Trzeci wymiar zarabiania

Gra niczym rzeczywistość / Wirtualna rzeczywistość to połączenie elementów świata realnego – symulacji komputerowych oraz fikcyjnego w postaci gier. Wrażenia użytkownika potęgują efekty specjalne, które pobudzają zmysł dźwięku, wzroku czy zapachu.
Poniedziałek
17.06.2019
Boom na salony gier w wirtualnej rzeczywistości jeszcze przed nami. Ale są już przedsiębiorcy, którzy je otwierają i wierzą, że kto pierwszy, ten ma szansę na większe zyski.
 

Wchodzisz do przyciemnionego pomieszczenia. Wybierasz stanowisko startu, prostujesz się i zakładasz okulary. W jednej chwili oślepia cię silny blask gwiazd Drogi Mlecznej. Podciągasz się na uchwytach i sprawnie opuszczasz pokład statku. Otacza się ciemnogranatowa przestrzeń kosmiczna. W końcu zapominasz o prawach grawitacji. Świat realny zostaje w tyle.

Za granicą wyobraźni

Dzięki VR, czyli wirtualnej rzeczywistości, podobne doświadczenia są dziś na wyciągnięcie ręki. Wirtualna rzeczywistość to połączenie elementów świata realnego – symulacji komputerowych oraz fikcyjnego w postaci gier. Wrażenia użytkownika potęgują efekty specjalne, które pobudzają zmysł dźwięku, wzroku czy zapachu. Pierwszy kontakt z VR odnotowano w latach 60. poprzedniego wieku. Amerykański twórca filmowy Morton Heilig opatentował maszynę – Sensoramę, oddziałującą na kilka zmysłów jednocześnie. Widzowie nazwanego przez Heiliga „Teatru doświadczeń” na 10 minut mogli przenieść się na ulice Brooklynu. Dzięki unikalnemu wynalazkowi przemieszczali się po nowojorskiej dzielnicy na rowerze. Czuli delikatny powiew wiatru na twarzy, wsłuchiwali się w utwory ulicznego zespołu jazzowego czy szum przejeżdżających pojazdów. Heilig nie zdołał wypromować przełomowej technologii na masową skalę. Sam przyznał, że Sensorama była zbyt rewolucyjnym urządzeniem na tamte czasy.

Jego patent dał podwaliny do budowy nowego świata w trzech wymiarach. Kolejnym krokiem milowym w rozwoju VR okazała się konstrukcja pierwszego kasku z wbudowanym monitorem (HMD – head-mounted display). Nowe urządzenie miało dostarczać nieznanych wcześniej doświadczeń. Hełm z ekranem pozwolił wykonać dowolną symulację i wyświetlić użytkownikowi wirtualny obraz. Wkrótce HMD znalazło zastosowanie w różnych dziedzinach życia. Lekarze za pomocą okularów w technologii VR pomagają pacjentom uśmierzyć ból czy stawić czoła depresji. Zakochani dzięki aplikacjom randkowym opartych na VR organizują swoje pierwsze spotkania w zakrzywionej rzeczywistości. Inni w wirtualnych muzeach przystępują do misji Apollo XIII, by pod wodzą Leroy Gordona Coopera zbliżyć się do Księżyca.

