Rolnictwo w wersji smart

Info

Z tego artykułu dowiesz się

  • W jaki sposób można zmodernizować rolnictwo
  • W czym rolników wyręcza robot Izydor

Pomysł na Ribes Technologies był wynikiem splotu wielu okoliczności.

– Od wielu lat zajmuję się gospodarstwem rolnym i obserwuję jeden z wciąż nierozwiązanych problemów – nadmierne stosowanie pestycydów w uprawie porzeczki. To skłoniło mnie do podjęcia działań
i poszukiwania bardziej efektywnego, a zarazem bezpiecznego rozwiązania.

Drugim impulsem była moja praca w Parlamencie Europejskim, w Komisji Rolnictwa. Miałem wtedy okazję obserwować, jak Holendrzy wdrażają innowacje w rolnictwie – cyfryzują procesy, ograniczają nakład pracy i oszczędzają czas. W pewnym momencie połączyłem te doświadczenia i zrozumiałem, że podobne technologie możemy zastosować również w Polsce – opowiada dr inż. Łukasz Kopiński, założyciel firmy Ribes Technologies.

Szkoła Pionierów i budowa zespołu

Naturalnym krokiem było stworzenie start-upu. O tym, jak to zrobić w praktyce, dowiedział się w 2021 r., gdy w Polsce zapanował boom na tego typu przedsiębiorczość.

– Przełomem był dla mnie udział w Szkole Pionierów Polskiego Funduszu Rozwoju. To intensywny program, który łączy warsztaty, mentoring i pracę zespołową. To właśnie tam nauczyłem się, jak przejść od pomysłu do wersji testowej produktu. Jestem absolwentem IV edycji z 2021 r. Poszedłem tam już z ideą ograniczenia pestycydów. Moim zadaniem było zbudowanie zespołu z uzupełniającymi się kompetencjami – wspomina Łukasz Kopiński.

Nie ukrywa, że w świecie cyfrowym nie czuje się ekspertem.

– Nie jestem programistą. Dlatego kluczowe było znalezienie partnera technologicznego – mówi Łukasz Kopiński.

Został nim Miron Marczuk, deweloper i programista, z którym w 2022 r. założył spółkę Ribes Technologies.

– Nasze doświadczenia przenikały się wzajemnie. Ja wnosiłem wiedzę rolniczą i wizję, Miron – kompetencje technologiczne – tłumaczy Łukasz Kopiński.

Pierwsze kroki w biznesie

Debiut Ribes Technologies rozpoczął się od udziału w konkursie Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa. Projekt przygotowany przez firmę dotyczył opracowania punktowych oprysków w uprawie porzeczki.

– Śmieję się, że robot elektryczny miał być tylko dodatkiem, a okazał się kluczowy – wspomina Łukasz Kopiński.

Efektem prac był ekosystem pięciu powiązanych ze sobą produktów. Pierwszy to detektor wizyjny,
a więc kamera wyposażona w algorytm, która analizuje obraz i rozpoznaje szkodniki. Na podstawie danych z detektora działa opryskiwacz punktowy, pozwalający znacząco ograniczyć zużycie środków chemicznych. Oba te rozwiązania można zamontować na robocie autonomicznym „Izydorze”, czyli mobilnej platformie służącej do przewożenia opryskiwacza, skrzyń ze zbiorami czy nawet kosiarki. Całość spina aplikacja mobilna, integrująca dane z urządzeń, tworząca mapy występowania szkodników i wspierająca prognozowanie zagrożeń. Najbardziej perspektywicznym produktem jest jednak cyfrowa pułapka feromonowa, pozwalająca monitorować populację owadów w sadach.

– Konkurencyjne pułapki trzeba ręcznie serwisować co dwa tygodnie. Nasza działa autonomicznie przez cały sezon – sama przewija lepy, analizuje zdjęcia i daje sadownikowi jasną odpowiedź na pytanie: opryskiwać czy jeszcze poczekać – tłumaczy Łukasz Kopiński.

„Izydor” – robot od wszystkiego

Centralnym elementem systemu jest wspomniany robot „Izydor”.

– Maszyna w trzeciej wersji prototypowej jest wyceniana na 500 tys. zł i już mogłaby trafić do sprzedaży. Wyposażona w precyzyjny GPS Real Time Kinematic  (dokładność do 2 cm) i zaawansowane systemy bezpieczeństwa może pracować wśród ludzi.

– Tworzyliśmy go z myślą o wspieraniu zbiorów. Pojazd jedzie między grządkami, a zbieracze wrzucają owoce do skrzyni na jego platformie. Może też ciągnąć kosiarkę czy opryskiwacz. To maszyna uniwersalna – wyjaśnia Łukasz Kopiński.

Problemem pozostaje cena.

