Klient podróżuje, licznik bije
Pierwszą siecią elektrycznych skuterów w Polsce opartą na zasadzie scooter sharing było blinkee.city. Klienci firmy wypożyczają pojazd, który znajduje się najbliżej nich. Po przejeździe parkują go w dowolnym miejscu. Płacą za minuty przejazdu poprzez aplikację. Skutery blinkee.city wjechały do miast w 2017 roku. Zaczęło się od sześciu pojazdów w Warszawie. W kwietniu 2018 roku liczba skuterów miejskich dobiła tysiąca. Firma pojawiła się w 12 lokalizacjach w Europie. Cztery bazy skuterów to punkty własne pomysłodawców, resztą zarządzają franczyzobiorcy. Dziś skuter można wypożyczyć m.in. we Wrocławiu, w Łodzi czy nawet na południu Hiszpanii – w Walencji.
Firma Hop.City (dawniej JedenŚlad) rozpoczęła działalność w 2017 roku. Właściciele inspirowali się konceptem scooter sharing, który podpatrzyli podczas podróży do Azji. – Najpierw kilkakrotnie odwiedzaliśmy Chiny, gdzie skutery są bardzo popularnym środkiem transportu miejskiego. Obserwowaliśmy też podobne sieci pojazdów w Stanach Zjednoczonych, Paryżu czy Barcelonie – mówi Karolina Sikorska, współzałożycielka spółki JedenŚlad. – Potem przeprowadziliśmy krótkie badanie rynkowe w Polsce, zainteresowanie skuterami okazało się być duże. Rozbudowaliśmy zespół i postawiliśmy pierwsze skutery w Warszawie – dodaje. Dziś Hop.City działa w Warszawie, Trójmieście, Częstochowie, Szczecinie, Katowicach, Bielsko-Białej, Łodzi i we Wrocławiu. Wszystkie skutery Hop.City są napędzane elektrycznie za pomocą wymiennych pakietów baterii. Pozwala to uzupełniać energię bez budowania stacji ładowania i wjeżdżać do centrów miast objętych zakazem dla pojazdów spalinowych. Każdy skuter jest wyposażony w akcesoria higieniczne, m.in.: czepki, akcesoria antysmogowe i kaski z certyfikatami. Już teraz firma udostępnia mniej więcej tysiąc skuterów w całej Polsce.
Siła dialogu we franczyzie
Aby zostać franczyzobiorcą firmy wypożyczającej skutery, należy dysponować powierzchnią garażową lub warsztatową i samochodem osobowym. – Franczyzobiorcy potrzebują samochodu, którym będą rozwozić skutery po mieście i zmieniać baterie w pojazdach. Powinni również zainwestować w pomieszczenie o wielkości co najmniej 16 m2, w którym będą składować pojazdy – mówi Paweł Maliszewski z firmy blinkee.city. Na początku każdy franczyzobiorca przechodzi kilkudniowe szkolenie dotyczące serwisowania skuterów i wymiany baterii. Korzysta też z wypracowanego know-how. Franczyzodawcy zarządzają wewnętrznym systemem firmy, który pomaga lokalizować skutery i rozliczać się z klientami. Mimo że to pomysłodawcy kładą fundamenty pod rozwój sieci, pozostają otwarci na dyskusję i pomysły franczyzobiorców. – Co nas wyróżnia? Jesteśmy jak Tesla. Ciągle się rozwijamy i wprowadzamy nowe funkcjonalności do naszych urządzeń – mówi Paweł Maliszewski.
Inwestycja we franczyzę nie musi oznaczać rezygnacji z innego biznesu. Blinkee.city pozwala partnerom na podjęcie kilku wyzwań jednocześnie. Większość z nich łączy franczyzę z prowadzeniem innej działalności. – Wielu licencjobiorców wykorzystuje własną infrastrukturę do rozwoju franczyzy. Często mają np. swoje warsztaty samochodowe, które potem służą za miejsce przechowywania skuterów. My równolegle z zarządzaniem punktem franczyzowym, prowadzimy sklepy internetowe – mówi Konrad Sierzputowski, licencjobiorca blinkee.city. Franczyzobiorcy, który budują sieć skuterów od zera, na początku nie potrzebują zatrudniać pracowników. W miarę powiększania floty, wzrasta jednak zapotrzebowanie na serwisantów. Mniej więcej na 25 skuterów powinien przypadać jeden pracownik.
Relacje, które procentują
Właściciele Hop.City chcą, by licencjobiorcy przeznaczyli całą energię na prowadzenie firmy. – Zapewniamy partnerom systemy do obsługi użytkownika, zarządzania pojazdami i wymiany baterii, dbamy o stronę techniczną skuterów i pomagamy w zatrudnieniu pracowników. Prowadzimy także call center. W ten sposób chcemy odciążyć franczyzobiorców i pozwolić im skupić się na prowadzeniu biznesu – mówi Karolina Sikorska. Będąc członkiem sieci, franczyzoiorca korzysta z ubezpieczenia floty i bazy kontaktów firmy. Wypracowane relacje biznesowe mają zaprocentować i napędzić działania marketingowe sieci w konkretnych miastach.
