Restrukturyzacja czy upadłość?

Ratunek dla firmy / Restrukturyzacja polega na tym, żeby wynegocjować z wierzycielami taki pakiet ulg dla przedsiębiorcy, polegający np. na rezygnacji z odsetek, umorzeniu części zobowiązań czy rozłożeniu ich na raty, aby umożliwić mu wyjście na prostą i zachowanie jego działalności.
Niedziela
19.07.2020
Widmo konieczności zamknięcia firmy zagląda w oczy coraz większej liczbie przedsiębiorców. Często podejmują oni próby ratowania biznesu za wszelką cenę. Nie zawsze to się opłaca.
 

Niejednokrotnie skutkuje to jedynie pogorszeniem sytuacji. Warto rozważyć, czy przewidziane przez prawo postępowania – restrukturyzacyjne i upadłościowe nie są lepszym rozwiązaniem niż popadnięcie w długi, które mogą się za przedsiębiorcą ciągnąć latami.

Kiedy zacząć rozważać złożenie wniosku?

Wyczucie tego momentu nie jest wcale proste nawet dla prawnika, a co dopiero dla przedsiębiorcy, który zajmuje się zawodowo czymś zupełnie innym. Postępowanie restrukturyzacyjne można wszcząć wobec przedsiębiorcy niewypłacalnego lub zagrożonego niewypłacalnością. Aby wszcząć postępowanie upadłościowe, musimy mieć do czynienia z niewypłacalnością. Czy to oznacza, że w przypadku popadnięcia w stan niewypłacalności można dokonać wyboru? I tak i nie… a w zasadzie niekoniecznie będzie to wybór, którego przedsiębiorca może dokonać autonomicznie. Zacznijmy od ustalenia znaczenia pojęcia „niewypłacalności”. Prawo upadłościowe zawiera definicję legalną stanu niewypłacalności, która mówi, że ze stanem tym mamy do czynienia wtedy, gdy dłużnik utracił zdolność do wykonywania swoich wymagalnych zobowiązań pieniężnych. I nie chodzi tu o nieregulowanie należności spornych, bo uważamy je za nienależne, gdyż wtedy niemal każda spółka pozwana o milionowe odszkodowanie za wyimaginowaną szkodę kwalifikowałaby się jako niewypłacalna. Chodzi o zdolność uregulowania bezspornych należności, których termin płatności już upłynął. Prawo upadłościowe wprowadza również domniemanie, że jeśli wymagalne należności przeterminowały się o trzy miesiące, to dłużnik jest niewypłacalny. Domniemanie z kolei to taka figura prawna, która mówi o przyjęciu jakiegoś założenia, które jednak może być obalone. Oznacza to, że dłużnik, który nie reguluje swoich zobowiązań przez pół roku, wcale nie musi być niewypłacalny, z kolei inny, który zalega tylko o tydzień, jest nadal wypłacalny. Stąd trudność w określeniu, czy moment na złożenie stosownego wniosku już nadszedł, czy też nie. Prawo restrukturyzacyjne stosuje oczywiście tę samą definicję.

Dla kogo restrukturyzacja, kto musi upaść?

Gdy już wiemy przynajmniej orientacyjnie, kiedy mamy do czynienia ze stanem niewypłacalności, należy zastanowić się, czy nasza firma osiągnęła już ten stan, czy dopiero wisi nad nami groźba popadnięcia w niewypłacalność. Jeśli ustalimy, że z trudem, ale jeszcze dajemy radę pchać wózek, na którym spoczywa nasza firma, choć już niedługo może nam zabraknąć sił, to może być to dobry moment na rozważenie wniosku o wszczęcie postępowania restrukturyzacyjnego. Restrukturyzacja polega na tym, żeby wynegocjować z wierzycielami taki pakiet ulg dla przedsiębiorcy, polegający np. na rezygnacji z odsetek, umorzeniu części zobowiązań czy rozłożeniu ich na raty, aby umożliwić mu wyjście na prostą i zachowanie jego działalności. W trakcie rozpoznawania wniosku sąd będzie brał pod uwagę zarówno przyczyny pogorszenia sytuacji finansowej przedsiębiorcy, realność przedstawianych przez niego prognoz, jego planowane przychody (np. z realizacji już zawartych umów) czy proponowane redukcje kosztów prowadzenia działalności oraz inne elementy jego sytuacji – posiadane zdolności zarobkowe, park maszyn itp. Rola przedsiębiorcy polega w tym przypadku na tym, aby przekonać najpierw sąd, a potem wierzycieli, że dzięki udzieleniu określonych ulg, da on radę wywiązać się ze swoich zobowiązań. Co ważne, przedsiębiorca nie traci wówczas kontroli nad swoją działalnością i jeśli sumiennie wypełnia zawarty układ, to przejdzie przez problemy suchą stopą, a wypełnienie zawartego porozumienia z wierzycielami to sytuacja typu „win-win”.

