01.07.2004

Złodzieje pomysłów

Dawcy licencji franczyzowej - a tym samym twórcy dobrze prosperujących biznesów - muszą szczególnie chronić prawa dotyczące własności intelektualnej. Czy można obronić się przed nieuczciwymi biorcami lub nieuczciwą konkurencją?

Na początku 2003r. walkę o swoje prawa musiała podjąć szkoła języka angielskiego EF English First. - Otrzymaliśmy zgłoszenie od naszego franczyzobiorcy, który właśnie otwierał nową szkołę w Poznaniu. Logo konkurencyjnej placówki było bardzo zbliżone do EF, podobnie jak nazwa. Osoba, która otworzyła szkołę, niewiele wcześniej otrzymała od nas pełen pakiet informacyjny na temat EF English First i prowadziła rozmowy na temat zakupu naszej licencji - opowiada Aleksander Czarnecki, prezes EF English First. Sprawę udało się załatwić w miarę szybko. - Wysłaliśmy do Poznania przedstawiciela naszej firmy na rozmowę mediacyjną, w celu wyjaśnienia całej sytuacji. Groźba procesu sądowego, jaka wisiała nad nieuczciwym przedsiębiorcą, spowodowała, że wycofał się z tej działalności - dodaje Czarnecki.

Mamuśka The Cheesecake Shop

Wydaje się, że biznes cukierniczy nie ma szczęścia do systemu franczyzowego w Polsce. Problemy z kilkunastoma biorcami, którzy nie przestrzegali standardów jakości (m.in. stosowania opakowań firmowych i honorowania terminów przydatności do spożycia) miał Blikle. Z nieuczciwymi kontrahentami walczy cały czas sieć ciastkarni Mamuśka The Cheesecake Shop, która powstała w Australii w 1991r., ale jej pomysłodawcami są dwaj bracia Polacy - Robert i Mirosław Konopaccy.

Razem

Andrzej Bednarczyk, który prowadzi biuro kojarzenia par Razem w Warszawie też miał problem z franczyzobiorcą. W tym przypadku chodziło o nieuczciwą pracownicę, która odeszła z biura i założyła własną firmę matrymonialną. - To nie była wyróżniająca się osoba, najsłabsza jeżeli chodzi o wyniki sprzedaży (w pozyskiwaniu klientów). Ale widocznie uważała, że poprowadziłaby taką agencję lepiej - opowiada właściciel sieci.

Andrzej Bednarczyk ocenia, że swój plan opracowywała przez rok. Pod nieobecność właściciela odeszła z pracy razem z inną pracownicą. Dwa miesiące później w Warszawie powstało nowe biuro matrymonialne Panaceum. - Zadzwoniłem tam, udając klienta, a w słuchawce usłyszałem słowo w słowo naszą zapowiedź - wspomina Bednarczyk.

Więcej: "Businessman Magazine", lipiec 2004.

Więcej - nr 2 Franchising Info.

Udostępnij artykuł

Komentarze na forum

0