczy, Toruniu, Szczecinie czy Łodzi. Jednak franczyzobiorcy z mniejszych miast też mają szansę. Każda lokalizacja jest rozpatrywana indywidualnie, po pozytywnej analizie rynku sklepy Reporter Young mogą otwierać się nawet w miejscowościach liczących mniej niż 25 tys. mieszkańców. Koncept starannie dobiera też franczyzobiorców.
Staramy się, aby były to osoby świadome powagi inwestycji, ryzyka, a w szczególności zaangażowane w samo otwarcie salonu i później jego funkcjonowanie – mówi Monika Andrychowicz.

Całkowita kwota inwestycji, zawierająca koszty wyposażenia lokalu, zabezpieczeń oraz opłat dla lokalu o powierzchni około 60 m2, waha się od 50 do 150 tys. zł netto. Ostateczna suma zależy od tego, czy lokal mieści się przy ulicy, czy w galerii handlowej. Opłata licencyjna wynosi 5 tys. zł netto. Dodatkowo 90 zł miesięcznie należy płacić za utrzymanie systemu sprzedażowego. Franczyzodawca wymaga też zabezpieczeń – jednym z nich jest kaucja lub gwarancja bankowa w kwocie 25 tys. zł, jako zabezpieczenie raportu kasowego, z którego partnerzy są zobowiązani się rozliczać.
Według szacunków franczyzodawcy, zwrot z inwestycji powinien nastąpić po roku. Licencjodawca zakłada, że dobrze funkcjonujący sklep po tym czasie powinien mieć minimalny obrót w wysokości 750 zł netto z m2.
Pierwszy rok funkcjonowania to okres nasilonej obserwacji i analizy a następnie weryfikacji danego sklepu. W szczególności oceniamy samą lokalizację, pracę personelu, zaangażowanie franczyzobiorcy oraz zachowania klientów – tłumaczy Monika Andrychowicz. – Jeśli po tym czasie nasze analizy pokazują, że pomimo prawidłowej pracy sklep nie realizuje zakładanych planów i nie przynosi zadowalających przychodów, razem z franczyzobiorcą staramy się wprowadzić plan naprawczy. Jeśli jednak nie widać poprawy, wówczas wspólnie decydujemy się na bardziej radykalne działania – w ostateczności na zamknięcie.