Pieniądz robi pieniądz

Info

Z tego artykułu dowiesz się

  • Czy warto inwestować w branżę usług finansowych i ubezpieczeniowych.
  • Jakie koncepty franczyzowe działają w branży finansowej.
  • Jakie są warunki współpracy franczyzowej.

Branża finansowa to szerokie pojęcie. Mieszczą się w nim koncepty franczyzowe, oferujące licencje nie tylko na prowadzenie placówek bankowych, lecz także brokerzy i pośrednicy finansowi, agencje ubezpieczeniowe, a nawet kantory. Wbrew pozorom, wcale nie trzeba wielkich pieniędzy, aby wystartować z biznesem w tym sektorze rynku. Wystarczy tylko zdecydować, który pomysł jest dla nas najciekawszy, który sprawdzi się w dzisiejszej sytuacji gospodarczej najlepiej i jednocześnie nadąża za wciąż ewoluującymi wymaganiami rynkowymi.

– Sektor bankowy w Polsce jest bardzo stabilny. Świadczy o tym płynność finansowa i wysokie zyski banków wypracowane w minionym roku – mówi Renata Kurnyta-Kowalska, dyrektor Departamentu Sieci Partnerskiej VeloBank. – Banki muszą oczywiście mierzyć się z wyzwaniami, do których przede wszystkim należy rozwój i wykorzystanie AI. Sztuczna inteligencja już nie jest eksperymentem, ale stanowi wręcz wymóg biznesowy. Dlatego aby pozostać konkurencyjnym, trzeba inwestować w nowe technologie. Oznacza to konieczność wdrożenia AI do wielu procesów przy obsłudze klienta, wykorzystaniu olbrzymich ilości danych czy zarządzaniu ryzykiem. Należy też pamiętać, że banki stale wzbogacają swoją ofertę, by jak najlepiej odpowiadać na zmieniające się potrzeby klientów.

Ci, którzy poszukują mniej tradycyjnego pomysłu na biznes, mogą zainteresować się otwarciem kantoru kryptowalut, które z ciekawego eksperymentu stały się pełnoprawną walutą, używaną na całym świecie.
– Zainteresowanie kryptowalutami dynamicznie rośnie zarówno globalnie, jak i w Polsce. Na świecie obserwujemy systematyczną adopcję aktywów cyfrowych, nie tylko przez inwestorów indywidualnych, lecz także przez instytucje finansowe, fundusze inwestycyjne oraz spółki notowane na giełdach. Kryptowaluty przestają być niszowym rozwiązaniem, a stają się istotnym elementem nowoczesnego systemu finansowego – podkreśla Stanisław Wołoch, franczyzodawca sieci kantorów kryptowalutowych Quark. – Polski rynek znajduje się w fazie intensywnego rozwoju, co oznacza bardzo duży potencjał wzrostu. Świadomość społeczna rośnie z roku na rok, a coraz więcej osób interesuje się bitcoinem i technologią blockchain nie tylko w kontekście inwestycyjnym, lecz także technologicznym i biznesowym.

Jaką licencję na biznes w finansach wybrać? Oto kilka propozycji.

Partnerzy Banku Pekao SA

Placówki partnerskie Banku Pekao SA otwierane są w całej Polsce, w miejscowościach powyżej 10 tys. mieszkańców. Kluczowe jest to, by potencjał lokalnego rynku był na tyle duży, aby partner mógł zbudować biznes o odpowiedniej skali, a bank mógł dotrzeć do szerokiej grupy nowych klientów. Obecnie sieć Banku Pekao liczy 88 placówek partnerskich i 470 własnych. – Do współpracy zapraszamy osoby z doświadczeniem w prowadzeniu własnego biznesu lub zarządzaniu sprzedażą. Mile widziane jest też doświadczenie w prowadzeniu placówki partnerskiej banku lub w pośrednictwie finansowym – informuje Maciej Kobza, dyrektor ds. modelu sieci franczyzowej Banku Pekao SA. – Szukamy osób przedsiębiorczych i gotowych na wyzwania, ukierunkowanych na realizację celów, kreatywnych i konsekwentnych w działaniu, a jednocześnie spełniających wymagania formalne KNF dotyczące zdolności do prowadzenia działalności adekwatnej do przepisów nadzoru bankowego. To gwarantuje pełne bezpieczeństwo i zgodność operacyjną w prowadzeniu placówki bankowej.

Te kryteria spełniali Anna Mruk i Damian Machnik, którzy zanim zdecydowali się na współpracę z Bankiem Pekao, pełnili funkcje dyrektorów regionalnych w dużych, międzynarodowych instytucjach finansowych.

– Decyzja o otwarciu własnej placówki była naturalnym krokiem w naszej karierze. Chcieliśmy połączyć zdobyte doświadczenie z przedsiębiorczością i budować biznes na własnych zasadach, koncentrując się na jakości obsługi oraz długofalowych relacjach z klientami – mówią Anna Mruk i Damian Machnik.

