Odważ się i załóż firmę

Miesięczny procent / 10 proc. - taką część obrotu franczyzobiorcy Sushi Bistro płacą miesięcznie centrali, w ramach opłaty franczyzowej.
Wtorek
09.11.2021
Otwarcie własnej firmy to jedna z najważniejszych decyzji w życiu. Jak zrobić to mądrze i zwiększyć swoje szanse na sukces?
 

W artykule przeczytasz o:

  1. Jak otworzyć restaurację sushi
  2. Blaski i cienie franczyzy
  3. Prowadzimy rowerową kawiarnię
  4. Co składa się na inwestycję w placówkę franczyzową?
  5. Inwestujemy we franczyzowy sklep odzieżowy
  6. Jak wybrać biznes dla siebie?

Zmęczenie etatem, utrata pracy, zmiana warunków życiowych (np. pojawienie się dzieci) – okoliczności i motywy podjęcia decyzji o otwarciu własnej firmy są różne. Druga sprawa, że wielu Polaków marzy o własnym biznesie, ale średnio tylko jedna trzecia tych osób się na to ostatecznie decyduje. Z wielu przyczyn – strachu przed ryzykiem, odmowy kredytu w banku. U części pewnie przeważa też natura etatowca. Bo niektórzy charakterologicznie właśnie nimi są – w czym nie ma nic złego. Przedsiębiorczość wymaga pewnego zestawu cech i umiejętności. Potrzebna jest odporność na stres, umiejętność samodzielnej organizacji czasu i pracy, wytrwałość w dążeniu do celu. Ale też umiejętności międzyludzkie: zarządzania pracownikami, właściwego ich doboru, nawiązywania i utrzymywania relacji z klientami, kontrahentami. Część to cechy osobowościowe, ale wielu można się nauczyć. 

Jeśli więc jesteśmy przekonani, że własna firma to nasz ostateczny wybór, najtrudniejszą decyzję mamy za sobą. Pozostaje jeszcze – bagatela – znaleźć konkretny pomysł na biznes i zdecydować, jak go będziemy prowadzić. 

Gdy mamy w jakiejś dziedzinie fachową wiedzę i wymyśliliśmy coś naprawdę oryginalnego (produkt, usługę), możemy zdecydować się na prowadzenie firmy pod własną marką. To dobry wybór dla osób, które nie lubią podporządkowywać się zewnętrznie narzucanym regułom i mają pomysł na biznes albo znalazły niszę rynkową. Potrzebne jest także doświadczenie w branży, w której będziemy działać, oraz dobre kontakty handlowe. Ale uwaga, co trzecia nowa firma upada w pierwszym roku działalności, a 80 proc. nie dożywa piątego. Ryzyko jest spore, zwłaszcza że w obecnych okolicznościach rynek dynamicznie się zmienia. Czasy są niepewne. Wielu odkłada decyzję o otwarciu własnego biznesu. Pytanie, ile można z tym zwlekać?

Na przekór obawom

Magdalena Chłopicka na otwarcie własnego biznesu wybrała branżę, w której ma 12 lat doświadczenia. 
– Pracowałam już na studiach – opowiada Magdalena Chłopicka. – Poznałam gastronomię od każdej strony: sali, baru, księgowości, rekrutacji pracowników. Lubiłam to zawsze i zawsze myślałam o otwarciu własnego lokalu. Pandemia próbowała pokrzyżować mi plany. Ale w styczniu tego roku przeprowadziłam się do Warszawy i pomyślałam, że jeśli teraz nie spróbuję, to nie przekonam się, czy mój pomysł na życie może się udać. 

Jako że pandemia przedefiniowała rynek, Magdalena Chłopicka zrobiła porządny research. Śledziła portale branżowe, czytała raporty. – Z analizy wyszło, że w trudnych rynkowych warunkach bardzo dobrze obroniło się sushi – mówi nasza rozmówczyni. 

Czemu jednak mając wieloletnie doświadczenie, nie zdecydowała się otworzyć biznesu samodzielnie, tylko zaczęła szukać konceptów franczyzowych? – Franczyza od dawna chodziła mi po głowie, głównie ze względu na fakt, że jest to bezpieczna forma prowadzenia biznesu – uzasadnia  Magdalena Chłopicka. – Pozwala otworzyć własny biznes, ale według sprawdzonego modelu, co zmniejsza ryzyko niepowodzenia. A po co wyważać otwarte drzwi? Czemu zmieniać coś, co jest sprawdzone i działa? 