Most pomiędzy dwoma światami

Wirtualna rzeczywistość zdobywa kolejnych zwolenników rozrywki. Salony gier VR pojawiają się także w polskich miastach. – Wejście w biznes związany z VR w XXI wieku ma sens. Rozpowszechnia się wiedza na temat wirtualnej rzeczywistości, istnieją bardziej dopracowane narzędzia niż w latach 90. – przyznaje Krzysztof Jóźwiak, jeden z pomysłodawców firmy VR project w Warszawie. Centrum gier z wykorzystaniem nowoczesnego sprzętu w dwóch technologiach HTC Vive i Oculus Rift ruszyło w 2016 roku. Zaczęło się od lokalu w pasażu handlowym przy metrze Świętokrzyska. – Salon gier VR był naszym autorskim pomysłem. Od początku mieliśmy jasno sprecyzowaną wizję, jak będzie wyglądał, ale brakowało nam porównania do innych tego typu salonów. Dlatego wnikliwie testowaliśmy sprzęt Oculus Rift i HTC VIVE. Chcieliśmy przetestować go w praktyce, aby móc przygotować konkretną ofertę – mówi Krzysztof Jóźwiak.
 Po Warszawie przyszedł czas na kolejne polskie miasta. Karolina Bałdowska zdecydowała się na otwarcie podobnej firmy w Gdańsku. Fantomatyka łączy w sobie centrum rozrywki i bar z przekąskami oraz napojami. – Chcieliśmy założyć lokal wirtualnej rzeczywistości w miejscu, gdzie jeszcze nie ma czegoś takiego. Dlatego zamiast Warszawy zdecydowaliśmy się na Gdańsk. Otworzyliśmy bar niedaleko Galerii Bałtyckiej w dzielnicy Wrzeszcz – opisuje pomysłodawczyni.
 W odróżnieniu od tradycyjnych centrów rozrywki VR, Fantomatyka jest otwarta przez cały dzień, już od godziny 12. Oprócz podróży do wirtualnej rzeczywistości, klienci gdańskiego lokalu mogą też zagrać w planszówki czy urządzić spotkanie ze znajomymi przy grillu.

Załoga wirtualnej misji

Gracz, który odwiedza centrum VR po raz pierwszy, może liczyć na stałą asystę pracownika salonu. Członkowie obsługi są przewodnikami na drodze do zgłębienia sekretów różnorodnych krain gier, przygodowych czy batalistycznych. Pomagają klientom wybrać odpowiedni tryb i tłumaczą zasady gry. Osoby zainteresowane pracą w centrum rozrywki nie muszą być specjalistami od VR. Podczas wprowadzających szkoleń poznają tajniki wirtualnego świata. W niewielkim salonie warto zatrudnić dwie osoby, które będą pracować w trybie zmianowym. Wśród klientów salonów znajdują się zarówno osoby prywatne, jak i grupy zorganizowane oraz firmy. Gdańska Fantomatyka cieszy się największą popularnością wśród programistów i dzieci. – Do baru często przychodzą rodziny z dziećmi. Zgłaszają się również firmy, które chcą wynająć lokal na imprezę zamkniętą. Większość klientów, która odwiedza nas po raz pierwszy, nie wie, czym jest VR. Przychodzi doświadczyć wirtualnej rzeczywistości na własnej skórze. Zdarza się, że odwiedzają nas nawet emeryci – mówi Karolina Bałdowska.

Natężenie ruchu w salonie gier VR zależy od pory roku. Zainteresowanie usługami tego typu wzrasta podczas wakacji i ferii, wtedy do centrum zagląda więcej turystów i grup znajomych. Najmniej klientów jest na przełomie marca i kwietnia. Kiedy zainteresowanie grami wśród klientów indywidualnych spada, właściciele skupiają się na innym rodzaju działalności. Podkreślają, że kluczem do sukcesu w biznesie opartym na VR jest dywersyfikacja proponowanych usług. – Choć nasza oferta dotyczy głównie gier w lokalu, nie ograniczamy się do tego. Często wynajmujemy cały lokal na imprezy zorganizowane czy wieczory kawalerskie bądź panieńskie. Jednocześnie poszerzamy działalność zewnętrzną. Organizujemy pokazy VR, wypożyczamy sprzęt na zorganizowane eventy, współpracujemy z firmami. Niektóre proszą nas o stworzenie stanowiska wirtualnej rzeczywistości w biurze, wtedy służymy naszym know-how – opisuje Krzysztof Jóźwiak.

