Firma, w której wióry lecą

Czwartek
12.12.2019
Tartak powinien mieścić się nieopodal lasu i specjalizować w produkcji konkretnego asortymentu, np. drzewa konstrukcyjnego. Wówczas ma szansę na intratne zlecenia.
 

W Polsce 25 proc. całkowitej powierzchni zajmują tereny leśne, więc teoretycznie głównego surowca potrzebnego tartakom nie powinno zabraknąć. A w praktyce to właśnie deficyt surowca jest największą bolączką w branży. Z innymi kwestiami nawet początkujący przedsiębiorca powinien sobie poradzić, ponieważ założenie tartaku nie wymaga specjalnych pozwoleń czy koncesji, wystarczy zarejestrować działalność gospodarczą. Warto jednak wiedzieć, że tartaki posiadające instalację do impregnacji drewna lub te o zdolności produkcyjnej nie mniejszej niż 10 tys. m3 drewna zostały wliczone do tzw. przedsięwzięć mogących potencjalnie wpływać na środowisko. Ich otwarcie wymaga analizy pod kątem wpływu na środowisko (hałas, odpady, zrzut ścieków itp.) oraz zdrowie i warunki życia ludzi (zarówno pracowników, jak i tych mieszkających w pobliżu).

Park maszynowy to podstawa

Zanim zdecydujemy się na założenie tartaku, warto zrobić solidny rekonesans i biznesplan, w którym przeanalizujemy przede wszystkim dwie kwestie: zapewnienie odpowiednio dużego terenu pod inwestycję oraz możliwości zakupu surowca. Tartak to miejsce przerobu drewna na tarcicę, z której następnie powstają m.in.: deski, palety, stolarka budowlana czy części meblarskie.
 Dlatego na terenie tartaku będą musiały znaleźć się wydzielone miejsca na: plac, gdzie gromadzony jest surowiec, na tzw. halę tartaczną oraz skład tarcicy. Lokalizacja tartaku ma również znaczenie, najlepiej jeśli jest usytuowany blisko lasów. Dzięki temu firma obniża znacznie koszty transportu surowca (bez względu na to, czy będziemy wynajmować do przewozu specjalistyczną firmę, czy zainwestujemy w samochód przewozowy).

Choć blisko 1/4 powierzchni kraju zajmują lasy i należymy do czołówki państw pod kątem zalesienia w Europie, wcale nie mamy łatwego dostępu do surowca. W efekcie przez kilkumiesięczne postoje z powodu braku drewna nowe, małe tartaki rezygnują z działalności.
 – Prowadzimy nasz rodzinny tartak od 2005 roku. Rocznie przerabiamy do 6 tys. metrów sześciennych drewna. Przez ten czas widzieliśmy firmy, którym nie udawało się przetrwać na rynku. Zamykały się po roku, maksymalnie dwóch działalności. Ale są i takie, którym dobrze się wiedzie. Rynek drzewny jest nieprzewidywalny, o czym warto na starcie pamiętać – mówi Łukasz Wroński, współwłaściciel Tartaku Rudziny z woj. lubuskiego.

Zanim otworzył tartak, wspólnie z ojcem i bratem, zajmowali się handlem gotowym produktem. Warunki rynkowe skłoniły ich do inwestycji we własny zakład produkcyjny. Gdy otwierali tartak, przede wszystkim postawili na park maszynowy, który zapewnił wysoką jakość produktów, a także usprawnił pracę pracownikom.
 – Coś jednak za coś. Duże inwestycje w maszyny oraz w ludzi sprawiają, że firma ma ceny wprawdzie niewiele wyższe od konkurencji, bo raptem o kilka złotych, ale jednak wyższe – mówi Łukasz Wroński z Tartaku Rudziny.

