Zamiast czekać – działa
– Od wielu lat nie czekam, aż ktoś da mi pracę. Sama sobie ją organizuję – mówi Ewa Gorzelak, aktorka.
Pani Ewo, współczesne czasy są trudne dla aktorów. Ma to bezpośredni związek z dynamicznym rozwojem wirtualnego świata. Mówi się też o tym, że do państwa branży mocno puka sztuczna inteligencja, która może zrewolucjonizować kinematografię. Czy więc przezorny aktor powinien dziś myśleć o dywersyfikacji zarobków?
Aktorstwo jest na szczęście dość pojemnym zawodem, w moim przypadku rzeczywiście rozprzestrzeniło się na jeszcze inne dziedziny, jednak większość rzeczy, które robię zawodowo, jest z nim związana. Moim zdaniem, nasz zawód zmienił swój ciężar już w momencie, kiedy pojawiły się programy typu reality show czy telenowele, zresztą sama w jednej z nich grałam, czyli w serialu „Na Wspólnej”. Mam wrażenie, że właśnie wtedy status aktora bardzo się zmienił. Może też trochę idealizowałam ten zawód na starcie swojej kariery. Dla mnie był pewnego rodzaju zawodem misyjnym. Kiedy pojawił się dostęp i możliwość szybkiego stania się gwiazdą dzięki popularności np. w internecie, zawód tę swoją misyjność w pewnym sensie stracił. Na status gwiazdy nie trzeba już tak ciężko pracować jak kiedyś. Zresztą nie tylko talent zaczął się liczyć, ale może nawet bardziej obecność w mediach społecznościowych czy popularnych programach. Kiedy są robione obsady w nowych produkcjach, to jednym z kryteriów wyboru często jest to, ile dana osoba ma obserwujących na profilach społecznościowych – ponieważ przyciągnie widza za sobą. To chłodna kalkulacja, ale takie są obecnie czasy. Oczywiście, nie we wszystkich produkcjach tak się dzieje, ale często tak jest. Mnie świat mediów społecznościowych jakoś nigdy nie pociągał, rzadko kiedy coś publikuję, choć naprawdę dużo się u mnie dzieje. Zaledwie jedna dziesiąta działań jest w internecie, chyba nie do końca przystaję do tych obecnych czasów (śmiech).
W takim razie aktorstwo aktorstwem, ale warto mieć plan B?
Nigdy nie myślałam o planie B w sensie zarabiania pieniędzy. Bardziej szukałam zawodowo czegoś kolejnego, co mnie interesuje, co da mi poczucie sensu i spełnienia. Od wielu lat nie czekam, aż ktoś da mi pracę. Sama sobie ją organizuję. Zaczęłam przede wszystkim tworzyć autorskie przedstawienia dla dzieci. Pracowałam również w Polskim Radiu Dzieciom, gdzie przydała mi się umiejętność montowania muzyki do moich spektakli. Zauważyłam, że idąc za każdą kolejną pracą, jeszcze bardziej rozwijam swoje nabyte umiejętności. Jak w łańcuszku – jedno pociąga za sobą drugie.
Jest pani pomysłodawczynią i twórcą nieformalnego Teatru Przestrzeni. To teatr bez sceny. Spektakle wystawiane są w różnych miejscach całej Polski: w lokalnych teatrach, przedszkolach, domach kultury. Młodszy wiekiem widz to trudny widz?
Jest zupełnie inną publicznością niż ta dorosła, ale ją uwielbiam. Dzieci są bardzo prawdziwe i autentyczne. Jak coś im się nie podoba, po prostu się odwrócą i zajmą się czymś innym. Pod tym względem to rzeczywiście wymagający widz. Jednocześnie bardzo wspaniały, ponieważ równie szybko, jak się nudzi, tak samo całym sobą reaguje, kiedy coś mu się podoba. Moje przedstawienia cały czas ewoluują, bo z uwagą obserwuję reakcje małego widza. Mam duże doświadczenie w tym, co i jak robić, aby utrzymać jego uwagę.