Koncept sprawdzony

Wśród konceptów franczyzowych Magdalena Chłopicka znalazła Sushi Bistro. Zanim jednak skontaktowała się z franczyzobiorcą, pojechała do lokalu marki, aby spróbować sushi, zobaczyć, jak wygląda sam lokal i obsługa. – Później zamówiłam też dostawę do domu. Po prostu lubię wszystko sprawdzić – śmieje się Magdalena Chłopicka. – Np. to, czy produkty wyglądają tak samo ładnie jak na zdjęciach. Okazało się, że wszystko mi się podoba: sposób dostawy, podawania, jakość produktu. W końcu skontaktowałam się z centralą. 

Jak mówi Magdalena Chłopicka, bardzo ważne było dla niej, aby uzyskać od franczyzodawcy maksymalnie dużo wsparcia. – Akurat otwierał się lokal franczyzowy w Giżycku. Obserwowałam te przygotowania i otwarcie wnikliwie. Podpytywałam w centrali, jak wszystko przebiega, jak pomagają licencjobiorcy, jakie organizują szkolenia – opowiada. – Prowadzę ten biznes zupełnie sama. Najbardziej obawiałam się wyboru lokalu i spraw związanych z jego remontem. Nie ukrywajmy, że współpraca z ekipami budowlanymi dla kobiety może być trudna. Dlatego chciałam wiedzieć, na jaką pomoc mogę liczyć. 
To, co usłyszała od franczyzodawcy, uspokoiło ją i pozwoliło podjąć ostateczną decyzję o podpisaniu umowy franczyzowej. 

Wspólne starania

W Warszawie lokali Sushi Bistro jest już sporo, dlatego franczyzobiorczyni pomyślała o otwarciu swojego w którejś z podwarszawskich miejscowości, ale na tyle blisko, aby dojazd ze stolicy był w miarę szybki. – Wspólnie z franczyzodawcą pomyśleliśmy o Otwocku. Centrala przeprowadziła analizę rynku, pod kątem docelowej grupy klientów, konkurencji, szans powodzenia biznesu – wylicza Magdalena Chłopicka. – To były długie tygodnie jeżdżenia do Otwocka, o różnych porach dnia, aby sprawdzić, którędy wiodą trasy ruchu pieszego, gdzie ludzie się zatrzymują. 

Okazało się też, że w internecie jest bardzo mało ogłoszeń o lokalach usługowych do wynajęcia. Trzeba więc było chodzić po mieście i szukać ogłoszeń wiszących na witrynach. Udało się tą drogą znaleźć kilka interesujących lokalizacji. – Dyrektor ds. franczyzy jeździł ze mną, oceniał lokale, pomagał w rozmowach i negocjacjach czynszu – opowiada franczyzobiorczyni Suhi Bistro. – Ostatecznie wybraliśmy jeden. Właśnie ekipa remontowa, którą pomógł mi znaleźć franczyzodawca, zaczyna prace. Przedstawiciel sieci będzie na bieżąco monitorował ich przebieg. Ja natomiast zaczynam rekrutację pracowników. Nie jest to dziś łatwe zadanie. Na szczęście nie potrzebuję wykwalifikowanego sushi mastera, bo centrala gwarantuje długie szkolenia, które zapewnią personelowi odpowiednie umiejętności. To też dla mnie istotne wsparcie. Otwarcie lokalu planuję na koniec listopada. 

Franczyzobiorczyni podkreśla, że poza dużym wsparciem ze strony licencjodawcy do podpisania umowy z Sushi Bistro przekonał ją również fakt, że sam dokument był bardzo klarownie i prosto sformułowany. – Podpisywałam już w życiu wiele umów i musiałam je konsultować z prawnikami. A w tym przypadku wszystko zostało jasno określone, nie było żadnych niedomówień, zagadek, zawiłości – mówi Magdalena Chłopicka.

