30.03.2004

Bariera 100 tysięcy złotych

W drugim dodatku o franchisingu z 24 marca Gazeta Prawna zauważa, że głównym problemem hamującym rozwój franczyzy w Polsce to wciąż brak pieniędzy na inwestycje. Wielu potencjalnych biorców licencji franczyzowej rezygnuje z biznesu po obliczeniu wszystkich kosztów niezbędnych do jego uruchomienia.

Istniejąca w Polsce oferta sieci franchisingowych pozwala biorcy licencji wystartować z biznesem z różnych poziomów finansowania: od 2 tysięcy do 2-3 mln. zł. Rozstrzał pomiędzy najniższą, a najwyższą sumą inwestycji w placówkę jednego ze 170 systemów jest więc olbrzymi, każdy kto dysponuje wolnymi środkami może znaleźć coś dla siebie. Najdroższe są stacje benzynowe. Więcej trzeba zapłacić za uruchomienie i zakup licencji franczyzowej restauracji McDonald’s, potrzeba prawie 1 mln zł. Zamożni pasjonaci win za około 300 tys. zł mogą się stać właścicielem ekskluzywnej piwnicy – sklepu pod szyldem La Passion du Vin. Do najtańszych zalicza się drobne usługi, np. licencja Modry Słoń to wydatek około 2 tys. zł oraz drobny handel, np. licencja na punkt z wodami toaletowymi Nicole kosztuje w zależności od ilości oferowanych w asortymencie „zapachów” ok. 10-24 tys. zł Niewielkim kosztem, ok. 10 tys. zł, można uruchomić na zasadach franchisingu produkcyjnego własną działalność montażową profili drewnianych do okien, stając się biorcą licencji firmy Stollar Systemy Okienne z Olecka. W punkty z produktami i usługami telefonii komórkowej trzeba zainwestować już ok. 50-80 tys. zł. Aby prowadzić jedną z kawiarni Cafe Nescafe, trzeba wyłożyć 80-150 tys. zł. Za licencję salonu fryzjerskiego trzeba zapłacić ponad 100 tys. zł.

Według danych firmy Profit System w 2003 roku suma inwestycji dokonanych przez franczyzobiorców wzrosła w porównaniu z rokiem ubiegłym o 8,4 proc. i wyniosła 3,4 mld zł. Tyle zainwestowali biorcy, czyli małe i średnie przedsiębiorstwa w otwarcie nowych punktów. (...) Średnia kwota inwestycji wyniosła co prawda 291 tys. zł, ale 70 proc. zainwestowało nie więcej niż 85 tys. zł, a 10 proc. nie więcej niż 20 tys. zł.

- Choć na Zachodzie jest to standard to banki w Polsce ciągle traktują po „macoszemu”, tzn. biorca jest takim samym klientem jak każdy inny, który chce zainwestować w działalność gospodarczą. Wszędzie na świecie licencja franchisingowa jest traktowana jak produkt zmniejszonego ryzyka – powiedział Gazecie Prawnej Andrzej Krawczyk, dyrektor działu Franchisingu Profit System.

Więcej: Anita Skiba, Gazeta Prawna, 24 marca 2004

Udostępnij artykuł

Komentarze na forum

5