Franczyza nie tylko dla lektora

Nabrała doświadczenia, rusza z franczyzą / Dziś szkoła języka hiszpańskiego La Mancha ma dwie siedziby, 7 sal i ponad 300 uczniów.
Niedziala
20.01.2019
– Dobrze byłoby, żeby franczyzobiorca znał język hiszpański, aby porozumiewać się z hiszpańskojęzycznymi lektorami – mówi Liliana Poszumska, franczyzodawca La Mancha.
 

Czy Polacy są zainteresowani nauką języka hiszpańskiego?
Z moich obserwacji wynika, że z roku na rok coraz bardziej. Kiedy zaczynałam studia na kierunku iberystyka, ponad 15 lat temu, rodzina i przyjaciele pukali się w głowę. Wtedy modna była anglistyka, którą zresztą też ukończyłam, a o iberystyce nikt nie słyszał. W Łodzi, w której wówczas mieszkałam, bowiem pochodzę z Piotrkowa Trybunalskiego, kierunek ten oferowała tylko jedna szkoła wyższa. Dziś robi to prawie każda uczelnia, a chętnych do studiowania języka hiszpańskiego przybywa. Wystarczy popatrzeć jak oblegane są właśnie kierunki z nim związane czyli iberystyka albo filologia hiszpańska. Podobnie ma się rzecz z klientami La Manchy. Otworzyłam szkołę w jednej sali z 17 uczniami na pokładzie. Dziś mam dwie siedziby, 7 sal i ponad 300 uczniów. To chyba najlepiej obrazuje skalę zainteresowania Polaków językiem hiszpańskim.

Szkół językowych jest w Polsce wiele, również sieciowych, choć bazują one głównie na nauce języka angielskiego. W szkołach La Mancha kursanci mogą nauczyć się języka hiszpańskiego, portugalskiego, francuskiego, włoskiego, katalońskiego. Czy franczyzobiorcy będą mogli oferować również kursy nauki języka angielskiego?
Oczywiście zdaję sobie sprawę, że zainteresowanie tymi, bądź co bądź, wciąż niszowymi językami, zwłaszcza w mniejszych miastach, może być niewystarczające do utrzymania się czy czerpania zysków, bo o to przecież między innymi chodzi. Dlatego też nie zamykam się na możliwość włączenia do oferty franczyzobiorcy kursów angielskiego czy niemieckiego, które to języki wciąż postrzegane są przez Polaków jako podstawowe. La Mancha od  lat skutecznie opiera się tzw. mainstreamowi co nie znaczy, że oczekuję tego też od franczyzobiorców.

Skąd pomysł na otwarcie szkoły nauki języka hiszpańskiego?
Jestem iberystą z wykształcenia, a także tłumaczem przysięgłym języka hiszpańskiego. Przez wiele lat pracowałam dorywczo w różnych szkołach, ale żadna nie spełniała moich oczekiwań, zarówno co do jakości obsługi tak ucznia, jak i lektora oraz jakości świadczonych usług. Zbyt liczne grupy niedostosowane poziomem i wiekiem to jeden z najczęściej pojawiających się problemów, z którymi jako lektor musiałam sobie radzić. Postanowiłam, że otworzę własną szkołę na własnych zasadach  i pokażę innym, że grupy mogą liczyć od 4 do 6 osób, że można podzielić kursantów nie tylko ze względu na prezentowany poziom znajomości języka, ale też ze względu na wiek, bo przecież inaczej uczy się dorosłych a inaczej młodzież. Poza tym, hiszpański to moja pasja, a zarażanie nią to jeden z moich życiowych celów, który realizuję właśnie w progach La Manchy.

Czym wyróżnia się La Mancha na tle konkurencji?
Wszystkim! Poza wspomnianą wyżej starannością z jaką podchodzimy do obsługi ucznia/klienta i dbałością o naszą kadrę, która na tę chwilę liczy około 20 lektorów, wyróżniamy się tym, że uczymy nie po to żeby nauczać, tylko żeby nauczyć, czyli skutecznie! Nasi uczniowie po rocznym kursie jadą na wakacje do Hiszpanii i tam przekonują się, że angielski nie jest im już do niczego potrzebny, bo potrafią porozumieć się po hiszpańsku. W ramach umowy z nami każdy uczeń otrzymuje prawo do bezpłatnych, indywidualnych konsultacji, aby np. nadrobić opuszczone zajęcia czy wyjaśnić jakieś zagadnienie gramatyczne. Poza tym, rzeczywiście promujemy kulturę Hiszpanii i krajów hiszpańskojęzycznych. Jesteśmy takim minidomem kultury dla tych krajów. Spotkania, pokazy filmowe, promocja publikacji hiszpańskojęzycznych, tłumaczenia z polskiego na hiszpański, to i wiele innych rzeczy ma do zaoferowania La Mancha. Nasz cykl spotkań z nativami, znany jako LaManCharla, podczas których każdy może przyjść i swobodnie, bez ponoszenia żadnych kosztów, porozmawiać z wybranym lektorem, jest najlepszym przykładem na to, że La Mancha to nie tylko szkoła, ale niejako sposób życia. I tym właśnie różnimy się od innych.