Blaski i cienie licencji 

Co nam daje franczyza? Przede wszystkim rozpoznawalną markę i sprawdzone know-how. Franczyzodawca dzieli się z partnerami swoją wiedzą i doświadczeniem, co znacznie ułatwia stawianie pierwszych kroków w biznesie i pozwala ograniczyć ryzyko niepowodzenia. Dostajemy gotową instrukcję nie tylko na to, jak uruchomić biznes, ale też jak go na bieżąco prowadzić.– Działamy na rynku od 1990 roku. Trudno zaprzeczyć, że przez ten czas zebraliśmy bogate doświadczenie. Sprawdziliśmy różne rozwiązania, popełnialiśmy błędy, z których wyciągaliśmy wnioski – mówi Maciej Świątek, prezes zarządu Jeta. – Dzięki temu nasi franczyzobiorcy zyskują sprawdzone know-how. Nie muszą uczyć się na własnych błędach, przebijać na rynku z nieznanym szyldem. Korzystają nie tylko z naszego doświadczenia, ale też umów handlowych, systemu dostaw. Nie muszą walczyć o cenę, już na starcie otrzymują znacznie wyższą marżę, niż byłoby to w przypadku, gdyby otwierali firmę samodzielnie. 

Jednak nic za darmo – umowa franczyzy nakłada na biorcę licencji szereg obowiązków. Za dostęp do tajników biznesu franczyzodawcy i możliwość korzystania z jego znaku handlowego trzeba zapłacić. Wielu znacznie bardziej doskwiera jednak świadomość, że wstępując do sieci, będą zobowiązani do działania według określonych reguł, a ich pole do własnej przedsiębiorczej inwencji zostanie znacznie ograniczone. Franczyza jest zatem propozycją dla kogoś, kto chciałby zarządzać własną firmą, ale jednocześnie jest gotów działać zgodnie z zasadami ustalonymi przez właściciela systemu. W biznesie na licencji trudno będzie odnaleźć się przedsiębiorcom, dla których liczy się niezależność i którzy chcą robić interesy na bazie własnych koncepcji. Sukces we franczyzie najczęściej odnoszą ci, którzy umieją łączyć menedżerski potencjał z gotowością do zaakceptowania pewnej dozy nadzoru i kontroli. Taka jest cena gotowej recepty na biznes i oferowanego przez franczyzodawcę wsparcia. – Franczyzobiorca, zwłaszcza na początku, musi dużo słuchać i dużo się uczyć – podkreśla Maciej Świątek. 

Dobre wrażenie

Miłosz Kowalski pięć lat temu otworzył w Szczecinie swój pierwszy punkt Bike Cafe. Dziś ma już cztery rowerowe kawiarnie. – Pracowałem wcześniej w dużych firmach i korporacjach i szukałem pomysłu na ucieczkę od etatu – opowiada Miłosz Kowalski. – Chciałem jednak znaleźć niszę na rynku, coś oryginalnego. Rozglądałem się około roku, aż w internecie trafiłem na katalog konceptów franczyzowych. Przeglądając go, natknąłem się na markę Bike Cafe. Pomysł kawiarni rowerowej wydał mi się tak dziwny, że aż ciekawy. Pracowałem kiedyś w gastronomii, znałem jej wady i zalety. Pomyślałem, że to może być to. 
Po krótkiej wymianie e-maili w lipcu 2016 roku pojechał na pierwsze spotkanie z franczyzodawcą, a już we wrześniu uruchomił pierwszy punkt. – Z perspektywy czasu wiem, że jesień to był dość ryzykowny termin uruchamiania tego typu biznesu, ale bardzo już chciałem uruchomić działalność – wyjaśnia. – Udało się. Zresztą wbrew pozorom rowerowa kawiarnia to wcale nie jest biznes sezonowy. Trzy z moich punktów pracują przez cały rok. 

Skąd taka szybka decyzja o podpisaniu mowy franczyzowej? – Spotkałem się z prezesem firmy, w Poznaniu, w pierwszym punkcie marki. Widziałem, że wszystko jest dopięte na ostatni guzik, dopracowane z dbałością o szczegóły, zwłaszcza o jakość produktu. Obserwowałem też prace biura – mówi franczyzobiorca. – Wszystko zrobiło na mnie bardzo pozytywne wrażenie. 