W ramach Teatru Przestrzeni reżyseruje pani także przedstawienia, w których rodzice grają dla swoich dzieci w wieku przedszkolnym i szkolnym.
Zazwyczaj jest to kilka prób, podczas których zachęcam dorosłych, by sięgnęli do swojej dziecięcej radości i spontanicznej zabawy. W tej teatralnej przestrzeni świetnie się bawią, a przy okazji uczą się wyrażać emocje. Odpowiadam za fabułę, reżyserię i oprawę muzyczną. Scenografię i kostiumy zazwyczaj dopinamy wspólnie. Uwielbiam patrzeć na miny dzieci, gdy widzą na scenie swoich rodziców. Kiedyś jedna mama, która na ogół nie czuje się komfortowo podczas wystąpień publicznych, powiedziała mi, że robi to dla swojego dziecka… czującego strach przed występami. Chciała mu dać przykład i pokazać, że nie jest to straszne. Czy to nie jest piękne? To jest ta misyjność mojej pracy.
Od strony logistycznej – trudno jest prowadzić tego typu teatr?
Przedstawienia dla przedszkolaków od początku do końca robię sama – często najpierw wymyślam rekwizyt, a potem patrzę, na ile sposobów można go wykorzystać (śmiech). Coś, co jest chmurą, za chwilę może być kałużą. Patyk może być wiosłem, szabelką lub laską… Nie stawiam na wymyślne stroje czy rozbudowaną scenografię tylko raczej właśnie na wyobraźnię i kreatywność – to zresztą chciałabym rozwijać u dzieci lub raczej nie dać im tego utracić. To, jaki ostatecznie kształt ma przedstawienie, zależy wyłącznie od tego, dokąd zaprowadzi mnie moja pomysłowość. Jeśli natomiast chodzi o przedstawienia dla dzieci w wieku szkolnym, tu już zatrudniłam reżysera oraz muzyka. Związane jest to z tym, że to już jest takie prawdziwe, duże przedstawienia teatralne na scenę. Doświadczenie samo mi podpowiada, kto lub co pomaga w pracy. Na przykład z „Jajem w sieci” zjechałyśmy pół Polski. Zagrałyśmy ponad 100 przedstawień. Logistyka w momencie, gdy nie ma np. agenta od sprzedaży, jest bardzo trudna. Sama organizowałam miejsca do grania, zapraszałam szkoły, organizowałam dofinansowania. Przez ostatnie dwa lata osiadłyśmy ze spektaklem w Mazowieckim Instytucie Kultury i nie mam wątpliwości – to dla mnie wielka ulga, że w końcu mamy własne miejsce. Taki moment wytchnienia.
Wybierz pracę, którą kochasz, a nie przepracujesz ani jednego dnia – pani wybory zawodowe ściśle związane są z tym przekonaniem?
Tak, chciałabym, aby moja praca była dla mnie ciekawa i porywająca emocjonalnie. Od września 2025 roku pracuję na planach zdjęciowych jako asystent dla dzieci. To kolejne zawodowe wyzwanie. Jak widać, moja droga zawodowo bardzo ukierunkowała się w stronę dzieci. W życiu chyba jest tak, że w przypadku każdego z nas pojawiają się różne okazje i albo się w nie wchodzi, albo nie zauważa. Czasami te okazje wynikają z dobrych rzeczy, innym razem niekoniecznie. W moim przypadku wiele zmieniło się w związku z chorobą nowotworową syna. Założyłam wtedy fundację „Nasze Dzieci” przy Klinice Onkologii w Centrum Zdrowia Dziecka, wspierającą dzieci i ich rodziny podczas leczenia. Niedawno wraz z Sylwią Chauveau założyłam drugą fundację „Endorfiny dla Rodziny”. Jej misją jest stworzenie przestrzeni dla każdego członka rodziny do wartościowego spędzania czasu, zarówno wspólnie, jak i osobno. Dostarczamy na różnych poziomach endorfin, tak aby rodzina funkcjonowała w harmonii. Szukamy sponsorów i wymyślamy kolejne projekty, bo jestem pewna, że wiele dobrego możemy zrobić właśnie w tym kierunku.
