Biznes w podróży

Podstawowym warunkiem przy wyborze domu do wynajęcia jest dostęp do internetu, bo przecież bez tego nie możemy pracować. Ale z reguły to nie stanowi problemu. Nawet na trekkingu po Himalajach nie było kłopotów z zasięgiem.
Marcin Graczyk (z lewej)
Czwartek
12.01.2017
Kiedy w Polsce robi się zimno, Sonia Pańta i Marcin Graczyk pakują swoje firmy w walizki i wyjeżdżają w świat. Aż do wiosny.
 

Od wiosny do jesieni mieszkają, pracują i wychowują swoją córkę w Polsce. Kiedy zaczyna się słota, wyjmują z szafy walizki. Na następne kilka miesięcy swój dom i pracę przenoszą do Bangkoku, na Sri Lankę albo do Nepalu. – Nie lecimy na klasyczny urlop – zastrzega Sonia Pańta. – Prowadzimy tam normalne życie: gotujemy, sprzątamy, pierzemy, robimy zakupy, uczymy naszą córkę, no i pracujemy. Tylko widoki za oknem mamy inne.

Rodzina z pasją

Podróże zawsze były przewodnim motywem ich życia. Zanim się poznali, podróżowali oddzielnie. Później już razem. Gdy urodziła się Marysia, wiadomo było, że zostanie towarzyszką ich podróży. Zaczynała od krótkich wyjazdów w Alpy czy do Berlina. Gdy skończyła dwa lata, całą rodziną pojechali do Birmy, później do Ameryki Środkowej. – Marcin od zawsze pracował jako freelancer, mógł więc swobodniej dysponować swoim czasem. Ale ja byłam człowiekiem korporacji, z firmą związanym etatem – opowiada Sonia Pańta. – Na szczęście miałam wyrozumiałych szefów, którzy rozumieli moją pasję. Udawało mi się wygospodarowywać 4-5 tygodni urlopu.

Ciągle jednak z tych kilkutygodniowych podróży wracali z niedosytem. Chcieli więcej, dłużej. Aż nadszedł moment, kiedy Sonia poczuła, że jest gotowa zostawić za sobą korporacyjny etap życia. – Zaczęłam się tam czuć nie na miejscu – wspomina. – W pewnym wieku w korporacji trzeba mieć już jakieś hierarchiczne osiągnięcia. A ja ciągle zmieniałam specjalizacje. Zamiast piąć się w górę, to rozwijałam się raczej „w poziomie”. Po prostu nie mam korporacyjnej natury. Uznałam, że nie chcę już tak dłużej żyć.

Dwa miesiące po tym, jak rozstała się z korporacją, mieli już całą rodziną kupione bilety do Bangkoku, z terminem powrotu za pół roku.

Firma w bagażu podręcznym

Marcin Graczyk jest tłumaczem. Zawsze pracował jako wolny strzelec. Założył firmę, ale od początku starał się tak organizować pracę, by móc ją wykonywać zdalnie, z każdego miejsca na świecie. – Tłumaczy, którzy dla mnie pracują, nawet nigdy nie widziałem na żywo – śmieje się. – Wszystko załatwiam drogą internetową. Tak otrzymuję zlecenia, rozdzielam je, rozliczam.
Swoje biuro musiał oczywiście przygotować do dłuższej przeprowadzki, zaopatrzyć się w jak najlżejsze komputery, monitory, sprzęt potrzebny do zapewnienia łączności internetowej. Wszystko trzeba było zmieścić przecież w bagażu podręcznym, zabieranym na pokład samolotu.

Tymczasem Sonia Pańta była trochę w zawieszeniu. – Nie szukałam pracy, bo przecież zaraz i tak miałam zniknąć na pół roku – opowiada. – Postanowiłam, że zajmę się bardziej profesjonalnie fotografią, która zawsze była moją pasją, do tego dołączę pisanie do magazynów podróżniczych. Ale akurat tak się złożyło, że jeszcze przed wyjazdem znalazłam dużego klienta, międzynarodową agencję pośrednictwa nieruchomości. Zaczęłam dla nich pracować w Polsce, robiąc zdjęcia wnętrz. Szybko okazało się, że mogę to robić także w każdym innym miejscu, bo mają zlecenia z całego świata.

W drugą podręczną torbę spakowała więc profesjonalny sprzęt fotograficzny. I tak oboje już kolejny rok zabierają pracę w podróż.

Być w zasięgu

Dużo wcześniej planują, dokąd pojadą. Nie musi być ciepło, musi być ciekawie. Do tej pory wybierali m.in. Bangkok, Nepal, a teraz są na Sri Lance. W tym roku pomieszkają jeszcze w Indonezji i ponownie w Bangkoku. Do Polski wrócą w środku wiosny. – W każdym miejscu szukamy domu do wynajęcia, bo przecież spędzamy tam kilka miesięcy. A nie chcemy zamykać się w hotelu – mówi Sonia Pańta. – Podstawowym warunkiem jest jednak dostęp do internetu, bo bez niego nie możemy pracować. Ale z reguły to nie stanowi problemu. Nawet na trekkingu po Himalajach nie było kłopotów z zasięgiem.

