Niezbędna cierpliwość / Trzeba poczekać 4-5 lat od momentu posadzenia jabłoni, aż uzyska się z nich optymalne plony.
Czwartek
30.07.2020
Uprawa jabłek może być opłacalnym biznesem, pod warunkiem że podejdzie się do niej w niestandardowy sposób. A tych jest co najmniej kilka.
 

Polska jest największym producentem jabłek w Europie i trzecim po Chinach oraz USA na świecie. Panuje u nas idealny klimat do uprawy jabłoni: liczba dni ciepłych i chłodnych daje w rezultacie typowo słodko-kwaskowy smak naszych jabłek. Spore ilości owoców eksportowane są m.in.: do Niemiec, krajów nadbałtyckich, na Białoruś, w ostatnich latach także do Egiptu i Zjednoczonych Emiratów Arabskich. Choć największy zarobkowy boom w tej branży był w latach 70. oraz 80. (nawet mniejsze sady, czyli te o powierzchni poniżej 5 ha, utrzymywały całą rodzinę), to mądre podejście do sadownictwa także teraz może przynieść sukces. Rynek mocno się zmienił: w sklepach można kupić jabłka z importu, Rosja na nasz eksportowy owoc nałożyła w 2014 roku embargo, coraz trudniej znaleźć pracowników sezonowych, a przez anomalie pogodowe każdy sezon jest inny… Dlatego sadownicy zaczęli szukać nowych rozwiązań, bazując jednocześnie na podstawowej swojej produkcji. I tak na rynku pojawiły się m.in.: lokalnie tłoczone świeże soki jabłkowe oraz jabłka z upraw ekologicznych, sadownicy zapraszają na warsztaty związane z popularną ideą slow life, powstają gospodarstwa agroturystyczne oferujące wypoczynek „pod jabłonką” oraz tzw. tematyczne szlaki jabłkowe do zwiedzania (np. Sandomierski Szlak Jabłkowy). Przykładem nowatorskiego podejścia do sadownictwa jest Ekologiczne Gospodarstwo Sadownicze Ekojabłonka w Rembertowie pod Warszawą.

Nasz sad ma blisko 17 hektarów. Założył go mój pradziadek, jego pracę kontynuował dziadek, potem ojciec, a teraz moja kolej. Każde pokolenie wnosiło do rodzinnego biznesu coś nowego. Ja trzy lata temu postawiłem na ekologiczną uprawę owoców – mówi Hubert Filipiak, właściciel Ekojabłonki.

Kiedy o swoim pomyśle, zanim go zaczął realizować, powiedział znajomym sadownikom, od wielu usłyszał stanowcze: „To się nie uda”. Bo ekojabłko miało, ich zdaniem, więcej minusów od tego tradycyjnego, przede wszystkim było trudniejsze w uprawie. Jedynie dwóch ze znajomych sąsiadów zainspirowało się pomysłem i zdecydowało na tę samą rewolucję w sadzie, co właściciel Ekojabłonki. Ta rewolucja była dokładnie przemyślana – Hubert Filipiak skończył studia na kierunku ochrona środowiska, odbył także wiele szkoleń z sadownictwa ekologicznego. 

– Po pierwsze, zauważyłem, że w Polsce rośnie zainteresowanie produktami eko, jest ich coraz więcej na sklepowych półkach (nawet w dyskontach), a tym samym ich cena robi się coraz przystępniejsza, poszerzając grono odbiorców. Po drugie, obecnie większa jest dostępność środków produkcji pochodzenia naturalnego, które są podstawą w prowadzeniu sadu ekologicznego na poziomie porównywalnym z gospodarstwami z zachodniej Europy – mówi Hubert Filipiak. – Dzięki temu łatwiej ubiegać się o „zielony listek”, czyli symbol unijnego certyfikatu rolnictwa ekologicznego.