Bilans na plusie

Centrum VR powinno zostać wyposażone w kilka zestawów do gier. W warszawskim VR project znajdują się cztery stanowiska, w gdańskiej Fantomatyce trzy. W zależności od trybu gry, przy jednym stanowisku może znajdować się nawet kilku graczy. Koszt zestawu, który zawiera sprzęt do gier, komputer lub laptop, karty graficzne i drobne elementy uzupełniające, sięga ponad 10 tys. zł. Jeśli właściciel pragnie spełnić wyśrubowane wymagania techniczne, musi zainwestować jeszcze więcej pieniędzy. Im droższy zestaw VR i komputer, tym bardziej niezawodny i zaawansowany graficznie. Kluczowym elementem przygotowania centrum gier jest wynajem pomieszczenia o odpowiedniej wielkości, złożonego z poczekalni i przestrzeni do gier. Niewielki lokal może stanowić barierę w rozwoju salonu. – Postawiliśmy na wynajem pomieszczenia w centrum miasta, blisko innych atrakcji turystycznych. Dzięki centralnej lokalizacji, poza warszawianami, odwiedza nas sporo turystów. Niestety, lokal nie jest duży, jeśli zechcemy zwiększyć liczbę stanowisk do gier, będziemy musieli zainwestować w wynajem kolejnego pomieszczenia – przyznaje Krzysztof Jóźwiak.

Poza wydatkiem na zestawy VR, właściciel musi ponieść koszt mebli, kasy fiskalnej, terminala do obsługi kart kredytowych i komputera przeznaczonego dla pracowników lokalu. Jednocześnie powinien zainwestować w kilka monitorów, żeby na bieżąco wyświetlać toczącą się akcję gry. Tempo zwrotu z włożonego kapitału zależy przede wszystkim od liczby klientów i lokalizacji miejsca. Właściciele VR project przyznają, że wyczekiwany zysk zaczęli generować mniej więcej po roku działalności.

Przyszłość kryje się za rogiem

Gry VR nie są znane szerokiej publiczności, a rynek rozrywki w wirtualnej rzeczywistości nadal raczkuje. Właściciele Virtual Cube z Torunia najpierw otworzyli stacjonarne centrum gier. Niestety, pomysł nie trafił na podatny grunt i lokal świecił pustkami. Po roku pomysłodawcy zmienili profil działalności. Dziś wynajmują sprzęt do gier VR na wydarzenia organizowane w Toruniu i okolicach. Jako powód zmiany podają brak świadomości mieszkańców, czym jest wirtualna rzeczywistość. Karolina Bałdowska z Fantomatyki potwierdza, że to jedna z największych przeszkód w rozwoju nowego biznesu. – Wiele osób nie ma pojęcia o wirtualnej rzeczywistości. Kiedy widzą naszą reklamę, często nie do końca rozumieją, jakie usługi oferujemy. Musimy o tym pamiętać podczas organizowania akcji promocyjnych salonu – tłumaczy. Reklama z prostym przekazem powinna odgrywać kluczową rolę w bieżącej działalności lokalu VR. Aby skutecznie wypromować nowy punkt, najlepiej zrobić to poprzez social media i Google Adwards. W ten sposób najłatwiej dotrzeć do osób, które są otwarte na nowe doświadczenia online i inny wymiar rozrywki. Test zdaje również marketing szeptany, klienci przekazują sobie informację o nowych lokalach VR.

Rewolucyjna technologia kryje w sobie potencjał do rozwoju na przyszłość. – Prawdziwy boom centrów VR jest jeszcze przed nami – podsumowuje Krzysztof Jóźwiak. – Mamy dużo pomysłów na rozwój firmy, chcemy rozwijać działalność eventową, a także stworzyć własną aplikację w VR. Nie wykluczamy ekspansji i pracy nad kolejnymi technologiami , wirtualnej i rozszerzonej rzeczywistości. Nie chcemy wprowadzać nowości zbyt szybko, wszystko robimy po kolei.

Artykuł pochodzi z numeru 7/2018 miesięcznika "FRANCHISING".


Krzysztof Jóźwiak, właściciel VR project / "Choć nasza oferta dotyczy głównie gier w lokalu, nie ograniczamy się do tego. Często wynajmujemy cały lokal na imprezy zorganizowane czy wieczory kawalerskie bądź panieńskie. Jednocześnie poszerzamy działalność zewnętrzną. Organizujemy pokazy VR, wypożyczamy sprzęt na zorganizowane eventy, współpracujemy z firmami. Niektóre proszą nas o stworzenie stanowiska wirtualnej rzeczywistości w biurze, wtedy służymy naszym know-how".