Swoją placówkę partnerską otworzyli w 2021 roku w Tarnowskich Górach. Jak mówią, proces uruchamiania działalności przebiegał przy znaczącym wsparciu centrali banku. Na początku szczególnie istotne okazały się szkolenia z zakresu systemów i oferty produktowej, a także bieżąca pomoc regionalnego koordynatora oraz współpracującego oddziału. – Mogliśmy liczyć na dużą wyrozumiałość i merytoryczne wsparcie, co ułatwiło nam wejście w rolę przedsiębiorców i pozwoliło skupić się na rozwoju biznesu – podkreślają franczyzobiorcy. – Początki, jak w każdej działalności, wymagały konsekwencji i systematycznej pracy. Budowanie bazy klientów to proces długofalowy, oparty na zaangażowaniu i zaufaniu. Pierwsze wyraźne efekty pojawiły się po mniej więcej sześciu miesiącach, natomiast po roku działalności osiągnęliśmy stabilność i ugruntowaną pozycję na lokalnym rynku.

Teraz ich placówka należy do topowych oddziałów partnerskich banku.

Koszt wejścia we współpracę z Bankiem Pekao to 30-40 tys. zł. W tej kwocie mieści się dostosowanie lokalu (o powierzchni min. 50 mkw. i przynajmniej dwóch stanowiskach obsługi klientów), zakup wyposażenia i ubezpieczenie. Menedżer regionalny pomaga w wyborze lokalu, wspiera w rekrutacji pracowników, centrala zapewnia też kompleksowe szkolenie pracowników oraz właścicieli placówek, stałe wsparcie organizacyjne i merytoryczne na każdym etapie współpracy. – Partner zarabia przede wszystkim na sprzedaży produktów bankowych i realizacji celów biznesowych. Dodatkowo uzyskuje dochód pasywny od portfela kredytowego oraz wynagrodzenie za obsługę klientów i obsługę kasową. Naszym oczekiwaniem jest, że placówka powinna stać się rentowna między 6 a 12 miesiącem funkcjonowania – informuje Maciej Kobza.

15 proc. partnerów Banku Pekao prowadzi więcej niż jedną placówkę.

Biznes z Nest Bankiem

Nest Bank podkreśla, że planując rozwój sieci stawia na partnerów, którzy myślą o rozwoju w długiej perspektywie, a nie na szybkie, masowe otwarcia. – W bieżącym roku koncentrujemy się przede wszystkim na podnoszeniu jakości funkcjonowania naszej sieci. Naszym celem jest budowanie stabilnego, rentownego i dobrze zarządzanego modelu współpracy, który zapewnia klientom najwyższy standard obsługi oraz pozwala w pełni wykorzystać potencjał oferowanych produktów. Wzrost skali traktujemy jako naturalny efekt jakościowej ekspansji, a nie cel sam w sobie – mówi Marcin Andrzejewski, dyrektor biura sprzedaży partnerskiej w Nest Banku.

Sieć partnerska Nest Banku liczy obecnie 22 placówki, placówek własnych banku jest 12.

Franczyzobiorcą Nest Banku może zostać każdy przedsiębiorca prowadzący działalność gospodarczą (JDG lub spółkę z o.o.), który spełnia określone wymagania biznesowe i kompetencyjne. Od kandydatów oczekuje się przede wszystkim: doświadczenia w sprzedaży lub zarządzaniu biznesem franczyzowym, znajomości specyfiki pracy z klientem biznesowym, umiejętności sprzedażowych i zarządczych, przedsiębiorczości.

Placówki powstają w miejscowościach liczących min. 15 tys. mieszkańców.

– Taka skala zapewnia naturalny potencjał biznesowy do stabilnego prowadzenia placówki. Jednocześnie podkreślamy, że ostateczna decyzja dotycząca lokalizacji w dużej mierze zależy od preferencji partnera, jego planu biznesowego oraz znajomości lokalnego rynku – dodaje Marcin Andrzejewski. – Dodatkowym atutem jest brak rejonizacji, dzięki któremu partner może obsługiwać klientów w całej Polsce, niezależnie od miejsca prowadzenia placówki. Dlatego nie wskazujemy konkretnych priorytetowych regionów. Kluczowe jest dla nas, aby lokalizacja była biznesowo uzasadniona oraz spójna z potencjałem i ambicjami partnera.

Lokal powinien mieć min. 35 mkw., znajdować się w ruchliwej części miasta, na parterze, z wejściem bezpośrednio z ulicy. Potrzebna jest też witryna 2x2 m i możliwość montażu oznakowania banku na zewnątrz. Średni koszt inwestycji to ok. 55 tys. zł, czyli 1,3-1,4 zł z 1 mkw.