W jakich miastach zamierzacie otwierać franczyzowe szkoły La Mancha?
Nie ma pod tym względem żadnych ograniczeń, no może poza liczbą mieszkańców, którą oszacowaliśmy jako min. 80 tys. Zatem każdy, kto tak jak my fascynuje się językiem hiszpańskim i chciałby tę fascynację przekuć w biznes, a dodatkowo mieszka w mieście liczącym minimum 80 tys. mieszkańców może zgłosić się do nas i z naszą pomocą otworzyć u siebie La Manchę.

Kto może zostać waszym franczyzobiorcą? Jakie warunki musi spełnić?
Poza tymi wyżej wymienionymi dobrze byłoby, gdyby franczyzobiorca znał język hiszpański na dobrym poziomie, ponieważ nawet jeżeli sam nie będzie uczył to musi przecież porozumiewać się z hiszpańskojęzycznymi lektorami. Poza tym musi założyć własną działalność gospodarczą i wynająć chociaż jedno pomieszczenie, w którym odbywać się będą zajęcia. Wstępne koszty szacujemy na około 5 tys. zł. Ale najważniejszy warunek, jaki musi spełniać i bez którego, w przeciwieństwie do wszystkich wyżej wymienionych, współpraca z nami nie będzie możliwa, to zaangażowanie i chęć bycia częścią lamanchowej rodziny!

Rozmawiała Anna Smolińska


Liliana Poszumska, franczyzodawca La Mancha / "Nie zamykam się na możliwość włączenia do oferty franczyzobiorcy kursów angielskiego czy niemieckiego, które to języki wciąż postrzegane są przez Polaków jako podstawowe. La Mancha od lat skutecznie opiera się tzw. mainstreamowi co nie znaczy, że oczekuję tego też od franczyzobiorców".

POPULARNE NA FORUM

Z korepetytora na dyrektora

Fajny artykuł o ciekawej historii. Trzeba przyznać, że pomysł jest dość oryginalny i na pewno jest na to zapotrzebowanie. Sama chodziłam na korepetycje z matmy, więc...

3 wypowiedzi
ostatnia 21.09.2018
Z korepetytora na dyrektora

Hm, ciekawe - i pracować z dziećmi mogą osoby bez przygotowania pedagogicznego? Trochę to dziwne...

3 wypowiedzi
ostatnia 05.09.2018
Szkolenia biznesowe?

Jasne, że się opłaca! W ogóle branża szkoleniowa daje dużo satysfakcji - i organizatorom, i uczestnikom :)

2 wypowiedzi
ostatnia 05.09.2018
Firma szkoleniowa - pomysły na aktywizację uczestników

Jest dużo metod - praca projektowa, case study. Dobre efekty daje też odrobina rywalizacji na zajęciach :)

5 wypowiedzi
ostatnia 05.09.2018
Półkolonie dają zysk

Fakt, na półkoloniach mozna się dorobić. Z tym, że sezonowo. Chyba, że ktoś myśli nad dodatkową organizacją także warsztatów całorocznych :)

2 wypowiedzi
ostatnia 05.09.2018
Szkolenia biznesowe?

The more taught we are the less demanding it is to settle on educated choices and our aptitudes and capacities are much looked for after by businesses. An a valid example would...

2 wypowiedzi
ostatnia 15.08.2018
Półkolonie dają zysk

Moja córka w tym roku jedzie na półkolonię do Warszawy, organizowana przez Akademię Nauki. Jest tematyczna 'Tytus, Romek i Atomek', są terminy na lipiec i sierpień. Jak...

2 wypowiedzi
ostatnia 22.05.2018
Szkolenia inżynierskie?

Moja znajoma kiedys korzystala i z tego co pamiętam to była zadowolona:)

1 wypowiedzi
ostatnia 24.04.2018