Dobrze, jeśli tartak wyspecjalizuje się w produkcji konkretnego asortymentu, wzrasta wówczas szansa zdobycia intratnych zleceń. – Doświadczenie w handlu sprawiło, że ukierunkowaliśmy nasz tartak na produkcję drewna konstrukcyjnego – podkreśla Łukasz Wroński. Tego typu oferta wiąże się z obostrzeniami. W Tartaku Rudziny musiał być wdrożony tzw. system Zakładowej Kontroli Produkcji, dzięki czemu uzyskał on Certyfikat Zakładowej Kontroli Produkcji upoważniający do oznakowania swoich wyrobów znakiem CE. ZKP polega na zapewnieniu przez producenta, że jego wyrób jest zgodny z europejską specyfikacją techniczną. Zgodność ta dotyczy zarówno deklarowanych cech materiału, jak i produkcji. Producent musi zapewnić zgodność sprzedawanego drewna pod kątem deklarowanej klasy wytrzymałości i wilgotności, wymiarów itp.

Wiedza, rozwaga i bezpieczeństwo

Najdroższym, ale niezbędnym wydatkiem w tartaku jest zakup tzw. traka, czyli urządzenia do cięcia drzewa (większe tartaki będą potrzebowały ich nawet kilka). Nowy trak to wydatek rzędu nawet 5-60 tys. euro (w zależności od jakości i firmy). Zazwyczaj nowo otwarte tartaki zaczynają od kupna używanych urządzeń (średnio w cenie 10 tys. euro). Mają one jednak mniejszą wydajność i wyższe koszty obsługi. Inne przydatne w tartaku maszyny to: wózek widłowy, odciąg do trocin, korowarki, obrabiarki do drewna typu obrzynarka i strugarka. Warto także kupić samochód dostawczy.
 – Nowoczesny park maszynowy usprawnia tempo pracy i pozwala pracownikowi pracować znacznie lżej. Trzeba pamiętać, że tak jak w wielu innych branżach, także w naszej narzekamy na brak rąk do pracy. Przemysł tartaczny jest mocno rozdrobiony, ponieważ maszyny najniższego szczebla są bardzo tanie, a to znaczy, że niektórzy wolą sami zakładać malutkie, firmy i działać chałupniczo. Choć odbija to się niejednokrotne na jakości towaru, to jest on tańszy, a tym samym także znajdzie odbiorcę – mówi Łukasz Wroński. Z tej racji, że jego tartak zajmuje się głównie drewnem konstrukcyjnym, wykorzystywanym np. w budownictwie mieszkalnym, normy wytrzymałościowe są tutaj sprawą priorytetową. Plusem jest to, że zadowolony klient niemal w 100 proc. na stałe wiąże się z tartakiem.

Branża drzewna uchodzi za jedną z tych, w których dość często dochodzi do wypadków. Dlatego trzeba zapewnić bezpieczeństwo pracy.
 – Jeśli tartak dysponuje nowoczesnym parkiem maszynowym, wówczas wielu niebezpiecznych sytuacji można uniknąć. Oczywiście, wiedza, rozwaga i świadomość tego, gdzie się znajdujemy, to podstawa. Pracujemy przy obróbce drewna, pracownik, zanim przystąpi do pracy, powinien być przeszkolony. Nadzór trzeba mieć nad załogą cały czas – podkreśla Łukasz Wroński.

Zdaniem specjalistów z branży, tartak trzeba niemal bez przerwy modernizować. Maszyny dość szybko się eksploatują, ciągłe przerabianie kłód niszczy korowarki. A jeśli korowarka ma nawet jednodniowy postój, nie przygotuje surowca, to nie będzie czego przerabiać. Idealnie więc, aby w większym tartaku pracował specjalista od naprawy maszyn, a mniejszy miał zaprzyjaźnionego mechanika, który szybko podejmie się naprawy.

Jakość zawsze się obroni

Sukces tartaku zależy m.in. od dobrej współpracy z nadleśnictwem, bo to Lasy Państwowe są głównym dostawcą surowca. Leśnicy ustalają harmonogram pozyskiwania drzewa na kolejny rok, pod koniec poprzedniego. Oznacza to, że wielkość produkcji tartaku musi być ustalona na rok wcześniej. W ciągu roku teoretycznie można dokupić surowiec, ale nigdy nie ma się pewności, czy to będzie możliwe. Poza tym wówczas jest on średnio 20 proc. droższy. Wielu tartakom jednak nawet taki zakup się opłaca. Surowiec można pozyskiwać również od właścicieli lasów prywatnych, ale nowej osobie w branży trudno pozyskać takie kontakty.