Druga noga biznesowa

Ostatecznie Miłosz Kowalski nie zrezygnował z etatu i franczyza Bike Cafe stała się jego drugą nogą biznesową. – W tym samym czasie, gdy wszedłem we franczyzę Bike Cafe, dostałem bardzo ciekawą propozycję nowej pracy – tłumaczy. – Chciałem spróbować i tak zdecydowałem, że połączę i etat, i własny biznes. Jest przy tym sporo pracy, ale na szczęście od początku uruchomienia naszych kawiarni pomaga mi żona. Ostatecznie, wiosną tego roku, to właśnie ona zrezygnowała z pracy i zajmuje się nadzorowaniem naszego biznesu. Teraz, w zależności od sezonu, zatrudniamy średnio dziewięć osób. A firma wciąż się rozwija, nie powiedzieliśmy jeszcze ostatniego słowa.

Miłosz Kowalski podkreśla, że do wyboru franczyzy jako sposobu prowadzenia działalności przekonało go przede wszystkim bezpieczeństwo, jakie daje ten model biznesowy. – Zminimalizowane ryzyko porażki przy skorzystaniu ze sprawdzonej licencji oraz rozpoznawalność marki to według mnie główne atuty franczyzy – mówi nasz rozmówca. – W dotychczasowej pracy miałem bardzo dużo do czynienia z handlem i marketingiem. Doskonale zdawałem sobie sprawę z tego, jak istotna jest siła marki. Oczywiście, we franczyzie musimy podzielić się zyskami z franczyzodawcą, ale w końcu pracujemy na bazie jego licencji. Dla mnie to nigdy nie był problem. 

Co ceni sobie najbardziej we współpracy z Bike Cafe? – Wiem, że w każdej chwili mogę wyciągnąć telefon, zadzwonić do prezesa firmy i powiedzieć: mam problem. Zawsze zostanę wysłuchany – podkreśla Miłosz Kowalski. – Nie tylko wysłuchany. Albo od ręki dostanę pomoc, albo sprawa zostanie natychmiast skierowana na właściwe tory, aby jak najszybciej znaleźć rozwiązanie problemu. To bezcenne wsparcie. 

Obowiązki podzielone

Franczyza zdejmuje nam z barków wiele obowiązków. Nie musimy martwić się o dostawców, układanie oferty, wprowadzanie sezonowych zmian itp. – Decydując się na wejście we franczyzę, bazujemy na gotowych rozwiązaniach, znacznie zmniejszając ryzyko niepowodzenia – podkreśla Michał Mołdrzyk, kierownik sprzedaży Bike Cafe. – Żaden biznes, w tym także franczyzowy, nie daje stuprocentowej gwarancji sukcesu, lecz wchodząc we współpracę z siecią franczyzową, zdejmujemy z siebie sporą część obowiązków i możemy skupić się na tych czynnościach, które są dla nas najważniejsze oraz które dają wymierne efekty.

Zdaniem Michała Mołdrzyka trudno z góry przesądzić, czy każdy nadaje się na franczyzobiorcę. Nie da się jednoznacznie powiedzieć, że każda osoba nadaje się do prowadzenia franczyzy, tak jak i każdego innego biznesu – uważa. – W przypadku Bike Cafe, staramy się uczynić początkowe etapy wejścia w biznes tak łatwymi, jak tylko to możliwe. Nie stosujemy sztywnych wymogów dotyczących przyjęcia kandydatów na franczyzobiorcę. Liczy się przede wszystkim chęć do pracy i zaangażowanie. Najczęściej trafiają do nas dwa typy osób: pierwszy to osoba zainteresowana rowerami, ekologią, zdrowym trybem życia, no i oczywiście odkrywaniem świata kaw. Takie osoby często, przynajmniej na początku, angażują się w pracę w 100 procentach, samodzielnie obsługując rowerową kawiarnię. Drugi typ to „inwestor” – osoba, która widzi w Bike Cafe przede wszystkim bezpieczną i rentowną inwestycję, docenia walory koncepcji oraz skupia się na zatrudnieniu osób w celu obsługi punktów. W obydwu przypadkach nie jest wymagane wcześniejsze doświadczenie, bowiem w Bike Cafe przywiązujemy ogromną uwagę do odpowiedniego przeszkolenia przyszłego franczyzobiorcy. 

