Z domu Wielkiego Brata do własnej firmy

Małgorzata Maier
Małgorzata Maier / "Niedawno uruchomiłam Otwartą Pracownię Robót Ręcznych. Wiedziałam, że znów będę chciała wrócić do prowadzenia własnej działalności i robić coś, co sprawia wiele przyjemności nie tylko mnie".
Niedziela
29.09.2019
– Miałam agencję modelek, sklep odzieżowy oraz szwalnię krawiecką. Ostatnio postawiłam na niszowy biznes – mówi Małgorzata Maier, uczestniczka reality show „Big Brother”.
 

18 lat temu wzięła pani udział w programie „Big Brother”. Opłacało się?
Trudno powiedzieć. Zanim zaczęła się moja przygoda z programem, wiodłam świetne życie. Prowadziłam szkołę modelek, własny sklep odzieżowy, małą szwalnię, miałam piękne mieszkanie. Po emisji reality show wszystko wywróciło się do góry nogami, a ja nie potrafiłam poradzić sobie z tą zmianą. Przez pierwsze dwa miesiące wegetowałam zamknięta w mieszkaniu, pod oknami koczowali ludzie, którzy chcieli zdobyć mój autograf. Przerażała mnie ta sytuacja, martwiłam się o sąsiadów, którym przeszkadzały krzyki, walenie w drzwi itp. Rodzice w nocy przynosili mi jedzenie. Byłam więźniem we własnym domu.

Po udziale w „Big Brother” dostała pani propozycję prowadzenia programu w TVN „Ikea. Dom pełen pomysłów”. Brzmi dumnie.
Tak, wtedy wyjechałam z Sosnowca i zamieszkałam w Warszawie. Wszyscy pewnie myślą, że to była niesamowita szansa i ogromne pieniądze. Ale ja wtedy zarabiałam grosze. Wielokrotnie mniej, niż prowadząc własne biznesy. To były zarobki rzędu 4 tys. zł miesięcznie i tylko przez pół roku, w miesiące wolne od nagrań nie zarabiałam nic, a musiałam utrzymać dwa mieszkania… Cóż, otrzymywałam wynagrodzenie od stacji telewizyjnej, inni uczestnicy programu od sponsorów. Różnica w zarobkach była olbrzymia. Chociaż program dawał dużo satysfakcji, nie czułam się dobrze w roli prowadzącej.

Oprócz agencji modelek prowadziła pani także salon mody.
Miałam 26 lat, gdy otworzyłam swój pierwszy biznes – Szkołę Wdzięku i Elegancji. Zanim to się stało, byłam nauczycielką w szkole podstawowej. Gdy moi wychowankowie ukończyli edukację, ja zakończyłam karierę pedagogiczną. Niestety, konsekwencje tej decyzji były spore. Nie mogłam znaleźć zajęcia dla siebie… Ale jak zobaczyłam kolejkę w urzędzie pracy, to od razu do głowy wpadł mi pomysł na biznes – własna agencja modelek. Okazał się strzałem w dziesiątkę. Szkoła Wdzięku i Elegancji wyszkoliła sporo dobrych modelek i hostess. Tylko czasy były dziwne. Sklepy odzieżowe nie chciały robić pokazów mody, nie mówiąc o wypożyczaniu ubrań. Nikt nie miał pojęcia o marketingu, reklamie, PR czy zwykłej szeptance. Nie było odzieży, otworzyłam więc własny salon z ciuchami. Nazywał się Awangarda. A że nikt o hurtowniach nie słyszał, otworzyłam z koleżanką również szwalnię krawiecką.

Jak sobie pani radziła z prowadzeniem trzech biznesów jednocześnie?
Nie było z tym większych problemów. Szwalnią opiekowała się wspólniczka, cała reszta prosperowała bardzo sprawnie. Biznesy doskonale się uzupełniały. Z koleżankami robiłyśmy kursy i szukałyśmy miejsc, gdzie mogłyśmy pokazać efekty swojej pracy. Występowałyśmy w klubach nocnych, w teatrze, czasami na ulicy. Nasze miniprzedstawienia były inscenizowane, to były pokazy mody z fabułą. Zawsze miałyśmy pełną salę. Dopiero po kilku latach pracy pojawiły się pierwsze zamówienia na pokazy mody, naszymi klientami były głównie Domy Towarowe i… Makro.

Popularność pomagała pani w prowadzeniu biznesów?
Wręcz przeciwnie. Nie mogłam się swobodnie poruszać po rodzinnym mieście, prowadzić jakichkolwiek rozmów, tym bardziej biznesowych. Gdy przyjechałam do Warszawy, okazało się, że tutaj nie jestem „kosmitą”. Mogłam wyjść do ludzi, na spacer, zakupy. Oczywiście, i w stolicy wielu osobom wydawało się, że mnie dobrze zna, może mi udzielać rad, robić zdjęcia bez pytania, ale skala tych zachowań była dużo mniejsza.