W modelu partnerskim Nest Bank nie pobiera opłaty wstępnej. Naliczana jest natomiast opłata miesięczna  –  może być ona jednak w całości umorzona, jeśli partner w danym miesiącu zrealizuje minimalny plan sprzedaży produktów kredytowych. – Partnerzy Nest Banku mogą osiągać przychody od kilku do kilkudziesięciu tysięcy złotych miesięcznie, korzystając z atrakcyjnego systemu prowizyjnego, pełnej, kompleksowej oferty produktów: w tym bankowych, leasingowych, ubezpieczeniowych i faktoringowych oraz możliwości działania mobilnego i cross-sellingu, dzięki którym efektywnie rozwija się sprzedaż – zapewnia Marcin Andrzejewski.

Jeśli chodzi o zakres wsparcia dla partnerów, Nest Bank oferuje szkolenia produktowe (online i stacjonarne) oraz dostęp do platformy e-learningowej, wsparcie trenera w terenie i opiekuna regionalnego, dofinansowanie do otwarcia placówki, branding i aranżację wnętrza, materiały marketingowe i kampanie promocyjne, możliwość sprzedaży produktów poza placówką (pełen proces mobilny, brak rejonizacji – możliwość obsługi klienta na terenie całego kraju).

Kariera w VeloBanku

Magdalena Turbak jest związana z bankowością od ponad 11 lat. – Zaczynałam jako doradca klienta, później rozwijałam się w rolach menedżerskich, zarządzając zespołami sprzedażowymi i odpowiadając za wyniki oddziałów – opowiada Magdalena Turbak. – W pewnym momencie naturalnym krokiem było dla mnie przejście na własny biznes, ale w modelu, który daje stabilność i sprawdzone rozwiązania.

Takie atuty odnalazła w VeloBanku. – Franczyza VeloBanku łączy przedsiębiorczość i niezależność z jednej strony oraz silne zaplecze organizacyjne i produktowe z drugiej – uzasadnia Magdalena Turbak. – Duże znaczenie miała też sama marka. VeloBank jest bankiem nowoczesnym, mocno stawiającym na technologię i wygodę klientów, ale jednocześnie rozwija sieć placówek stacjonarnych, gdzie kluczowa jest relacja i doradztwo. W moim przypadku ważne było również to, że model franczyzowy daje przestrzeń do rozwoju
– można budować zespół, otwierać punkty w kolejnych lokalizacjach i skalować biznes.

Dziś jako partner VeloBanku Magdalena Turbak prowadzi cztery placówki w regionie Dolnego Śląska – w Jeleniej Górze, Bolesławcu, Lubaniu i Zgorzelcu. W każdej z nich pracuje czteroosobowy zespół. Franczyzobiorczyni zajmuje się przede wszystkim zarządzaniem zespołami, rozwojem sprzedaży i budowaniem strategii działania placówek. – Dużo czasu poświęcam również na rozwój pracowników – szkolenia, mentoring i wspólne wypracowywanie najlepszych rozwiązań sprzedażowych. Tworzymy taki model pracy, w którym każda placówka działa jak osobny organizm, ale najlepsze rozwiązania przenosimy między zespołami – wyjaśnia Magdalena Turbak. – Dzięki temu cały system zaczyna się zazębiać i rozwijać w spójny sposób. Moja rola to także decyzje strategiczne dotyczące rozwoju biznesu. Niedawno zdecydowałam o zmianie lokalizacji jednej z placówek, aby jeszcze lepiej dopasować ją do potrzeb rynku i zwiększyć jej potencjał biznesowy.

Coraz szersza oferta

VeloBank otworzył 44 oddziały w ubiegłym roku, a obecnie ma 70 placówek własnych i 141 franczyzowych.

– W naszych placówkach fachowe wsparcie otrzymują zarówno klienci indywidualni, jak i firmy. Jesteśmy w trakcie ważnego procesu zwiększania dostępności oferty business banking w oddziałach, tak aby przedsiębiorcy mogli wygodnie korzystać z naszych usług – podkreśla Renata Kurnyta-Kowalska, dyrektor Departamentu Sieci Partnerskiej VeloBanku. – Dziś w sieci partnerskiej można skorzystać z VeloLeasingu i wybranej gamy produktów dla mikro, małych i średnich firm. Dodatkowo ważnym krokiem związanym z poszerzaniem stacjonarnej dostępności banku jest transakcja przejęcia detalicznej części Citi Handlowego, która znacząco wpłynie na zwiększenie liczby oddziałów działających pod szyldem wygodnego bankowania.