Czas na niekorzyść

Do przechodzenia na rolnictwo ekologiczne zachęcają unijne programy pomocowe, ale droga nie jest ani łatwa, ani krótka. Aby rozpocząć starania o uzyskanie statusu gospodarstwa ekologicznego, należy wybrać jedną z kilkunastu tzw. jednostek certyfikujących, mających upoważnienie Ministra Rolnictwa i Rozwoju Wsi. W wybranej przez siebie jednostce kandydat otrzymuje pakiet formularzy do wypełnienia i szczegółowe informacje, jak krok po kroku starać się o zaświadczenie. Następnie instytucja weryfikuje dokumenty i szczegółowo bada gospodarstwo: ziemię, drzewa, owoce pod kątem zanieczyszczeń. W kolejnych latach po otrzymaniu certyfikatu przynajmniej raz w roku przeprowadzana jest odpłatna kontrola, sprawdzająca czy gospodarstwo działa we właściwy sposób, zgodnie z procedurami. Poza podstawową kontrolą jednostka certyfikująca ma prawo w każdej chwili przeprowadzać niezapowiedziane wizyty w gospodarstwie, podobnie jak inne instytucje: sanepid, lokalny inspektorat jakości handlowej artykułów rolno-spożywczych czy Państwowa Inspekcja Ochrony Roślin i Nasiennictwa.

Własny sad to inwestycja długofalowa. Dopiero w 4.-5. roku od posadzenia drzewek uzyskuje się optymalne plony. Czas to także poważny minus związany z przejściem na ekologiczną uprawę jabłek. Przestawienie z konwencjonalnej uprawy na ekologiczną (tzw. konwersja) zajmuje około trzech lat dla upraw wieloletnich, czyli właśnie m.in. sadów. Niektórych zniechęca także papierologia podczas wszystkich, całorocznych prac i zbioru owoców. Ale nie taki diabeł straszny, jak go malują, w przypadku realizacji zaleceń kroku po kroku przejście na eko jest jak najbardziej w zasięgu ręki każdego przedsiębiorcy.

– Największym problemem jest trzyletni okres konwersji, w którym sadownik, mimo że nie stosuje już chemii, nie może sprzedawać swoich owoców jako ekologiczne. Nawet jeśli ma badania laboratoryjne potwierdzające brak pozostałości pestycydów w owocach, czyli de facto mają one jakość bio, trzeba czekać, aż formalne procedury dobiegną końca i zostanie przyznany certyfikat eko. Bez niego rolnik nie sprzeda drożej owoców ani na przetwórnie, ani do marketu czy na eksport. Czyli przez te trzy lata plony są mniejsze i gorszej jakości, a cena tego nie rekompensuje – tłumaczy Hubert Filipiak.

Rozwiązaniem jest znalezienie odbiorców, którzy szukają jakości bio, ale nie wymagają certyfikatu, jak przetwórnie produkujące „baby food”, czyli popularne słoiczki dla niemowląt. Innym sposobem jest rozwijanie sprzedaży bezpośredniej, w której producent ma okazję udowodnić swoim konsumentom, że jego owoce są wolne od chemii (wyniki laboratoryjne, dokumentacja z jednostki certyfikującej) i dzięki temu uzyskać wyższą cenę za swoje produkty. Tą drogą poszedł Hubert Filipiak, sprzedając owoce przez portale oferujące zdrową żywność czy dostarczając swoje owoce do wielu grup zakupowych w Warszawie i Łodzi zwanych kooperatywami.

Rynek wymusza pomysły

Na ekologię nacisk położyli także właściciele Eko Farmy w Szczyrzycu, Lidia i Maciej Włodarczykowie. Ona jest z wykształcenia dietetykiem, on muzykiem. Zawsze wiedzieli, że pewnego dnia zamieszkają na wsi. 17 lat temu znaleźli na sprzedaż gospodarstwo z tradycyjnym, beskidzkim sadem, o który od 13 lat nikt nie dbał. Większość drzew to były cenne, stare odmiany jabłoni – gatunki odporne na warunki atmosferyczne, choroby powodowane przez grzyby i inne szkodniki. 

Właściciel nie musiał więc stosować chemii, aby jego jabłka wyglądały pięknie i zdrowo. I jak wybornie smakowały! To dało nam do myślenia. W połączeniu wręcz z widokami jak z włoskiej Toskanii miejsce miało klimat. Postanowiliśmy więc tu zamieszkać, a wyjątkowe odmiany jabłek oraz usytuowanie gospodarstwa wykorzystać biznesowo – mówi Lidia Włodarczyk, właścicielka Eko Farmy.

Przyznaje, że o uprawie jabłek i sadownictwie oboje z mężem nie mieli zielonego pojęcia. Z pomocą przyszły fachowe publikacje, internet oraz wujek, który odkrywał przed nimi tajniki posiadania własnego sadu. Pierwszy ich zbiór (5 ton jabłek) planowali sprzedać lokalnej, znanej na całą Polskę, wytwórni soków. Po opłaceniu kosztów transportu prawie nic nie zostało. Dostali za jabłka grosze.