Niedawno postawiła pani na nowy biznes i założyła Otwartą Pracownię Robót Ręcznych.
Dostałam od jednego z centrów warszawskich propozycję otwarcia galerii artystycznej. Niestety, pomysł nie wypalił, ale projekt cały czas nosiłam z tyłu głowy. Wiedziałam, że znów będę chciała wrócić do prowadzenia własnej działalności i robić coś, co sprawia wiele przyjemności nie tylko mnie. Mam wiele zainteresowań, dlatego postawiłam na różnorodność w biznesie. Właśnie tak powstała pracownia robót ręcznych.

Co znajduje się w ofercie?
W mojej pracowni można nauczyć się ceramiki, rzeźby, rysunku, malarstwa oraz malarstwa na tkaninie. Od września oferta będzie bogatsza. Na moje ogłoszenie, że szukam ludzi z pasją, twórców, którzy chcą się podzielić swoimi umiejętnościami, zgłosiło się mnóstwo artystów, rzemieślników i amatorów sztuk wszelakich. Z pewnością będzie w czym wybierać.

Rozmawiała Maryla Pałasz

Fragment wywiadu opublikowanego w nr. 9-2019 miesięcznika "FRANCHISING".


PRZECZYTAJ ARTYKUŁY

W biznesie jak w drużynie /04.07.2021

– Mam to szczęście, że w biznesie działam ze wspólnikiem, który jest moim przyjacielem od lat dziecięcych i któremu ufam bezgranicznie. Widzę, jak nasza firma się rozwija pod jego skrzydłami – mówi Andrzej Wrona, siatkarski mistrz świata, przedsiębiorca, dziennikarz.

Franczyza z Pascalem /01.06.2021

– Nasz plan na najbliższy rok zakłada pozyskanie pierwszych pięciu partnerów franczyzowych, z którymi uruchomimy Pascal Today – mówią Pascal Brodnicki oraz Marek i Jan Rogala, którzy wspólnie budują franczyzowy koncept gastronomiczny Pascal Franchise.

Biznes na rajskiej wyspie /01.05.2021

– Nic na Zanzibarze nie jest do końca proste. A z drugiej strony można tutaj wiele rzeczy rozwiązać naprawdę szybko i skutecznie – mówi Katarzyna Werner, była dziennikarka TVN24, która dzisiaj prowadzi na Zanzibarze hotel i firmę, organizującą wycieczki.

Firma jak maraton /01.04.2021

– Wchodzimy w erę załatwiania większości spraw przez internet. Mnie również pandemia zmotywowała do działania. Rozwijam aplikację do treningu online – mówi Artur Kozłowski, właściciel firmy SportQuality IT, wielokrotny medalista i mistrz Polski w bieganiu długodystansowym.

Przepis na restaurację według Marcina Kocha /02.03.2021

– Gdybym miał dzisiaj otwierać restaurację, to postawiłbym na taką, która z założenia ma szybką rotację gości i koncentruje się na prostym menu – mówi Marcin Koch, właściciel Bazaru Kocha i restauracji Talerzyki.

POPULARNE NA FORUM

Punkt sprzedaży nawozów i środkow ochrony roślin

Witam.Posiadam kawałek placu i myślałem nad otwarciem punktu sprzedaży nawozów.Czy może by ktoś ma jakieś namiary na firmy które by chciały pomóc,pozdrawiam ...

6 wypowiedzi
ostatnia 09.08.2021
Mini piekarnia Fornetti

A co sie stalo s Fornetti w Polsce? Jak oni wszyscy znikli?

2 wypowiedzi
ostatnia 08.08.2021
Środki na działalność gospodarczą

Cześć Jestem świeżakiem na rynku wkrótce otworze swoją pierwszą działalność. Niestety nie posiadam środków na szybkie uruchomienie sklepu i cały czas poszukuje...

1 wypowiedzi
ostatnia 25.06.2021
Zakładamy własną firmę - procedury krok po kroku

Bardzo pomocny artykol

31 wypowiedzi
ostatnia 15.06.2021
Ankieta do pracy magisterskiej

ponawiam prośbę

3 wypowiedzi
ostatnia 11.05.2021
Franchising - pozytywne i negatywne aspekty

Dzień dobry, Jestem studentką Politechniki Gdańskiej na Wydziale Zarządzania i Ekonomii na kierunku zarządzanie. Przygotowuję pracę magisterską na temat "Franchising...

1 wypowiedzi
ostatnia 22.04.2021
Praca magisterska - licencjacka o franchisingu

Dzień dobry, Jestem studentką Politechniki Gdańskiej na Wydziale Zarządzania i Ekonomii na kierunku zarządzanie. Przygotowuję pracę magisterską na temat "Franchising...

210 wypowiedzi
ostatnia 22.04.2021
Jaką działalność otworzyć na wsi? Pomocy!!!

Ja bym się skłaniał ku. Skład budowlany z magazynowaniem opału itp.

60 wypowiedzi
ostatnia 15.04.2021