VeloBank poszukuje partnerów, którzy mają doświadczenie w prowadzeniu własnej firmy. Dużym atutem jest znajomość branży finansowej lub ubezpieczeniowej. Franczyzobiorca powinien mieć umiejętności przywódcze, lubić pracę z zespołem, a także budować długoterminowe relacje. Kluczowe jest także myślenie strategiczne, planowanie działań oraz analiza kosztów i przychodów.

Placówki VeloBanku są otwierane zarówno w dużych, wojewódzkich miastach, jak i w mniejszych miejscowościach już od 20 tys. mieszkańców. – Rozwijamy sieć tam, gdzie istnieje realne zapotrzebowanie wśród klientów i jest to uzasadnione biznesowo – dodaje Renata Kurnyta-Kowalska.

Otwarcie placówki wiąże się z inwestycją rzędu 50 tys. zł. Na ostateczny koszt ma wpływ lokalizacja czy zakres niezbędnego remontu. Franczyzobiorca odpowiada za wynajem i wyposażenie placówki, ponosi opłaty za media, pensje swoich pracowników i ubezpieczenie. Może liczyć na wsparcie centrali, która partycypuje w kosztach marketingowych. Franczyzobiorca może otrzymać zwrot do 80 proc. wydatków na akcje marketingowe za okres dwóch miesięcy od otwarcia. Z okazji otwarcia oddziału franczyzowego centrala pokrywa koszt artykułu w lokalnym medium, sesji fotograficznej oraz wysyłki powitalnych SMS-ów do klientów.

Doświadczenie ma znaczenie

Magdalena Turbak wspomina, że na etapie uruchamiania placówki bardzo ważne było dla niej wsparcie organizacyjne i operacyjne, jakie otrzymała ze strony centrali VeloBanku – od przygotowania placówki, przez procesy wdrożeniowe, aż po szkolenia i onboarding zespołu. – Partnerzy mają dostęp do jasno ułożonych procedur, systemów oraz zespołów wspierających, które pomagają w formalnościach, dostępie do systemów czy procesach kadrowo-operacyjnych. Dzięki temu start biznesu jest znacznie prostszy – mówi franczyzobiorczyni.

VeloBank oferuje partnerom szkolenia i warsztaty, przygotowujące do prowadzenia placówki bankowej. Pierwsze miesiące działalności są objęte dodatkową opieką operacyjną, a postępy są cyklicznie omawiane. Franczyzobiorca może liczyć na stały kontakt z dyrektorem regionu i ekspertami z centrali. Placówki mają dostęp do pełnej funkcjonalności systemów, z których korzystają oddziały własne oraz szerokiej oferty produktowej.

Magdalena Turbak przyznaje, że wcześniejsze doświadczenie w sprzedaży i zarządzaniu zespołami okazało się bardzo cenne przy prowadzeniu własnego biznesu. – Bankowość to branża, w której liczą się nie tylko liczby i produkty, ale przede wszystkim relacje z klientami i umiejętność pracy z ludźmi – mówi. – Budowanie bazy klientów w bankowości w zasadzie nigdy się nie kończy. To nie jest etap, który zamyka się po pierwszych miesiącach działalności – to stały element naszej pracy, proces, który trwa cały czas. Dlatego stawiamy na relacje i rozpoznawalność na lokalnym rynku. Dużą rolę odgrywa tutaj marka osobista doradców i samej placówki. Zależy mi na tym, aby mieszkańcy naszych miast wiedzieli, kogo spotkają w VeloBanku w ich okolicy. Dlatego stawiamy na różne działania lokalne – od widocznych materiałów w przestrzeni miasta, takich jak banery ze zdjęciami doradców i adresami, po różnego rodzaju akcje marketingowe skierowane do mieszkańców.

Eksperci od finansów

DG-Inwest buduje sieć brokerów finansowych. Od początku istnienia marki jej flagowym produktem jest leasing, ale w ofercie klienci znajdą też kredyty, ubezpieczenia, faktoring.

– Obecnie sam leasing nie jest już produktem wystarczającym. Klienci oczekują analizy podatkowej, optymalnej struktury umowy, dopasowania harmonogramu do modelu rozliczeń firmy – mówi Daniel Gawryczuk, CEO DG-Inwest. – U nas każdy klient otrzymuje dodatkową analizę umowy pod kątem podatkowym. To sprawia, że finansowanie nie jest przypadkowe, a dopasowane do formy opodatkowania, struktury przychodów i planów przedsiębiorcy. Jednocześnie opracowujemy nowe modele finansowania we współpracy z doradcami podatkowymi oraz dyrektorami finansowymi firm. Coraz częściej finansowanie jest elementem większej strategii podatkowej i inwestycyjnej przedsiębiorstwa, a nie jedynie pojedynczą transakcją leasingową czy kredytową.