Realizuje się pani także zawodowo w roli trenera. Wcześniej, do czego pani się przyznaje, na własnym przykładzie odkrywała pani ścieżki samorozwoju. Czy to jest klucz do sukcesu w ramach coachingu – wiedza połączona z doświadczeniem?
Dla mnie wciąż największą wartością prowadzonych zajęć jest to, że ucząc innych, uczę także siebie. Po wielu kursach, warsztatach czy mentoringach, gdy już zbudowałam, a nawet odkryłam na nowo siebie, zapragnęłam dzielić się swoją wiedzą. Zdobyłam nowe zawody: trenerki umiejętności psychospołecznych (INTRA), joginki śmiechu (Akademia Radosnego Życia) oraz praktyka Integrowania Oddechem. Pracuję warsztatowo z grupami oraz indywidualnie z osobami, którym towarzyszę w sesjach oddechowych.
Umiejętności aktorskie w tym pomagają?
Aktorzy, z racji wykonywanego zawodu, mają zwykle szybszy dostęp do wyrażania emocji i czucia własnego ciała. To bardzo pomaga w pracy z oddechem i z ciałem. Sięganie w głąb siebie jest nam po prostu bliższe. Artyści często mają też inną wrażliwość i sposób odczuwania świata. Często nie zdajemy sobie sprawy, że w ciele zapisane są wszystkie nasze doświadczenia: radości, smutki, lęki. Pod wpływem stresu czy trudnych emocji pojawia się opór przed czuciem: wstrzymujemy oddech, spłycamy go, blokujemy uczucia. W ten sposób powstają w ciele „ślady emocjonalne”, które zaczynają wpływać na nasze życie, choć umysł już dawno o nich „zapomniał” lub wszystko racjonalnie tłumaczy.
Metoda Integrowania Oddechem CUUD angażuje cztery sfery człowieka: ciało, umysł, uczucia i ducha. Dzięki temu szybko prowadzi do skoncentrowania się na tym, co naprawdę istotne, bez tracenia energii na nadmierne analizowanie przeszłości. Oddech Biodynamiczny i Uwalnianie Traumy (BBTRS) – druga metoda, którą pracuję, to podążanie za sygnałami własnego ciała tak, by stopniowo uwalniać nagromadzone napięcia.
Proponuje pani cykle spotkań grupowych, są także w ofercie sesje indywidualne. Czy pani popularność jako aktorki sprawiła, że dla pani jako trenera poprzeczka jest postawiona wyżej?
Nie odbieram tak tego. Odnoszę wrażenie, że ludzie są może bardziej mnie ciekawi, niż chcą mnie oceniać. Zresztą na wszystkich warsztatach podkreślam na początku zajęć, że… nie oceniamy innych (śmiech).
Dziś coaching stał się popularnym zawodem. Podobno liczba aktywnych coachów z różnych sfer życia wynosi ponad 200 tysięcy. To także nadal zawód przyszłości. Czy wynika to z łatwości bycia coachem, mnogości zajęć online, które kończą się certyfikatami? Pani poszła zupełnie inną drogą – doświadczenia i ukończenia profesjonalnych renomowanych szkół. Czy to składowa sukcesu, choć zajęła więcej czasu?
Wiedza i doświadczenie są dla mnie kluczowe. Szkoły, które ukończyłam, wymagały zarówno solidnej podstawy teoretycznej, jak i głębokiej pracy własnej. Zanim zaczęłam towarzyszyć innym w rozwoju, sama musiałam przejść tę drogę – tylko wtedy mogłam świadomie wiedzieć, co naprawdę daję ludziom. Nadal się dokształcam i obecnie jestem studentką Łódzkiej Szkoły Psychoterapii Gestalt.
Jak dobry coach dziś się promuje?
Promocja to wciąż jeszcze moja pięta Achillesa. W przypadku Pracy z Oddechem zdecydowanie wolę marketing szeptany. Nie są to na pewno sesje dla każdego. Wychodzę z założenia, że jeśli ktoś ma do mnie trafić, to na pewno trafi. Zresztą nie określam siebie jako coacha. Coaching prowadzę na ogół przy okazji sesji Integrowania Oddechem. Zdarzyło mi się przekierować niektórych moich klientów na psychoterapię. To uczciwe postawienie sprawy. Ja w tym temacie, dopóki nie skończę szkoły, nie czuję się w niektórych przypadkach kompetentna.