Niestety, coraz częściej się zdarza, że polscy właściciele tartaków przegrywają na przetargach z zagraniczną konkurencją. Tartaki z zagranicy, szczególnie z Niemiec, gdzie firmy dostają dotacje na zakup surowca poza granicami kraju, podbijają znacznie ceny. Ale i tak kupują taniej niż w swoich państwach.
 – Jeśli chodzi o drewno konstrukcyjne, na szczęście nie ma takiego zagrożenia od strony firm niemieckich. One najczęściej kupują elementy konstrukcji, takie jak łaty, kontrłaty czy boazerie. Niemieckie tartaki to fabryki przerabiające setki tysięcy metrów sześciennych drewna. Polskie hurtownie chętnie więc korzystają z ich konkurencyjnej ceny – mówi współwłaściciel Tartaku Rudziny.

Najwyższe ceny na przetargach mogą zaoferować ci, którzy potrafią do minimum zmniejszyć koszty własne. I tu wygrywają małe tartaki, które nie zatrudniają zbyt wielu pracowników. Duże firmy, sprzedające drewno za granicę, także mają większe możliwości (według danych polskie drewno należy do jednych z największych spośród polskich towarów eksportowych). Trudna sytuacja jest wśród średniej wielkości firm.
 – Sytuację jeszcze pogarsza czarny rynek. A ten w Polsce ma się dobrze. Ale dopóki jest popyt na drewno z drugiej ręki i bez znaku CE, i nie ma dotkliwego systemu kontroli i równie dotkliwych kar, trudno coś z tym zrobić. Można tylko dobrze robić swoje – mówi Łukasz Wroński.


dziennikarz

POPULARNE NA FORUM

Klient może spać spokojnie

czy dotyczy to umów frnczyzowych podpisanych listownie

1 wypowiedzi
ostatnia 11.09.2020
Monitoring sklepu w niewielkiej miejscowości

Teraz alarm to podstawa, nie wyobrażam sobie sklepu bez systemu alarmowego. My tez oczywiście go mamy.

36 wypowiedzi
ostatnia 07.09.2020
Planuję założyć własną działalność - od czego zacząć?

Z mojego doświadczenia wynika, że najważniejszy jest program do pełnej księgowości to zdecydowanie był świetny zakup.

31 wypowiedzi
ostatnia 20.05.2020
Prośba o pomoc w wypełnianiu ankiety do pracy licencjackiej

Szanowni Państwo, prowadzę badania wśród franczyzobiorców do pracy licencjackiej. Jeśli ktoś z Państwa zechciałby wypełnić moją krótką ankietę byłabym bardzo...

1 wypowiedzi
ostatnia 01.04.2020
Własny biznes z małym kapitałem

Szanowni Państwo, prowadzę badania wśród franczyzobiorców do pracy licencjackiej. Jeśli ktoś z Państwa zechciałby wypełnić moją krótką ankietę byłabym bardzo...

126 wypowiedzi
ostatnia 01.04.2020
Własny biznes z małym kapitałem

Drodzy, wielka prośba do osób, które prowadzą swoją działalność. Możecie wypełnić poniższą ankietę? Zajmie Wam to maks 1 min. Przygotowuje narzędzie, które ma...

126 wypowiedzi
ostatnia 23.03.2020
Praca magisterska - licencjacka o franchisingu

Witam, jestem studentką III roku finansów menedżerskich Uniwersytetu Ekonomicznego w Katowicach i prowadzę badania do pracy licencjackiej na temat źródła finansowania...

208 wypowiedzi
ostatnia 18.02.2020
Franczyza

Jakie sieci handlowe nie blokują decyzji podejmowanych przez partnera? Chciałbym wejść na rynek, bo mam już pewne doświadczenie, ale właśnie boję się mocnego...

1 wypowiedzi
ostatnia 10.02.2020