DG-INWEST ma około 50 punktów działających pod własnym logo, własnych i partnerskich. Równolegle rozwija sieć zewnętrzną, obejmującą około 300 aktywnych umów współpracy z doradcami i partnerami biznesowymi w całej Polsce. – W 2026 roku planujemy otworzyć kilka nowych placówek działających pod logo DG-INWEST oraz pozyskać kilkudziesięciu nowych autoryzowanych partnerów w ramach modelu franczyzowego i współpracy zewnętrznej – dodaje Daniel Gawryczuk. – Rozwój będzie koncentrował się zarówno na większych miastach, jak i mniejszych ośrodkach. W dużych miastach skupiamy się na budowie silnych, wieloosobowych zespołów doradczych, które obsługują przedsiębiorców inwestujących w maszyny, urządzenia oraz floty pojazdów. To rynki o dużej konkurencji, ale też o wysokiej dynamice inwestycyjnej. Jednocześnie bardzo istotnym kierunkiem rozwoju są miasta średnie i powiatowe. To właśnie tam często działa wiele firm produkcyjnych, transportowych, budowlanych czy usługowych, które potrzebują profesjonalnego i lokalnego doradztwa finansowego. W tych lokalizacjach model partnerski i franczyzowy sprawdza się szczególnie dobrze.

Doświadczenie w sektorze finansowym jest u kandydata na franczyzobiorcę dużym atutem, ale nie jest wymagane. Ważna jest przedsiębiorczość i umiejętność budowania długofalowych relacji z klientami biznesowymi. Najczęściej do sieci DG-Inwest dołączają doradcy finansowi i leasingowi, byli pracownicy banków i firm leasingowych, agenci ubezpieczeniowi, właściciele biur rachunkowych, osoby prowadzące działalność handlową lub usługową, chcące rozszerzyć ofertę o finansowanie dla swoich klientów.

Jednorazowa opłata startowa wynosi 3 tys. zł netto. Obejmuje prawo do korzystania z marki, wdrożenie i szkolenia produktowe, dostęp do systemów i porównywarek finansowych, wsparcie operacyjne i merytoryczne, pakiet materiałów marketingowych, pomoc w rozpoczęciu działalności i pierwszych transakcjach. Całkowita inwestycja początkowa zależy od modelu działania (biuro stacjonarne lub model mobilny). Opłata bieżąca to 500 zł netto kwartalnie. – W czasie trwania umowy franczyzowej zapewniamy stałe wsparcie operacyjne i sprzedażowe, konsultacje przy bardziej złożonych transakcjach, bieżące szkolenia i aktualizacje dotyczące zmian rynkowych oraz podatkowych, działania marketingowe, rozwój narzędzi sprzedażowych i porównawczych, wsparcie w zakresie współpracy z dostawcami maszyn, urządzeń i salonami samochodowymi – wylicza Daniel Gawryczuk.

Do podstawowych obowiązków partnera należy przede wszystkim aktywne pozyskiwanie klientów i budowanie lokalnej sieci kontaktów, rzetelne zbieranie dokumentacji i prowadzenie procesów finansowych, współpraca z lokalnymi dostawcami maszyn, urządzeń i salonami samochodowymi.

Klienci chcą dobrych rozwiązań

Pośrednik kredytowy mFinanse działa na rynku od kilkunastu lat. Współpracuje z kilkunastoma bankami oraz instytucjami finansowymi. W ofercie ma m.in.: kredyty hipoteczne, kredyty gotówkowe, kredyty dla firm, leasing.

– Klienci są dziś zdecydowanie bardziej świadomi finansowo i częściej porównują oferty różnych instytucji przed podjęciem decyzji. Właśnie dlatego rośnie znaczenie pośredników finansowych, którzy pomagają przeanalizować dostępne opcje i wybrać rozwiązanie najlepiej dopasowane do potrzeb klienta – zauważa Michał Obiegło, dyrektor sieci sprzedaży mFinanse Partner. – Branża pośrednictwa finansowego pozostaje stabilna. W dłuższej perspektywie popyt na finansowanie jest naturalnym elementem gospodarki – zarówno wśród klientów indywidualnych, jak i przedsiębiorców.

Sieć sprzedaży mFinanse podzielona jest m.in. na sieć centrów finansowych zlokalizowanych w dużych aglomeracjach miejskich  (40 oddziałów) oraz sieć partnerską, która funkcjonuje w modelu franczyzowym i liczy obecnie 56 zespołów sprzedażowych. W sumie w różnych modelach całą sieć mFinanse tworzy ponad 700 ekspertów finansowych. – Zapraszamy przede wszystkim osoby przedsiębiorcze, które chcą rozwijać własny biznes w branży finansowej – zachęca Michał Obiegło. – Szczególnie zainteresowani współpracą są często agenci i właściciele biur nieruchomości, przedsiębiorcy działający w pośrednictwie finansowym, pracownicy banków planujący rozpoczęcie własnej działalności, deweloperzy chcący rozszerzyć ofertę o finansowanie dla klientów.