– Trzeba zaznaczyć, że to wersja sprzed optymalizacji kosztowej. Robot jest naszpikowany elektroniką, która nie każdemu jest potrzebna. Chcemy go uprościć, by stał się tańszy i bardziej dostępny.  Zależy mi, żeby ta technologia mogła się szeroko rozpowszechnić. Marzy mi się model, w którym sprzedajemy większe pakiety maszyn dużym klientom
i obsługujemy je pracujące w „roju pojazdów” – dodaje Łukasz Kopiński.

Wydajność jednego robota Izydora 5-6 h

Docelowo „Izydor” ma stać się alternatywą dla ciągnika w uprawach krzewów jagodowych.

– Chciałbym, żeby sadownik miał poczucie, że za pomocą naszego pojazdu jest w stanie wykonać wszystkie prace, które dotąd robił traktorem. Na razie robot potrafi przewozić, ciągnąć, kosić i pryskać, ale wciąż brakuje mu narzędzi do bardziej zaawansowanych zadań, takich jak usuwanie chwastów przy krzewach czy podcinanie konturowe po sezonie. To jeszcze przed nami  – mówi Łukasz Kopiński.

Ambitne założenia

Ribes Technologies aktywnie promuje swoje rozwiązania. Pokazuje je m.in. w filmie przygotowanym przez Centralne Doradztwo Rolnicze. Firma prezentowała się też m.in. podczas Europejskiego Forum Rolnictwa w Jasionce czy Krajowych Dni Pola w Bratoszewicach.

– Chciałbym pokazać nasze technologie także za granicą, na przykład w Hanowerze podczas Agro Show – zdradza Łukasz Kopiński.

Zainteresowanych zaprasza do swojego gospodarstwa, gdzie prowadzi farmę pokazową i pole testowe.

– Rolnik najlepiej zrozumie, gdy zobaczy rozwiązanie na własne oczy – mówi Łukasz Kopiński.

Nie ukrywa, że najtrudniejszą barierą w rozwoju firmy są nie technologie, lecz mentalność społeczeństwa.

– To trudny biznes, bo w rolnictwie wciąż dużą rolę odgrywa mentalność. Rolnicy i sadownicy chętnie sięgają po sprawdzone rozwiązania. To naturalne – każdy z nas ma w sobie obawę przed czymś nowym, zwłaszcza jeśli wymaga to poważnych inwestycji. Traktor służy na polu przez dziesięć czy dwadzieścia lat, a robot? To technologia świeża, jeszcze nieznana, bez historii wieloletniego użytkowania. Dlatego potrzebny jest czas, edukacja i mnóstwo spotkań, rozmów czy prezentacji, żeby ktoś zdecydował się na taki zakup. Z naszej strony równie ważna jest postawa partnerska – chcemy towarzyszyć sadownikowi w użytkowaniu robota przez kolejne miesiące i lata. Sami jesteśmy ciekawi, jak to rozwiązanie sprawdzi się w praktyce – wyjaśnia Łukasz Kopiński.

Firma rozwija się etapami. W krótkiej perspektywie chce wprowadzić na rynek pułapki feromonowe
i zbudować bliźniaczy robot, by trenować zarządzanie „rojem” maszyn.

– Jeden robot obsłuży 5-6 hektarów. A nasi klienci często mają kilkanaście czy kilkadziesiąt hektarów. Musimy więc myśleć o całych flotach. Cel długoterminowy jest jasny – stworzyć pełną alternatywę dla ciągnika w uprawach jagodowych. Chcemy, by sadownik miał poczucie, że nasz robot wykona wszystkie prace, które dziś robi traktor – mówi Łukasz Kopiński.

Info

Najważniejsze wnioski

Tworzymy proste urządzenie do walki ze szkodnikami w uprawach

KOSZTY INWESTYCYJNE

  • przygotowanie urządzenia: 45 tys. zł
  • marketing na start: 20 tys. zł
  • udział w wydarzeniach branżowych: 15 tys. zł

RAZEM: 80 tys. zł

KOSZTY MIESIĘCZNE

  • prace służące ulepszeniu technologii: 35 tys. zł
  • marketing: 15 tys. zł
  • wynajem przestrzeni do prac projektowych: 8 tys. zł
  • koszty prowadzenia działalności: 4 tys. zł
  • koszty pracownicze: 40 tys. zł

RAZEM: 102 tys. zł

SPODZIEWANE PRZYCHODY MIESIĘCZNE

  • Ustalamy cenę prostego urządzenia na poziomie 60 tys. zł i sprzedaż dwóch urządzeń miesięcznie

RAZEM: 120 tys. zł

SPODZIEWANE DOCHODY MIESIĘCZNE

120 tys. zł minus 102 tys. zł  

DOCHÓD PRZED OPODATKOWANIEM

18 tys. zł

Przedstawione zestawienie jest jedynie przykładowe – sugerujemy wykonanie własnego biznesplanu dla konkretnych warunków biznesowych.