31.01.2016

Sklep dobrze dopasowany

Joannna Koczan-Lisiecka weszła na rynek przejmując działający sklep Esotiq. Pomogły jej szkolenia dla franczyzobiorców.

Joanna Koczan-Lisiecka jest z biznesem za pan brat od dziecka. Zawdzięcza to przedsiębiorczym rodzicom, którzy odkąd pamięta zajmowali się handlem w branży spożywczej. To właśnie oni wsparli ją finansowo, gdy postanowiła ruszyć z własną firmą.
– Chciałam mieć własny biznes, ale też spróbować swoich sił w innej branży.  Wiedziałam, że w realizacji planów może mi pomóc franczyza. Odbyłam szkolenie dla franczyzobiorców organizowane przez firmę PROFIT system, co później ułatwiło mi wybór i rozpoczęcie działalności – wspomina.

Joanna Koczan-Lisiecka, franczyzobiorczyni Esotiq Fot. Esotiq

Esotiq to jedna z tych marek franczyzowych, której właściciel, spółka Esotiq&Henderson, notowany jest na Giełdzie Papierów Wartościowych w Warszawie. Joanna Koczan-Lisiecka przyznaje, że to dla niej dodatkowy atut, który ma pozytywny wpływ na wizerunek marki.

Był początek 2012 roku, gdy w rodzinnym Gryfinie natknęła się na ogłoszenie, którego autor starał się sprzedać swój biznes – franczyzowy salon z bielizną marki Esotiq. Pięćdziesięciometrowy sklep w ruchliwej lokalizacji przy jednej z głównych ulic miasta nie przynosił właścicielowi zadowalających dochodów, toteż postanowił przekazać go w inne ręce.
– Wiedziałam, że salon ma potencjał i zamierzałam od początku włożyć w biznes całą swoją energię. I to się opłaciło – mówi Joanna Koczan-Lisiecka.

Średni koszt związany z adaptacją metra kwadratowego salonu to ok. 700-800 zł. Współpraca opiera się na modelu depozytowym, w ramach którego franczyzobiorca nie ponosi kosztów zakupu towaru, a jego przychody stanowi prowizja od sprzedaży.
– Z moich obserwacji wynika, że ten biznes potrzebuje około roku na to, by wejść na odpowiednie obroty i zacząć przynosić satysfakcjonujące zyski – mówi Joanna Koczan-Lisiecka.

Gdy pierwszy salon nabrał wiatru w żagle, franczyzobiorczyni postanowiła rozszerzyć współpracę ze spółką Esotiq&Henderson i zdecydowała się otwarcie dwóch kolejnych sklepów. Pod koniec sierpnia 2014 roku ruszył salon w gorzowskiej galerii handlowej Nova Park, a trzynaście miesięcy później Joanna Koczan-Lisiecka przejęła punkt w centrum handlowym Hosso w Kołobrzegu. Dziś zatrudnia łącznie ośmiu pracowników. Sama jednak nie ogranicza się wyłącznie do nadzorowania ich pracy.
– Zajmuję się obsługą, pomagam w doborze bielizny,  stoję na kasie, układam towar. Uważam, że to bardzo ważne, by mieć bezpośredni kontakt z klientem – podkreśla.

By te kontakty pielęgnować, w gryfińskim sklepie zorganizowała nawet zamkniętą imprezę z okazji rocznicy powstania sklepu. Zaprosiła najwierniejsze klientki.
– Jeśli wkłada się serce w swój biznes, to nie ma możliwości, by się nie udał. Tym bardziej, gdy dysponuje się jakościowym produktem i rozpoznawalnym szyldem – mówi.

Jako franczyzobiorczyni, oprócz towaru i marki korzysta ze wsparcia regionalnych menedżerów sieci. Jak twierdzi, ich uwagi pozwalają jej spojrzeć na swój biznes z perspektywy osoby z zewnątrz.
– Wskazówki dotyczą najczęściej sposobu ustawienia towaru na półkach, ale omawiamy praktycznie wszystkie kwestie związane z działalnością salonu – od doboru personelu, przez jakość sprzedaży, po wspomniany wygląd placówki. Markowy salon musi odróżniać się od zwykłego sklepu pod każdym względem – tłumaczy.