Najczęściej partnerzy prowadzą stacjonarne placówki finansowe. W zależności od modelu biznesowego część działań sprzedażowych może być również prowadzona zdalnie – np. w zakresie obsługi klientów pozyskanych online lub z polecenia.

Koszt uruchomienia placówki zależy głównie od wybranego lokalu oraz zakresu jego aranżacji. Partner odpowiada za dostosowanie lokalu do standardów mFinanse oraz zakup podstawowego wyposażenia biurowego i sprzętu komputerowego. Centrala zapewnia natomiast oznakowanie placówki oraz materiały marketingowe.
– Dodatkowo wybranym kandydatom oferujemy program wsparcia finansowego na start, nawet do 20 tys. zł dofinansowania na rozwój biznesu – dodaje Michał Obiegło.

Pomoc, jaką partnerzy otrzymują od centrali, obejmuje także szkolenia produktowe i sprzedażowe, dostęp do narzędzi sprzedażowych i kalkulatorów kredytowych, wsparcie marketingowe, wewnętrzną bazę wiedzy, bieżące wsparcie merytoryczne ekspertów, możliwość otrzymywania leadów sprzedażowych. Nie ma opłaty licencyjnej ani franczyzowej.

– Nasi partnerzy zarabiają na prowizjach za sprzedaż produktów finansowych oferowanych klientom, takich jak kredyty hipoteczne, kredyty gotówkowe czy finansowanie dla firm. Tempo osiągania rentowności zależy od wielu czynników: lokalizacji placówki, doświadczenia partnera czy skali sprzedaży, jednak przy dobrze rozwijającym się biznesie placówki mogą osiągać stabilną rentowność już w stosunkowo krótkim czasie – zapewnia Michał Obiegło.

20 lat na rynku

W tym roku Dom Ubezpieczeniowy Spectrum świętuje 20-lecie obecności na rynku.

– Oferta Spectrum dla klienta obejmuje wszystkie rodzaje ubezpieczeń od wiodących towarzystw, a mamy ich ponad 30 – podkreśla Artur Zajdel, prezes zarządu Domu Ubezpieczeniowego Spectrum. – Agentom ubezpieczeniowym oferujemy elastyczny model współpracy, atrakcyjne warunki i przede wszystkim świetnie zorganizowany back office – to m.in. zautomatyzowany system dla agenta Sadus All in #1 z porównywarką, rozliczeniami oraz innowacyjnym narzędziem AI, a także kompleksowe wsparcie sprzedażowe i marketingowe. Z okazji 20-lecia planujemy wzmocnione działania promocyjne i jeszcze więcej wsparcia dla naszych agentów, w ramach wspólnego świętowania. Z nowych możliwości mogą skorzystać również osoby, które dołączą do nas w tym szczególnym roku.

Można otworzyć stacjonarne biuro ubezpieczeń pod marką Spectrum albo własną, a także działać mobilnie lub zdalnie. W tej chwili sieć ma 350 aktywnych jednostek franczyzowych i partnerskich, osiem modelowych oddziałów do celów m.in. szkoleniowych, plus biuro zdalne. – Ubezpieczenia to produkt, który łatwo połączyć też z inną działalnością – na to najczęściej decydują się przedsiębiorcy z branży motoryzacyjnej, ale nie tylko – zachęca Artur Zajdel. – Co najważniejsze, każdy partner Spectrum ma dostęp do takiego samego wsparcia, niezależnie od formy współpracy i zakresu, w jakim zdecyduje się działać.

Oferta współpracy domu ubezpieczeniowego Spectrum jest skierowana zarówno do osób nowych w branży, jak i dla tych z doświadczeniem. – Dla tych pierwszych mamy sprawdzony onboarding, a dla doświadczonych agentów ze swoim portfelem klientów – atrakcyjny bonus i gwarancję zachowania własności bazy – dodaje Artur Zajdel. – Zapraszamy osoby otwarte na ludzi i gotowe do rozwijania swojego biznesu w nowoczesnym stylu, z zaawansowanym zapleczem. Model współpracy dopasowujemy do indywidualnych potrzeb.

Jeśli partner planuje otwarcie stacjonarnego biura, centrala zapewnia mu kompleksowe wsparcie w analizie lokalu, a także jego późniejszym wyposażeniu i oznakowaniu. Ważne są przystępna lokalizacja, dobra widoczność i miejsca parkingowe w pobliżu. Centrala zapewnia, że aby rozpocząć działalność ubezpieczeniową, wystarczy telefon, laptop i drukarka. Koszty pojawiają się w przypadku otwarcia placówki. W takiej sytuacji centrala bierze na siebie opracowanie profesjonalnego projektu oznakowania i wyposażenia biura, zgodnie ze standardami sieci, prawem miejscowym i budżetem, jakim dysponuje partner.