Dzięki swojej pracy aktor sprawia, że uwalniane są emocje u widza. W przypadku coachingu w pewnym sensie te emocje drugiej strony spadają na trenera. Jak sobie pani z tym radzi?
Aby zachować zdrowy dystans, wymagana jest psychoterapia własna oraz tzw. superwizje. Zauważyłam też, że w danym momencie przychodzą do mnie ludzie z takimi tematami, które akurat są istotne również w moim własnym życiu. To jest to gestaltowskie pole, siła przyciągania. Z różnych stron mogę obejrzeć własną sytuację życiową. Pomagając innym, poniekąd pomagam też sobie.
Jest pani bardzo zapracowaną osobą, w dodatku perfekcjonistką. A co z umiejętnością delegowania zadań? Chyba że jest pani w pracy typem zosi samosi…
Kiedyś rzeczywiście byłam. Nauczyłam się z czasem odpuszczać nie dlatego, że przestałam wszystko kontrolować czy obniżyłam poziom, nic podobnego. Pomogły mi w tym fantastyczne osoby, z którymi współpracuję. Przykładem mogą być projekty Fundacji Endorfiny dla Rodziny. Działają w niej wyjątkowi ludzi. Mimo że pracujemy razem od niedawna, są w niej prawdziwi pasjonaci z dobrą energią. Nikogo nie trzeba o nic prosić, kontrolować, wskazywać czy upominać. Ludzie z inicjatywą i pomysłami są największym sukcesem. W nowym roku ruszamy z kolejnymi projektami. Nie mogę doczekać się nowych wyzwań i tego, aby zaskoczyć innych tym, co potrafię stworzyć zarówno zawodowo, jak i społecznie.
Najważniejsze wnioski
Sława na skróty
Na status gwiazdy nie trzeba już tak ciężko pracować jak kiedyś. Zresztą nie tylko talent zaczął się liczyć, ale może nawet bardziej obecność w mediach społecznościowych czy popularnych programach. Kiedy są robione obsady w nowych produkcjach, to jednym z kryteriów wyboru często jest to, ile dana osoba ma obserwujących na profilach społecznościowych.
Wyróżnione franczyzy
Żabka
Sklepy typu convenience
Carrefour
Sklepy convenience, minimarkety, supermarkety
Yasumi Instytut Zdrowia i Urody
Gabinety kosmetyczne, hotele i obiekty SPA
Costa Coffee
Kawiarnie
Xtreme Fitness Gyms
Kluby fitness/siłownie
Synevo Punkty Pobrań
Punkty pobrań badań labolatoryjnych
DDD Dobre Dla Domu
Sklepy z podłogami i drzwiami
So Coffee
Kawiarnie
Mydlarnia u Franciszka
Sklepy z kosmetykami naturalnymi
Da Grasso
Pizzerie
Jesion Inwestycje
Urządzanie wnętrz
Z OSTATNIEJ CHWILI
POKAŻ WSZYSTKIE
Franczyzobiorcy wspierają młodych w starcie
W programie „Dobry staż” franczyzobiorcy Żabki zostają mentorami, pomagając młodym zdobywać doświadczenie zawodowe i budować samodzielność.
Nowy klub fitness pod Głogowem
Xtreme Fitness Gyms otwiera nowy klub w Ruszowicach. W ofercie znajdzie się m.in. jedyna w okolicach Głogowa strefa HYROX.
Rynek edukacji rośnie mimo demografii
Mniej dzieci, więcej zajęć i rosnące oczekiwania rodziców. O zmianach na rynku edukacji dodatkowej opowiadają Jan Staniewicz i Piotr Szczepkowski,...
Jak zarobić w branży telekomunikacyjnej?
Partner Orange – spółka ABMI szuka doświadczonych handlowców, którzy chcą pracować w branży telekomunikacyjnej.


