Rafał Sonik: Wyścig po zyski
– Na dzień dobry każdy dostaje u mnie kredyt zaufania. Lepiej ufać i spać spokojnie, niż ciągle żyć w stresie, że ktoś robi coś przeciw nam. Co nie oznacza, że nie zdarzyło mi się na ludziach zawieść – przyznaje Rafał Sonik, sportowiec i przedsiębiorca.
Rajd Dakar wygrał pan w styczniu, ale i tak zacznę od gratulacji...
Tego sukcesu może pan pogratulować również sobie, bo w świat poszło, że Dakar wygrał Polak.
Ma pan ostatnio świetną prasę. Wszędzie piszą: pracodawca, sportowiec, zwycięzca, filantrop... Jest jakaś ciemna strona Rafała Sonika?
O, tak. Niektórzy moi znajomi śmieją się, że nawet jak przychodzę w gości i widzę perfekcyjnie zastawiony stół, to i tak zaraz biorę sztućce i układam po swojemu. Przypuszczam, że dla dużej części moich ludzi praca ze mną jest stresem, bo wiedzą, że od nich i od siebie oczekuję maksa. W związku z tym czasem może im się wydawać, że coś jest niewykonalne. Szybko jednak razem znajdujemy rozwiązanie problemu.
Podobno średnio pracownicy w pana firmie zmieniają się co 13 lat. To chyba jednak nie jest pan takim czepialskim tyranem...
Właśnie to mnie najbardziej dziwi – i nie ma w tym kokieterii. Z jednej strony jestem w pewnym stopniu mobberem, a z drugiej ludzie nie rotują często. Naprawdę nie znajduję odpowiedzi na to pytanie.
Biorąc pod uwagę, że 1/3 roku spędza pan na treningach i wyjazdach służbowych, to może jest tak, że pan bez zaufanych ludzi nie istnieje, bo ktoś musi doglądać interesu.
To oczywiste, że bez nich nie istnieję. Natomiast ja od bardzo dawna mam taką dewizę, że człowiek powinien ufać ludziom, którymi się otacza. Lepiej ufać i spać spokojnie, niż ciągle żyć w stresie, że ktoś robi coś przeciw nam. Rezygnuję z kogoś dopiero po wielu upomnieniach, gdy ten ktoś przekroczy kilka granic. Na dzień dobry każdy dostaje u mnie kredyt zaufania. Zresztą uważam, że jest bardzo mało niekompetentnych ludzi, ale wielu zostało przydzielonych do niewłaściwych zadań. Co nie oznacza, że nie zdarzyło mi się na ludziach zawieść.
Czyli jednak.
To było w latach 90., kiedy prowadziłem dom handlowy w Krakowie, zatrudniający 300 osób. W pewnym momencie musiałem bardziej poświęcić się współpracy z BP, którą to markę sprowadzałem wtedy do Polski. Siłą rzeczy musiałem więc trochę spuścić oko z domu handlowego. Żeby to zrobić, zatrudniłem doświadczonego człowieka, który miał przejąć większość moich obowiązków. Wydawało mi się, że ma on wszelkie umiejętności, by prowadzić tę firmę, ale okazało się, że potrafi przede wszystkim dbać o swój dobry wizerunek. Po roku podczas wigilii firmowej któryś z pracowników wyłamał się i zapytał, czy mam świadomość, co się właściwie dzieje w firmie. Tak dowiedziałem się, że ten człowiek za moimi plecami doprowadził biznes na skraj przepaści. Odbudowanie go zajęło mi wiele miesięcy. Miałem wtedy niezły Dakar...
Obok biznesu deweloperskiego i innych działalności ma pan też w swoim portfolio inwestycje w markę McDonald’s. Ale niezupełnie jako franczyzobiorca.
W zasadzie to w ogóle nie jako franczyzobiorca. Krótko po przemianach ustrojowych Jerzy Starak, już wtedy jeden z bardziej wpływowych przedsiębiorców w Polsce, chciał zbudować miejsce, które byłoby jednocześnie stacją paliw i punktem gastronomicznym. Zdobył lokalizację w Warszawie, na rogu Świętokrzyskiej i Marszałkowskiej i już miał rozpoczynać inwestycję, kiedy to zgłosili się do niego ludzie z McDonald’s i zapytali, czy nie chciałby zbudować tam ich restauracji. Umówili się w ten sposób: on wykończył lokal pod klucz, oni wstawili sprzęt i ludzi, a po uruchomieniu płacili mu czynsz od obrotu.
Jaka była pana rola?
Ja już wtedy znałem się z Jerzym Starakiem, był dla mnie kimś w rodzaju mentora. Wiedział, że mam dobre lokalizacje w Krakowie, toteż zadzwonił i zapytał, czy nie chciałbym nawiązać współpracy z McDonald’s na podobnych zasadach. W przypadku tej marki wyniki w głównej mierze zależą od lokalizacji. To jest pewny biznes. Może nie wybuchowy, jeśli chodzi o rentowność, ale pewny. Zdecydowałem się na spółkę, dogadaliśmy się na typowe 50-50 i uruchomiliśmy wspólnie z McDonald’s kilka restauracji w dobrych miejscach. Część z nich działa do dziś.
Rozmawiał Grzegorz Morawski
Fragment wywiadu opublikowanego w numerze 8/2015 miesięcznika „Własny Biznes FRANCHISING”.
Wyróżnione franczyzy
Żabka
Sklepy typu convenience
Erste Bank Polska
Placówki bankowe
Synevo Punkty Pobrań
Punkty pobrań badań labolatoryjnych
Yasumi Instytut Zdrowia i Urody
Gabinety kosmetyczne, hotele i obiekty SPA
Carrefour
Sklepy convenience, minimarkety, supermarkety
Xtreme KiDS
Sale zabaw dla dzieci
Xtreme Fitness Gyms
Kluby fitness/siłownie
Costa Coffee
Kawiarnie
So Coffee
Kawiarnie
Giganci Programowania
Zajęcia z programowania dla dzieci i młodzieży
Da Grasso
Pizzerie
DDD Dobre Dla Domu
Sklepy z podłogami i drzwiami
Z OSTATNIEJ CHWILI
POKAŻ WSZYSTKIE
Amerykańska sieć wchodzi do Polski
Sieć myjni Tommy’s Express szykuje ekspansję nad Wisłą i szuka inwestorów. Koncept łączy szybkie mycie tunelowe aut z innowacyjnym modelem...
Targi Franczyza 2026 – zobaczcie, jak było!
24. Targi Franczyza za nami. To były targi wielkich debiutów, nagród dla najlepszych franczyzobiorców oraz oczywiście pomysłów na biznes.
Nowy wizerunek Mrówki
Grupa PSB Handel S.A., właściciel m.in. marketów Mrówka, rozpoczyna rebranding sieci. Obejmie on w sumie prawie 800 placówek.
TOP Franczyzobiorca 2026 – poznaj zwycięzców
Kto wyróżnił się wśród franczyzobiorców w 2026 roku? Podczas Gali Przedsiębiorczości nagrodzono przedsiębiorców z różnych branż.