Wsparcie, jakie franczyzobiorcy otrzymują od Domu Ubezpieczeniowego Spectrum, obejmuje kilka filarów: sprzedaż, marketing, formalności (w tym rozliczenia z towarzystwami) i pion informatyczny, który upraszcza i automatyzuje procesy. Na początek współpracy centrala zapewnia też dodatkowe formy wsparcia, np.: mentoring, staż w modelowej placówce, możliwość uzyskania sponsorowanej kampanii w social mediach czy bonus 120 proc. prowizji.

Doradca ubezpieczeniowy zarabia na prowizji od zawieranych polis. – Co istotne, polisy odnawiane na kolejne lata również trafiają do jego portfela. W ten sposób można zbudować bardzo satysfakcjonujący poziom finansowy – zapewnia Artur Zajdel. – Tempo rozwoju najczęściej zależy od zaangażowania i umiejętności networkingowych. Z czasem, kiedy baza klientów rośnie, dalszy rozwój polega na usprawnieniu obsługi – a pod tym kątem stworzyliśmy nasz back office. Dla wielu agentów podstawą są ubezpieczenia samochodów oraz domów i mieszkań, ale Polacy coraz chętniej korzystają z pakietów ochronnych na życie czy zdrowie i myślą o bezpiecznej przyszłości finansowej na emeryturze. Oferujemy liczne produkty, które to umożliwiają. Są też ubezpieczenia, które cieszą się dużą popularnością sezonowo, np. podróże i uprawy rolne.

Kantory lubią urlopy

Branża wymiany walut bywa podatna na zmiany polityczne.

– Jedno słowo któregoś ze światowych mocarzy ma wpływ na nasz biznes – przyznaje Marcin Latos, franczyzodawca marki Extrakantor.pl. – Ale nawet jeśli pojawiają się jakieś zawirowania, to okres urlopowo-wakacyjny rekompensuje wszystko. Ubiegły rok każdy z naszych kantorów zakończył na solidnym plusie. Klienci nadal bardziej ufają transakcjom przy okienku niż internetowym kantorom.

Ten okres wcale nie jest zresztą krótki. Trwa od połowy kwietnia do mniej więcej połowy października, bo wtedy Polacy najchętniej i najczęściej wyjeżdżają na urlopy zagraniczne.

Extrakantor w ubiegłym roku otworzył trzy nowe placówki, a w tym roku już jedną. Dzięki temu osiągnął liczbę 30 działających punktów. Jak podkreśla franczyzodawca, na sukces kantoru największy wpływ ma lokalizacja. – Czasem od sukcesu może nas dzielić dosłownie 10 metrów – mówi Marcin Latos. – Oczywiście, doradzimy i pomożemy w wyborze miejsca.

Marka jest otwarta na różne lokalizacje, ale franczyzodawca przyznaje, że największą możliwość do rozwoju widzi w miastach powiatowych. – W dużych miastach jest duża konkurencja. A na poziomie powiatu albo nawet w mniejszych miejscowościach często albo jesteśmy jedyni, albo mamy największą ofertę
– podkreśla Marcin Latos.

Kantor można więc otworzyć np. w 5- czy 10-tysięcznym mieście. Bardzo dobre są miejscowości przygraniczne, jak niewielka Sieniawka koło Bogatyni, gdzie właśnie w tym roku otworzyła się nowa placówka sieci.

Na kantor nie potrzeba dużego lokalu, wystarczy nawet 5 mkw. Szacunkowy koszt przystosowania i wyposażenia pomieszczenia to 15-20 tys. zł, opłata wstępna wynosi 10 tys. zł netto. Kluczowe jednak są środki na obrót walutami. Centrala zaleca, aby było to 100-250 tys. zł, ale prawda jest taka, że im więcej tym lepiej.
– Średni zarobek franczyzobiorcy to 8-10 proc. środków, które są w obrocie – dodaje Marcin Latos.

Podstawowym wymaganiem wobec kandydatów na franczyzobiorców jest niekaralność. Franczyzodawca nie ukrywa, że to wymagający biznes. Trzeba prowadzić szeroką dokumentację, rygorystycznie podchodzić do procedur, znać przepisy, m.in. ustawę o przeciwdziałaniu praniu brudnych pieniędzy. Ale wszystkiego można się nauczyć. Wszelkie wymagania i przepisy regulujące handel walutą franczyzobiorcy poznają na szkoleniach, organizowanych przez centralę.

W zależności od lokalizacji kantory mają w swojej ofercie nawet do 50 różnych walut. – Oczywiście, największy udział w portfelu mają dolary i euro, ale klienci kupują też coraz więcej różnych walut egzotycznych
– zauważa Maciej Latos.