We franczyzie Hop.City właściciele korzystają zarówno z doświadczenia franczyzobiorców, jak i wypracowanych relacji biznesowych. – Naszą mocną stroną w biznesie jest współpraca z firmami gastronomicznymi. Naszymi skuterami jeżdżą między innymi kierowcy Uber Eats, Pyszne.pl – mówi Łukasz Banach. współzałożyciel firmy JedenŚlad. Poza umowami z restauracjami, firma współpracuje z centrami biznesowymi – wyznacza specjalne strefy skuterów przeznaczone dla pracowników biur. Co więcej, dołączyła do systemów benefitów Sodexo i MyBenefit, gdzie oferuje pakiety na wypożyczenie skuterów.
W pierwszych tygodniach pracy franczyzobiorca firmy ze skuterami musi wypromować pojazdy w nowym mieście. – Na początku umówiliśmy się z franczyzodawcami na dwa miesiące okresu testowego. Gdyby koncept się nie przyjął, mógłbym oddać pojazdy – mówi Konrad Sierzputowski z blinkee.city. – Wzięliśmy w leasing 15 skuterów. Na szczęście po 2-3 tygodniach wiedzieliśmy, że pomysł chwycił, a my postawiliśmy kolejne 15 pojazdów. Kluczem do sukcesu jest zagęszczenie skuterów, przyzwyczajenie użytkowników do ich obecności w mieście.
Zakup pojazdów stanowi istotny element inwestycji w ym biznesie. Na start licencjobiorca musi nabyć co najmniej 10 skuterów, każdy z nich kosztuje 10 tys. zł. Koncept biznesowy pozbawiony jest opłat licencyjnych. Właściciele gwarantują również niski poziom opłat bieżących. Franczyzobiorca dzieli się częścią przychodów z pomysłodawcami. W zależności od skali działalności co miesiąc oddaje od 5 do 15 proc. generowanych obrotów.
Każdy skuter blinkee.city został zbudowany specjalnie na potrzeby konceptu scooter sharing. Jest wyposażony w urządzenie telematyczne, model do przesyłania danych i GPS. Dzięki temu licencjobiorca wie, gdzie znajduje się konkretny jednoślad i może monitorować jego stan. W zamian za korzystanie z zintegrowanego systemu, franczyzobiorca płaci miesięcznie od każdego skutera 60-80 zł. Poza opłatami na rzecz licencjodawcy, reguluje koszt wymiany baterii i naprawy skuterów. – Wymiana baterii w pojazdach generuje największą część kosztów miesięcznych. Jedna bateria starcza na dobę, mniej więcej 70-80 km jazdy. Jej wymiana kosztuje około 8 zł. W ten sposób koszt operacyjny jednego skutera wynosi około 250 zł miesięcznie – mówi Konrad Sierzputowski. Wydatki na serwis skuterów są znacznie niższe, wahają się od 100 do 300 zł na całą flotę miesięcznie.
Reklama na kółkach
Franczyzodawcy blinkee.city szacują, że zwrot z inwestycji w biznes następuje po 5-12 miesiącach od zakupu pierwszych skuterów. Jeśli pomysł trafi na podatny grunt, franczyzobiorca może liczyć na krótszy okres zwrotu. – Mieszkańcy Poznania od razu byli gotowi na przyjęcie większej liczby skuterów. Dlatego szybko zaczęliśmy generować zysk. Oszacowaliśmy, że inwestycja w jeden skuter zwraca się po jednym sezonie, który trwa od marca do listopada. Na razie generowany zysk reinwestujemy. Po roku działalności na ulicach mamy około 55 skuterów, kolejne 100 są już zamówione – mówi Konrad Sierzputowski.
Siłą napędową promocji sieci są centralne działania marketingowe. Jednocześnie franczyzobiorca reklamuję firmę lokalnie. Paweł Maliszewski z blinkee.city podkreśla wagę promocji w konkretnych miastach. – Prowadzimy ogólny marketing w internecie i social media. Mimo to bardzo istotne są działania franczyzobiorców w konkretnych miastach. Podobnego zdania jest Konrad Sierzputowski. – Po roku doświadczenia możemy śmiało przyznać, że to skutery są naszą najlepszą reklamą. Im więcej mamy pojazdów, tym więcej nośników reklamowych. Ogromnym wsparciem jest też lokalna prasa. Gdy wchodzimy do nowego miasta, lokalne media same chcą o nas napisać, a mieszkańcy pragną dowiedzieć się czegoś więcej o wypożyczaniu skuterów.