Zrozumieliśmy, że jeśli chcemy zarabiać na jabłkach, nie tędy droga. Mieliśmy kapitał w postaci zdrowej, nieskażonej ziemi i fantastycznych owoców. Jedynym kierunkiem była ekologia – wspomina Lidia Włodarczyk.

Bez trudu otrzymali w 2002 roku unijny certyfikat potwierdzający ekologiczną uprawę jabłek. Urzędnicy nie mieli wątpliwości, że gospodarstwo spełnia wszystkie warunki, a właściciele posiadają prawdziwy skarb w postaci wyjątkowych odmian jabłoni. 

Nieprzewidywalny rynek motywował nas do tego, aby szukać jednak kolejnych rozwiązań. I tak z czasem zaczęliśmy tłoczyć własne soki i robić przetwory na sprzedaż. Bez chemii i ekologicznie. Specjalną prasę do soków kupiliśmy w Czechach, bo w Polsce odpowiedniej nie było. Starania opłaciły się. Wszystkie produkty, które powstają w naszym gospodarstwie, po wnikliwej kontroli biura certyfikacji, otrzymały prawo do wykorzystywania unijnego znaku potwierdzającego ekologiczny symbol najwyższej jakości – podkreśla Lidia Włodarczyk.

Po latach pracy i starań gospodarstwo państwa Włodarczyków stało się lokalnym centrum ekologicznym. Z całej Polski i nie tylko przyjeżdżają na warsztaty ekologiczne i kulinarne goście, którzy po wyjeździe zostają stałymi klientami sklepu internetowego „Eko Farmy”. 

Naszym najnowszym pomysłem jest produkcja własnego cydru. Przepisy nie są w tym względzie łaskawe dla przedsiębiorców, ale nie poddamy się. Wiemy, że nasze jabłka są wyjątkowe, więc cydr podobnie będzie jedyny w swoim rodzaju. W ciągu sezonu wytwarzanych będzie około tysiąca butelek. Nie więcej, ponieważ produkcja jest limitowana, uzależniona od liczby zebranych owoców w danym sezonie. Produkcja naszego cydru jest przyjazna dla środowiska. Cydr jest rozlewany do butelek zwrotnych, pakowanych do biodegradowalnych opakowań – podkreśla Lidia Włodarczyk.

W ekologicznym sadzie zakładanym od podstaw drzewa (nasadzenia muszą być z certyfikowanych szkółek ekologicznych) sadzi się w mniejszym zagęszczeniu niż w tzw. sadzie konwencjonalnym. Inny jest także dobór odmian, zwraca się bardziej uwagę na naturalną odporność drzew, bo wtedy łatwiej wyprodukować ładne owoce. Sadownicy, którzy ukierunkowują uprawę jabłek na ekologiczną zauważają, że coraz więcej mówi się o wyjątkowych właściwościach zdrowotnych ich owoców. A są zdecydowanie większe od jabłek uprawianych konwencjonalnie. I wcale nie narzekają, że z roku na rok, wraz z promocją ekologii w kampaniach społecznych, tego typu gospodarstw powstanie więcej. Wręcz przeciwnie.

Jest sporo miejsca na rynku dla ekoowoców. Zagranica także jest otwarta na nasze plony. Im nas będzie więcej, tym ceny będą coraz przystępniejsze dla indywidualnego klienta, co w efekcie i tak będzie rentowniejsze dla nas. Bo im więcej klientów tym większe zapotrzebowanie na ekojabłka – uważa Hubert Filipiak.

W jego gospodarstwie także odbywają się warsztaty dla dzieci, młodzieży i dorosłych, którzy chcą dowiedzieć się jak najwięcej o ekologicznych uprawach i wyjątkowych tradycjach związanych z polskimi jabłkami. Sporo czasu poświęconego jest na warsztatach na ekologiczną edukację.