Extrakantor jest też oficjalnym partnerem Western Union na Polskę, co daje franczyzobiorcom dodatkowe źródło przychodów. Ofertę kantoru można też poszerzać o usługi dodatkowe, np.: ubezpieczenia, agencję opłat, sprzedaż metali inwestycyjnych czy biuro podróży. – I na odwrót – jeśli ktoś już prowadzi podobny punkt i chciałby dołączyć do niego wymianę walut, to zapraszamy do współpracy – zachęca Marcin Latos.

Biznes na bitcoinach

Próba wprowadzenia ustawy regulującej rynek kryptowalut w Polsce stała się niedawno kwestią wręcz polityczną. Jak się to przekłada na funkcjonowanie tej branży w naszym kraju?

– Kantory Quark działają stabilnie, a klienci korzystają z usług bez zakłóceń – zapewnia Stanisław Wołoch, franczyzodawca kantorów bitcoin Quark. – Rozporządzenie MiCA (Markets in Crypto-Assets), przyjęte przez Parlament Europejski w kwietniu 2023 r., wprowadza jednolite zasady funkcjonowania rynku kryptowalut w całej Unii Europejskiej. Proces dostosowywania przepisów krajowych w Polsce wciąż trwa, jednak samo rozporządzenie MiCA obowiązuje bezpośrednio we wszystkich państwach UE. Oznacza to, że przedsiębiorcy mogą funkcjonować w ramach jednolitego rynku europejskiego i korzystać z mechanizmu tzw. paszportu europejskiego. W naszej franczyzie zdecydowaliśmy się na uzyskanie licencji w kraju, który aktywnie wspiera rozwój sektora krypto – na Słowacji. Dzięki temu działamy w pełni w oparciu o przepisy MiCA, zapewniając naszym partnerom i klientom stabilność oraz bezpieczeństwo prawne.

Opłacalność otwarcia kantoru kryptowalut zależy przede wszystkim od lokalizacji, struktury demograficznej miasta oraz jego potencjału rozwojowego. Quark nastawia się na miasta liczące powyżej 100 tys. mieszkańców. Handel kryptowalutami można łączyć z innymi rodzajami działalności gospodarczej, co pozwala na dywersyfikację przychodów i optymalizację kosztów.

– Sama wymiana kryptowalut jest zwolniona z podatku VAT w Polsce, zgodnie z orzecznictwem Trybunału Sprawiedliwości UE. Oznacza to, że przy łączeniu z innym biznesem należy mieć na uwadze skutki VAT i traktować te działalności odrębnie pod względem rozliczeń podatkowych – na przykład, jeśli drugi biznes podlega VAT, transakcje kryptowalutowe nie wliczają się do podstawy opodatkowania – zastrzega Stanisław Wołoch. – Istnieje jednak wiele biznesów, które można łączyć z kantorem kryptowalut bez wchodzenia w zakres VAT, ponieważ one również korzystają ze zwolnień podatkowych, np. sprzedaż złota inwestycyjnego, kantor walut tradycyjnych, agencja ubezpieczeniowa.

Osoba prowadząca kantor musi mieć zaświadczenie o niekaralności. Budżet potrzebny na start obejmuje przede wszystkim nakłady na wyposażenie biura oraz adaptację lokalu. To koszt ok. 50 tys. zł. Kolejną kluczową kwestią jest kapitał obrotowy, który zapewnia płynność operacyjną. – Im wyższy, tym łatwiej prowadzić biznes, szczególnie przy dużych transakcjach – wyjaśnia Stanisław Wołoch. – Placówki z większym kapitałem obrotowym (np. powyżej 50 tys. zł) zarabiają lepiej, dzięki możliwości obsługi większych wolumenów bez opóźnień. Ale mamy również przykłady kantorów z mniejszym kapitałem, które radzą sobie dobrze, skupiając się na mniejszych transakcjach i budując lojalną bazę klientów.

Franczyzobiorcy Quark otrzymują dostęp do kryptowalut oraz wszystkich procedur. Centrala zapewnia im wyłączność terytorialną, dostęp do autorskiego systemu transakcyjnego, który minimalizuje ryzyko kursowe i ułatwia codzienne operacje, do dokumentacji i procedur, szkolenia – w tym z przepisów regulujących rynek kryptowalut, stałe wsparcie techniczne, prawne i księgowe.

Źródłem przychodu franczyzobiorcy jest marża (spread) generowana na transakcjach kupna oraz sprzedaży kryptowalut. – Najistotniejszym aspektem naszego modelu biznesowego jest fakt, że całe ryzyko kursowe spoczywa po stronie centrali. Franczyzobiorca nie musi obawiać się sytuacji, w której zostanie z niesprzedanymi kryptowalutami, ponieważ centrala w czasie rzeczywistym odkupuje od niego każdą jednostkę waluty wirtualnej sprzedaną przez klienta – podkreśla Stanisław Wołoch.