Upadłość z kolei to remedium na trudniejsze przypadki, bowiem tyczy się ona przedsiębiorców (oraz konsumentów), którzy nie mają już widoków na w miarę bezproblemowe wyjście z tarapatów, w które popadli. Upadłość w swoim założeniu ma przede wszystkim chronić wierzycieli, później – jeśli sytuacja na to pozwoli – doprowadzić do zachowania przedsiębiorstwa dłużnika. W praktyce niestety rzadkie są przypadki, które kończą się realizacją obu tych celów. Niemniej skuteczne złożenie wniosku o upadłość leży przede wszystkim w interesie osób, które mogą ponosić odpowiedzialność subsydiarną za zobowiązania niewypłacalnego dłużnika (np. członkowie zarządu spółek z o.o.), bo może to pozwolić im uniknąć odpowiedzialności osobistej.

Efektem złożenia wniosku o ogłoszenie upadłości będzie z dużą dozą prawdopodobieństwa wyznaczenie tymczasowego nadzorcy sądowego, który przygotuje dla sądu upadłościowego raport wskazujący na zasadność lub bezcelowość uwzględnienia wniosku o ogłoszenie upadłości. Przyczyną oddalenia wniosku o ogłoszenie upadłości jest w przeważającej większości przypadków tzw. ubóstwo masy upadłości. Chodzi o sytuację, w której środków z majątku spółki nie wystarczy nawet na pokrycie kosztów procedury upadłościowej, nie mówiąc już o zaspokojeniu wierzycieli choćby w najmniejszym stopniu. Raport TNS zmierza zatem do tego, aby ustalić, czy z majątku spółki (środków trwałych, towaru, wierzytelności, środków pieniężnych) da się pokryć koszty postępowania i w jakiejkolwiek części zaspokoić wierzycieli.

Jeśli raport TNS daje widoki na pomyślne przeprowadzenie upadłości, sąd może uwzględnić wniosek niewypłacalnego przedsiębiorcy i przydzielić mu syndyka. Zdarzają się sytuacje, w których zarząd nad przedsiębiorstwem pozostaje w rękach upadłego, ale należą one raczej do rzadkości. Syndyk przejmuje kontrolę nad przedsiębiorstwem i dąży do zaspokojenia wierzycieli w jak największym stopniu.

Co ma z tego przedsiębiorca? Przede wszystkim spokój, że kłopoty spółki nie dotkną jego majątku osobistego. Nie dotyczy to przedsiębiorców jednoosobowych ani wspólników spółek osobowych, ale członkowie zarządów spółek kapitałowych mogą być spokojniejsi. Na marginesie warto wspomnieć, że ta informacja winna zachęcić przedsiębiorców prowadzących spółki jawne lub komandytowe, w których ponoszą odpowiedzialność za ich zobowiązania bez ograniczeń, czy wybór takiej, a nie innej formy prowadzenia działalności był trafny.