– Tłumaczymy choćby to, że większość jabłek sprzedawanych na małych bazarkach czy zieleniakach w miastach nie ma nic wspólnego z ekologicznymi owocami, choć tak właśnie są reklamowane przez drobnych sprzedawców – stwierdza Hubert Filipiak. – Klienci wierzą na słowo znajomym sprzedawcom, nie żądają potwierdzenia w postaci certyfikatu. A nie ma ekologicznego owocu bez systemu kontroli. A kto sprawdza jakość owoców na takim bazarku? Jaką mamy pewność, że ich producent nie stosuje co tydzień nawozów, aby owoce były ładniejsze dla oka i dzięki temu lepiej się sprzedawały. Wyprodukować owoce eko naprawdę nie jest łatwo.

Potwierdza te słowa Lidia Włodarczyk, która z własnych doświadczeń wie, że nie jest łatwo kupić produkty eko.

– Gdy zaczynałam piec chleb na sprzedaż szukałam młyna z „zielonym listkiem”, bo zależało mi na mące najwyższej jakości. Najbliższy znalazłam dopiero w Czechach, choć wiadomo, że wolałabym kupować dobrą, ekologiczną mąkę z Polski – mówi właścicielka Eko Farmy.

Praca w sadzie nie kończy się po zbiorze jabłek. O drzewka trzeba dbać cały rok. A i tak kapryśna pogoda i zmieniający się klimat potrafią zrobić wiele złego.

– Wystarczy kilka minut gradobicia, by zniszczyć większość zbiorów. Długotrwała susza czy ulewy także mogą wpłynąć negatywnie na ich wielkość – mówi Hubert Filipiak.

Choć posiada ogromną wiedzę na temat jabłek przekazywaną z pokolenia na pokolenie, to jest pewien, że tak, jak w każdej dziedzinie ciągły rozwój jego branży to podstawa. Dlatego chce wprowadzić w życie kolejne pomysły, które zwiększą opłacalność prowadzonego przez siebie biznesu.

Artykuł został opublikowany w numerze 9-2019 miesięcznika "Własny Biznes FRANCHISING".


Hubert Filipiak, właściciel ekologicznego sadu Ekojabłonka / "Jest sporo miejsca na rynku dla ekoowoców. Zagranica także jest otwarta na nasze plony. Im nas będzie więcej, tym ceny będą coraz przystępniejsze dla indywidualnego klienta, co w efekcie i tak będzie rentowniejsze dla nas".
dziennikarz

POPULARNE NA FORUM

Klient może spać spokojnie

czy dotyczy to umów frnczyzowych podpisanych listownie

1 wypowiedzi
ostatnia 11.09.2020
Monitoring sklepu w niewielkiej miejscowości

Teraz alarm to podstawa, nie wyobrażam sobie sklepu bez systemu alarmowego. My tez oczywiście go mamy.

36 wypowiedzi
ostatnia 07.09.2020
Planuję założyć własną działalność - od czego zacząć?

Z mojego doświadczenia wynika, że najważniejszy jest program do pełnej księgowości to zdecydowanie był świetny zakup.

31 wypowiedzi
ostatnia 20.05.2020
Prośba o pomoc w wypełnianiu ankiety do pracy licencjackiej

Szanowni Państwo, prowadzę badania wśród franczyzobiorców do pracy licencjackiej. Jeśli ktoś z Państwa zechciałby wypełnić moją krótką ankietę byłabym bardzo...

1 wypowiedzi
ostatnia 01.04.2020
Własny biznes z małym kapitałem

Szanowni Państwo, prowadzę badania wśród franczyzobiorców do pracy licencjackiej. Jeśli ktoś z Państwa zechciałby wypełnić moją krótką ankietę byłabym bardzo...

126 wypowiedzi
ostatnia 01.04.2020
Własny biznes z małym kapitałem

Drodzy, wielka prośba do osób, które prowadzą swoją działalność. Możecie wypełnić poniższą ankietę? Zajmie Wam to maks 1 min. Przygotowuje narzędzie, które ma...

126 wypowiedzi
ostatnia 23.03.2020
Praca magisterska - licencjacka o franchisingu

Witam, jestem studentką III roku finansów menedżerskich Uniwersytetu Ekonomicznego w Katowicach i prowadzę badania do pracy licencjackiej na temat źródła finansowania...

208 wypowiedzi
ostatnia 18.02.2020
Franczyza

Jakie sieci handlowe nie blokują decyzji podejmowanych przez partnera? Chciałbym wejść na rynek, bo mam już pewne doświadczenie, ale właśnie boję się mocnego...

1 wypowiedzi
ostatnia 10.02.2020