Przemyślany wybór

Na rynku jest ok. 1,3 tys. konceptów franczyzowych. Jak wybrać ten najbardziej odpowiedni? 
W pierwszej kolejności warto pomyśleć o własnych, osobistych predyspozycjach. Franczyzobiorcy najczęściej rekrutują się spośród dwóch kręgów. Pierwszy to drobni przedsiębiorcy, prowadzący już działalność indywidualnie, którzy szukają siły i wsparcia grupy. Drugi to dotychczasowi etatowcy – pracownicy korporacji lub innych firm, którzy zebrali kapitał i decydują się na założenie pierwszego własnego biznesu. Szczególnie w tym drugim przypadku trzeba się zastanowić nad swoimi kompetencjami.

Kolejny ważny czynnik, jakim powinniśmy się kierować przy wyborze konceptu, to finanse. Musimy wiedzieć, ile gotówki mamy na koncie i ile ewentualnie dostaniemy pożyczki z banku. Wtedy weryfikujemy oferty franczyzowe także pod tym względem. Warto jednak pamiętać, że same wydatki inwestycyjne, czyli na przygotowanie i otwarcie restauracji, uruchomienie i zatowarowanie sklepu itp. to nie wszystko. Konieczna jest jeszcze rezerwa finansowa na przynajmniej pierwsze kilka miesięcy działania twojego biznesu. Żaden interes od razu nie przynosi dochodów. Zanim stanie się rentowny, czyli zacznie na siebie zarabiać, musisz mieć z czego pokrywać koszty stałe: płacić czynsz, media, pensje pracowników itd. Do tego właśnie potrzebna jest poduszka bezpieczeństwa w postaci odłożonej na koncie pewnej sumy. Jeśli więc koszty inwestycji obliczyłeś na 100 tys. zł, to lepiej zabezpiecz sobie 150 tys. zł. Przydadzą się i na wspomniane koszty stałe, i na nieprzewidziane wydatki. Oczywiście, franczyzodawcy przedstawiają kandydatom na franczyzobiorców prognozy finansowe, dotyczące działalności danego biznesu, ale pamiętajmy, że to tylko prognozy. A jak wiadomo, jeśli planujesz remont, to od razu załóż, że będzie kosztował o jedną trzecią więcej, niż wynika z kosztorysu. W biznesie bywa podobnie. 

Pomysł po sąsiedzku

Iwona Korneluk zawsze chciała mieć własny biznes. Po studiach pracowała w telekomunikacji. – Ale zwolniłam się i razem z mężem otworzyłam sklep komputerowy – opowiada Iwona Korneluk, franczyzobiorczyni Moodo.

Obok ich sklepu był butik jednej z odzieżowych sieci franczyzowych. – Obserwowałam jego pracę, widziałam, że nie brakuje klientów, rozmawiałam też z właścicielami. Spodobał mi się ten biznes – kontynuuje nasza rozmówczyni. – To był impuls. Nie znałam się na branży, ale postanowiłam spróbować. 

Wytypowała kilka marek franczyzowych i... ruszyła w teren, aby obejrzeć ich sklepy. Salon Moodo w Jaśle tak jej się spodobał, że zadzwoniła do męża z prośbą, aby znalazł jej numer telefonu do centrali. – Zadzwoniłam i uzgodniłam zasady współpracy – uśmiecha się Iwona Korneluk. – Mieliśmy mały zapas gotówki. Niewiele, bo wówczas byliśmy niedługo po studiach. Praktycznie wszystko zainwestowaliśmy w sklep. 

Otworzyli go w 2010 roku w centrum handlowym w Zamościu. Franczyzobiorczyni nie ukrywa, że początki były ciężkie. – Nie mieliśmy wiedzy o branży, niezbyt dobrze wybraliśmy lokalizację w tym centrum i trochę potrwało, zanim klienci się o nas dowiedzieli, musieliśmy nauczyć się obsługi klienta – wylicza Iwona Korneluk. 

I wtedy okazało się, jak bardzo franczyza może być pomocna. – Centrala zorganizowała szkolenia sprzedażowe. Niesamowicie dużo się na nich nauczyłam. To szybko przełożyło się na utargi i opinie klientów o naszym sklepie – relacjonuje franczyzobiorczyni. 

Ułatwić sobie życie

Iwona Korneluk podkreśla, że franczyza była dla niej idealnym rozwiązaniem. – Przy słabej znajomości branży to była najlepsza decyzja, jaką mogłam podjąć – uważa. – Poza tym uważam, że jeśli możemy sobie ułatwić życie, to dlaczego tego nie zrobić? Dostałam sprawdzone know-how,  nie muszę martwić się o dostawy ani o to, co zrobić z niesprzedanym towarem. Dzięki temu mogę skupić się na obsłudze klienta i jego zadowoleniu. 