Poza tym, jeśli po przeprowadzeniu procedury upadłościowej pozostaną jakiekolwiek środki, wrócą one do upadłego lub jego wspólników, pomniejszone o koszty postępowania upadłościowego. Ktoś może powiedzieć, że gdyby przedsiębiorca miał więcej aktywów niż zobowiązań, to by nie upadł. Ta teza jest na pozór słuszna, ale tylko na pozór. Wyobraźmy sobie przedsiębiorcę, który posiada znaczną część swojego majątku ulokowaną w nieruchomościach, które trudno zbyć w kilka tygodni, natomiast utracił płynność finansową. W takim przypadku aktywa uzyskane ze sprzedaży przez syndyka takich trudno zbywalnych aktywów mogą pokryć wszelkie koszty z nawiązką.

Kiedy podjąć decyzję?

Jak wynika z powyższych wywodów, im prędzej zdecydujemy się na podjęcie działań zmierzających do przeprowadzenia restrukturyzacji czy upadłości, tym większą mamy szansę, że zakończą się one powodzeniem. Przedsiębiorca, który liczy na to, że poradzi sobie w trudnej sytuacji, gra trochę w rosyjską ruletkę. Jeśli trafi na pustą komorę nabojową, przetrwa. Jeśli jednak trafi na nabój, to gra może okazać się opłakana w skutkach. Odwlekanie podjęcia tych trudnych niejednokrotnie decyzji może okazać się jednak gwoździem do trumny i spowodować więcej szkód niż korzyści.

Autor: Kinga Hanna Stachowiak – Wspólnik Zarządzający w Kancelarii Prawnej Skarbiec specjalizującej się w ochronie majątku, doradztwie strategicznym i zarządzaniu sytuacjami kryzysowymi. Prezes Zarządu spółek z branży nieruchomości i consultingu biznesowego.


Upadłość ratunkiem dla członków zarządu / Skuteczne złożenie wniosku o upadłość leży przede wszystkim w interesie osób, które mogą ponosić odpowiedzialność subsydiarną za zobowiązania niewypłacalnego dłużnika (np. członkowie zarządu spółek z o.o.), bo może to pozwolić im uniknąć odpowiedzialności osobistej.
Kinga Stachowiak
Wspólnik Zarządzający w Kancelarii Prawnej Skarbiec

POPULARNE NA FORUM

Klient może spać spokojnie

czy dotyczy to umów frnczyzowych podpisanych listownie

1 wypowiedzi
ostatnia 11.09.2020
Monitoring sklepu w niewielkiej miejscowości

Teraz alarm to podstawa, nie wyobrażam sobie sklepu bez systemu alarmowego. My tez oczywiście go mamy.

36 wypowiedzi
ostatnia 07.09.2020
Planuję założyć własną działalność - od czego zacząć?

Z mojego doświadczenia wynika, że najważniejszy jest program do pełnej księgowości to zdecydowanie był świetny zakup.

31 wypowiedzi
ostatnia 20.05.2020
Prośba o pomoc w wypełnianiu ankiety do pracy licencjackiej

Szanowni Państwo, prowadzę badania wśród franczyzobiorców do pracy licencjackiej. Jeśli ktoś z Państwa zechciałby wypełnić moją krótką ankietę byłabym bardzo...

1 wypowiedzi
ostatnia 01.04.2020
Własny biznes z małym kapitałem

Szanowni Państwo, prowadzę badania wśród franczyzobiorców do pracy licencjackiej. Jeśli ktoś z Państwa zechciałby wypełnić moją krótką ankietę byłabym bardzo...

126 wypowiedzi
ostatnia 01.04.2020
Własny biznes z małym kapitałem

Drodzy, wielka prośba do osób, które prowadzą swoją działalność. Możecie wypełnić poniższą ankietę? Zajmie Wam to maks 1 min. Przygotowuje narzędzie, które ma...

126 wypowiedzi
ostatnia 23.03.2020
Praca magisterska - licencjacka o franchisingu

Witam, jestem studentką III roku finansów menedżerskich Uniwersytetu Ekonomicznego w Katowicach i prowadzę badania do pracy licencjackiej na temat źródła finansowania...

208 wypowiedzi
ostatnia 18.02.2020
Franczyza

Jakie sieci handlowe nie blokują decyzji podejmowanych przez partnera? Chciałbym wejść na rynek, bo mam już pewne doświadczenie, ale właśnie boję się mocnego...

1 wypowiedzi
ostatnia 10.02.2020