Szybko się okazało, że różnica stref czasowych między Azją a Europą czy Ameryką działa na korzyść ich biznesów. – Gdy ja wstaję np. w Bangkoku, moi klienci jeszcze śpią – opowiada Marcin Graczyk. – Mam więc czasową przewagę, którą wykorzystuję przy realizacji zleceń. Pracuję od rana. Także po południu trzeba być blisko komputera, bo wtedy Europa się budzi i następuje wysyp e-maili, zamówień, pytań.

Nie po to jednak leci się na drugi koniec świata, by cały czas spędzać przed komputerem. – W podróży pracuje się sprawniej, szybciej, bo człowiek ma do tego większą motywację. Przecież trzeba znaleźć czas na poznawanie miejsca, w którym się jest – dodaje Sonia. – Bywa, że robimy sobie „urlop” na kilka dni, by pojechać gdzieś dalej, pozwiedzać. Tak samo jak w Polsce, wykorzystujemy okazje typu długie weekendy czy święta w krajach naszych klientów. Ale nawet wtedy trzeba być w zasięgu internetu i telefonu.

Pokonaj bariery

Domy wynajmują przez portal airbnb.com. Ze względu na córkę zawsze szukają miejsca z ogrodem. Zawsze też z dala od turystycznych centrów, na uboczu czy – jak w przypadku Sri Lanki – wręcz na wsi, by jak najbardziej wniknąć w miejscowe życie. To także dla Marysi starają się jak najbardziej optymalizować pracę. Chcą jej poświęcać jak najwięcej czasu. Zwłaszcza teraz, gdy jest już w wieku szkolnym i od września została pierwszoklasistką. – Już wcześniej przygotowywaliśmy się do edukacji domowej – tłumaczy Sonia Pańta. – Wiele o tym czytaliśmy, rozmawialiśmy. Rozpoczęliśmy ją na poziomie „zerówki”. Ostatecznie zdecydowaliśmy, że na etapie szkoły podstawowej połączymy dla Marysi tradycyjną naukę z edukacją domową. We wrześniu poszła więc do szkoły, a dopiero od momentu wyjazdu uczymy się razem w domu. Dzięki temu miała okazję poznać nauczycieli, rówieśników, koleżanki.

Czy każdy może pracować tak jak oni? Pewnie w niektórych branżach byłoby trudno. Choć Sonia i Marcin uważają, że wszystko jest kwestią priorytetów i organizacji. – Wszystko można poukładać – mówi Marcin Graczyk. – Jeśli ktoś twierdzi, że nie jest w stanie tak sobie zorganizować pracy, życia, by wygospodarować czas na podróże czy inną pasję, to odpowiem, że bariery są w jego głowie, a nie w rzeczywistości.


POPULARNE NA FORUM

Witam

Witam wszystkich użytkowników. Właśnie dołączyłem do waszego grona.

1 wypowiedzi
ostatnia 07.12.2018
Ubezpieczenie samochodu

Orientujecie sie moze gdzie najlepiej bedzie je wykupic?

1 wypowiedzi
ostatnia 15.11.2018
Sklep z odżywkami w Poznaniu

Olimp trzyma poziom, znam ich suple od lat i zawsze się po nich dobrze czuję, czy buduję masę, czy spalam, to zawsze te efekty są przyśpieszone, zdrowe, naturalne....

9 wypowiedzi
ostatnia 03.10.2018
Jaka reklama się opłaca?

Teraz wszyscy stawiają na reklamę internetową, profil na FB/Instagramie, a moim zdaniem ważna jest też reklama lokalna, jakaś reklama w gazecie, ulotki czy baner. Moja...

82 wypowiedzi
ostatnia 01.10.2018
Agencja Tłumaczeń Przysięgłych

Ja korzystam z biura tłumaczeń w Białymstoku, ProLingua. Pan Bagiński to tłumacz przysięgły, bardzo fachowy i solidny. Wykonuje tłumaczenia specjalistyczne ( w tym...

5 wypowiedzi
ostatnia 17.09.2018
Pozycjonowanie

A czy nie lepiej zaangażować się po prostu w promowanie firmy w social mediach?

1 wypowiedzi
ostatnia 03.09.2018
Zakładamy własną firmę - procedury krok po kroku

Racja na początku warto uzyskać pewną wiedzę na temat prowadzenia własnej działalności, otwarcia jej. Między innymi taką wiedzę uzyskałam dzięki tym ekspertom z...

30 wypowiedzi
ostatnia 31.08.2018
Zakładamy własną firmę - procedury krok po kroku

Własna firma to mega wyzwanie i odpowiedzialność. Ja bym nie ryzykowała i nie strzelała w ciemno w razie wątpliwości tylko pierw, trzeba się wszystkiego dowiedzieć. ...

30 wypowiedzi
ostatnia 29.08.2018