Jak mówi, ważny jest też dla niej fakt, że licencjodawca jest otwarty na uwagi i obserwacje franczyzobiorców. – Na początku w ofercie Moodo była odzież typowo młodzieżowa – opowiada Iwona Korneluk. – Ale centrala zaczęła pytać nas, czyli franczyzobiorców, o to, jaką mamy klientelę, jaka grupa wiekowa odwiedza nasze sklepy. Z czasem oferta zaczęła się zmieniać. Teraz mamy ubrania dla dojrzałych kobiet. To klientki bardziej świadome, wiedzą, czego szukają, a z drugiej strony dysponują też odpowiednim budżetem. Jak mówi franczyzobiorczyni, marka reaguje też na zmieniające się trendy rynkowe. – Np. w pandemii pojawiły się ubrania wygodne, dresowe. Wszystko to pozwala mi się skupić na sprzedaży, bez konieczności martwienia się o resztę – podkreśla.

Staranna weryfikacja

Powtórzmy: na poszukiwania franczyzowego konceptu trzeba wyruszyć ze świadomością nie tylko własnych umiejętności, lecz także zainteresowań. Kierowanie się wyłącznie chęcią zysku rzadko kiedy bywa dobrą strategią. Aby prowadzić udany biznes, trzeba przede wszystkim go lubić i „czuć”. Robiąc coś, co nas nudzi lub męczy, możemy szybko się zniechęcić i nie doczekać nawet na zwrot z inwestycji. Nie zawsze jednak, jak w przypadku Iwony Korneluk, pomysł na biznes sam nam wchodzi w ręce. Gdzie więc go szukać?

Oczywiście, najbardziej poręcznym źródłem jest internet. Na branżowych portalach znajdziemy katalogi franczyzodawców z różnych branż, różnych marek, o różnych kwotach inwestycji. Warto sięgnąć też po prasę branżową i szerzej poczytać o interesujących pomysłach na biznes. Znajdziemy tam zawsze więcej informacji niż w opisie katalogowym. Idealną okazją do osobistego spotkania franczyzodawców – i to wielu – są Targi Franczyzy. Tutaj w jednym miejscu mamy szeroki przekrój branż i konceptów oraz niepowtarzalną okazję porozmawiania osobiście z dawcami licencji. 

Jeśli już jesteśmy zdecydowani na branżę, musimy wytypować konkretne koncepty, które nas interesują. Czasem jest łatwo, któryś od razu wpada nam w oko. Częściej mamy kilku kandydatów. Warto ograniczyć ich do rozsądnej liczby, np. trzech. Kolejny krok to sprawdzenie wszelkich dostępnych informacji na temat franczyzodawcy i działalności firmy. Takie trochę śledztwo. Znów można poczytać w internecie, ale bezcennym źródłem informacji będą odwiedziny w działających już placówkach franczyzowych i rozmowy z licencjobiorcami danego konceptu. Zapewne oni – tak jak my dzisiaj – kiedyś borykali się z takimi samymi dylematami, ale ostatecznie postawili na tę, a nie inną markę. Warto więc zasięgnąć u nich języka.

Oczywiście, umowa nie pozwoli im zdradzić szczegółów, ale już ze zwykłej rozmowy można wiele wywnioskować na temat poziomu zadowolenia danego partnera. Zapytać o blaski i cienie biznesu, o codzienne obowiązki. Może franczyzobiorca powie nam też, czego dowiedział się o swoim biznesie dopiero wtedy, gdy zaczął w nim pracować? Niekoniecznie dlatego że franczyzodawca umyślnie zataił tę wiedzę. Po prostu pewne rzeczy zawsze „wychodzą w praniu”. Wiarygodność franczyzodawcy możemy też sprawdzić w Polskiej Organizacji Franczyzodawców, która zrzesza rzetelnych i sprawdzonych dawców licencji. 