Na razie każdy franczyzobiorca blinkee.city ma pod swoimi skrzydłami skutery w jednym mieście. Jeśli generuje wysoki poziom przychodów, dostaje od właścicieli wyłączność terytorialną na określony obszar. Franczyzobiorcy z Poznania myślą o podbiciu kolejnego miasta. Na rozwijanie sieci franczyzy stawiają również pomysłodawcy blinkee.city. W planach poza polskimi miastami mają otwarcie jednostek franczyzowych poza granicami kraju: w Hiszpanii, Szwecji i Chorwacji. – Nasz biznes ma potencjał na dalszy rozwój. Skuter to w końcu nieodłączny element smart city – podkreśla Paweł Maliszewski.
Właściciele Hop.City również zapowiadają rychłe zmiany. – Chcemy budować infrastrukturę wokół pojazdów sharingowych. Już za kilka tygodni powstanie prototyp naszych bateriomatów, czyli innowacyjnych stacji ładowania baterii do większości lekkich pojazdów elektrycznych: skuterów, rowerów, hulajnog.
Bateriomat będzie stacją o wyglądzie zbliżonym do paczkomatów. Aktualnie pracujemy nad sfinalizowaniem pierwszej wersji w formie fizycznego urządzenia, które będzie posiadało możliwości obsługi wybranych pakietów baterii i zostanie wyposażone w wyświetlacz, system ładowania, chłodzenia i nadzoru – zapowiada Patrycja Ogrodnik, brand menedżer Hop.City.
Artykuł pochodzi z numeru 8/2018 miesięcznika "FRANCHISING".


ZOBACZ W KATALOGU





















PRZECZYTAJ ARTYKUŁY

Marka Rentabox24 działa na rynku self storage i proponuje biznes, który może dawać praktycznie pasywny dochód.
La Mancha szuka partnerów szczególnie w Białymstoku i Szczecinie. Dlaczego to dobry moment na nawiązanie współpracy?
Polacy coraz częściej sięgają po e-papierosy. Sklep z elektronicznymi papierosami można otworzyć we franczyzie. Czy to się opłaca?
– Zakładaliśmy otwarcie pięciu punktów franczyzowych w tym roku. Już w pierwszym półroczu podwoiliśmy ten wynik – mówi Michał Małolepszy, prezes evoGroup.
Citybox24.pl tworzy sieć magazynów samoobsługowych. To biznes dla pasywnych inwestorów. Na czym polega współpraca?
NAJCZEŚCIEJ CZYTANE

Plenti oferuje dostęp do innowacji za ułamek ich ceny. Ma też propozycje dla franczyzobiorców.
Najlepsze rozwiązania rodzą się z potrzeby. Nie inaczej było w przypadku robota Fidi. Polskie rozwiązanie ma szansę podbić międzynarodowy rynek medyczny.
– Większość podłóg i drzwi sprzedaje się wraz z usługą montażu, dlatego ekipy montażowe to bardzo ważna część mojego biznesu – mówi Radosław Chabowski, franczyzobiorca DDD Dobre Dla Domu.
Z każdym rokiem rośnie liczba pasjonatów podróży na czterech kółkach, a wraz z nimi zapotrzebowanie na wyspecjalizowane usługi serwisowe. Czy prowadzenie serwisu kamperów to strzał w biznesową dziesiątkę?
– Mali gracze bez wsparcia znikają z rynku – mówi Wojciech Sypień, dyrektor franczyzy Carrefour Polska.
POPULARNE NA FORUM
Punkt przesyłek kurierskich
Wspolpraca z firma Ship Center jako franczyzobiorca??? ODRADZAM SPRAWDZ ICH UMOWE U SWOJEGO PRAWNIKA, jest ona jednostronna i ukierunkowana na kary umowne ktore sobie sami...
Broker Kurierski
Do Koszałka Można coś więcej o ship center
Interes pompowany helem
Warto zajrzeć do KRS i posprawdzać z jakimi spółkami jest ten Pan powiązany - KPCG SPÓŁKA Z OGRANICZONĄ...
Myjnia samochodowa z dojazdem do klienta?
Znajomi z Myjnia samochodowa Warszawa przyjeżdżają do mnie za małą dopłatą. Myślę, że jeśli zapytasz to i przyjadą do cb
Punkt przesyłek kurierskich
Ja tam jestem w miare zadowolona z franczyzy Pakersów. Są szkolenia, materiały marketingowe. Na początku jak jeszcze tego potrzebowałam zawsze mogłam zadzwonić na...
Punkt przesyłek kurierskich
To ja dodam coś od siebie. Nigdy się nie dorobicie i nie zarobicie otwierając taki biznes z pośrednikiem.
Punkt przesyłek kurierskich
O kurczę, dobrze, że mówicie jak jest. Ja w sumie też się zastanawiałam, ale finalnie wybrałam Pakersów i wszystko śmiga jak narazie. Udało mi się szybko to...
Punkt przesyłek kurierskich
O kurczę, dobrze, że mówicie jak jest. Ja w sumie też się zastanawiałam, ale finalnie wybrałam Pakersów i wszystko śmiga jak narazie. Udało mi się szybko to...