Przeczytaj umowę

Kiedy już zdecydujemy się na konkretnego franczyzodawcę, bo odpowiada nam jego wizja prowadzenia biznesu, zakres wsparcia, odpowiadają nam warunki finansowe i stać nas na inwestycję, przeanalizujmy jeszcze dokładnie umowę franczyzową. Jej podpisanie to trochę jak ślub – na dobre i złe, tyle że na czas określony. – W zależności od złożoności biznesu, umowę franczyzową podpisuje się dopiero po kilku spotkaniach franczyzodawcy z kandydatem na franczyzobiorcę bądź szybciej. Zwykle umowę franczyzobiorca otrzyma dopiero po podpisaniu listu intencyjnego lub zobowiązania do zachowania poufności – wyjaśnia Karina Korczyńska, prawnik w firmie PROFIT system. – Dobrą praktyką ze strony franczyzodawcy jest przekazanie dokumentu umowy kandydatowi na franczyzobiorcę i danie mu czasu na dokładne zapoznanie się z nią czy skonsultowanie z prawnikiem lub doradcą. W prostych systemach, szczególnie gdy franczyzodawca przekazuje franczyzobiorcom lokal do prowadzenia działalności, a umowa liczy kilka stron, może występować praktyka szybszego podpisywania umowy franczyzy. Jednak w takich sytuacjach kandydat musi mieć zagwarantowaną możliwość dokładnego zapoznania się z modelem biznesowym, a umowa dawać czas na odstąpienie od niej bez żadnych negatywnych konsekwencji.

 

Dla kogo jest franczyza:

  • to rozwiązanie dla osób, które chciałyby zarządzać własną firmą;
  • są gotowe działać zgodnie z zasadami ustalonymi przez franczyzodawcę;
  • chcą, żeby franczyzodawca zdjął im z barków wiele obowiązków, np. wybór dostawców, układanie oferty, wprowadzenie sezonowych zmian;
  • zależy im na obniżeniu ryzyka inwestycji we własny biznes.

 


Magdalena Chłopicka, franczyzobiorczyni Sushi Bistro / "Dyrektor ds. franczyzy Sushi Bistro jeździł ze mną, oceniał lokale i pomagał w rozmowach i negocjacjach czynszu".

POPULARNE NA FORUM

Co sądzicie o Oskrobie?

Witam, Z calego serca odradzam jakąkolwiek wspolprace z ta firma. Okolo 2 miesiące temu zglosilam sie do Oscroby bedac zainteresowana franczyza ich sieci. Wyslalam do nich...

8 wypowiedzi
ostatnia 25.06.2024
Planuję założyć własną działalność - od czego zacząć?

Najlepiej zacząć od kupna gotowej spółki . Zakup gotowej spółki daje pewność, że firma istnieje i ma już zarejestrowany kapitał zakładowy, co może być ważne z...

33 wypowiedzi
ostatnia 08.01.2024
Oszukani przez franczyzodawcę

Wspolpraca z firma Ship Center jako franczyzobiorca??? ODRADZAM SPRAWDZ ICH UMOWE U SWOJEGO PRAWNIKA, jest ona jednostronna i ukierunkowana na kary umowne ktore sobie sami...

48 wypowiedzi
ostatnia 22.09.2023
Czy na odzieży można jeszcze zarobic?

Ja kupuję na hurtowni stradimoda.pl od jakiegoś roku nie zawiodłam się doradzą zawsze dobrze dbają o klienta a uwierzcie mi jest dużo hurtowni które chcą tylko...

40 wypowiedzi
ostatnia 22.09.2023
piszę pracę na temat franchisingu :)

hej, tez poszukuję danych, znalazłaś coś może oprócz ilości placówek i marek franczyzowych?

14 wypowiedzi
ostatnia 24.05.2023
Sukcesja w Intermarché i Bricomarché

przeciez to złodzieje

1 wypowiedzi
ostatnia 04.05.2023
piszę pracę na temat franchisingu :)

Szukam szcegółowego raporty na temat franczyzy w latach przed pandemią i po. Rozumiem że osttani raport opublikowany był za rok 2010 ale niestety jego również nię mogę...

14 wypowiedzi
ostatnia 23.04.2023
Praca magisterska - licencjacka o franchisingu

Witam, Jestem studentką III roku Finansów i Rachunkowości na Uczelni Łazarskiego w Warszawie. Obecnie prowadzę badania w ramach seminarium dyplomowego. Poniższa ankieta...

211 wypowiedzi
ostatnia 13.03.2023