Pieniądze na salon / Minimalna kwota inwestycji w gabinet kosmetyczny pod marką DepilConcept wynosi 59,7 tys. zł netto.
Piątek
19.04.2019
Martyna Błaszczyk z etatowej kosmetyczki awansowała na właścicielkę salonu DepilConcept. I ma apetyt na więcej. Ile trzeba mieć pieniędzy na otwarcie salonu depilacji?
 

O Martynie Błaszczyk pisaliśmy ponad rok temu. Była wówczas na ostatniej prostej do uruchomienia swojego pierwszego w życiu biznesu. Wybrała franczyzę DepilConcept, ponieważ wcześniej pracowała na etacie kosmetologa w krakowskim salonie tej marki. Jak wspomina, lubiła swoją pracę. Miała też dobre relacje z klientami, innymi pracownikami i właścicielem salonu. Mówi też, że od początku podobał jej się ten biznes i po cichu marzyła o własnym gabinecie DepilConcept. Swoje marzenie Martyna Błaszczyk ziściła w marcu 2018 roku – wówczas ruszył jej gabinet pod marką DepilConcept. Franczyzobiorczyni wspomina, że otwarcie odbyło się z opóźnieniem, ze względu na nieuczciwego wykonawcę, który zainkasował blisko
7 tys. zł zaliczki i zniknął.
 – To był dla mnie straszliwy cios – wspomina franczyzobiorczyni. – Miałam już zatrudnionych pracowników, płaciłam czynsz, więc pojawiły się pierwsze koszty, a przychody oddaliły się o co najmniej kilka tygodni do czasu znalezienia nowej ekipy i dokończenia prac. To nie był wymarzony start we własny biznes. Zjadał mnie stres, ale zacisnęłam zęby i kontynuowałam pracę. Na szczęście mogłam liczyć na pomoc życiowego partnera oraz wsparcie ze strony franczyzodawcy.

Mimo trudności na starcie Martyna Błaszczyk dobrze wspomina pierwsze miesiące działalności. Mówi, że dzięki sprawdzonemu know-how zysk osiągnęła już w pierwszym miesiącu, a dziś jej biznes jest na etapie intensywnego rozwoju. – Daleko mi było jeszcze do najlepszych gabinetów w sieci, ale byłam dobrej myśli. Robiłam swoje – dodaje.

Powoli do przodu

Z miesiąca na miesiąc przychody rosły i Martyna Błaszczyk zaczęła myśleć o kolejnej lokalizacji, jednak jesienią straciła jedną z dwóch pracownic. Zamiast skupić się na rozwoju biznesu, musiała poświęcić więcej czasu na obsługę klientek.
 – Prowadzenie własnej firmy to nie zabawa – mówi franczyzobiorczyni. – Nawet w biznesie franczyzowym, który z definicji prowadzi się łatwiej, pojawiają się przykre niespodzianki. Ale cóż było robić, pracowałam jeszcze więcej, do dwunastu godzin dziennie. Obsługa klientek i rekrutacja – tak upłynęła mi jesień. 
W listopadzie franczyzobiorczyni zatrudniła nową pracownicę. Mówi, że to był przełomowy moment. Nowa kosmetyczka szybko wdrożyła się w rytm pracy, a salon powrócił na ścieżkę wzrostów.
 – W listopadzie zajmowaliśmy 33. miejsce w rankingu sprzedaży w sieci, w grudniu awansowaliśmy o cztery pozycje, zaś w styczniu zajęliśmy 16. miejsce na 51 salonów. Luty również był bardzo dobry – cieszy się franczyzobiorczyni.

Martyna Błaszczyk dodaje, że powoli zaczyna odcinać kupony od ciężkiej pracy. Jej gabinet pracuje pełną parą, a większość terminów rezerwują klientki stałe oraz z polecenia. Franczyzobiorczyni mówi, że przydałby się drugi punkt. – Biznes idzie coraz lepiej, więc powróciła myśl o rozwoju i rozważania: „Stargard czy Szczecin?”. Liczę, że w ciągu kilku najbliższych miesięcy ten dylemat się rozstrzygnie, zaś mój obecny gabinet pozwoli mi zapracować na otwarcie drugiego – dodaje franczyzobiorczyni.

Profesjonalizm i relacje

Pytana o specyfikę biznesu w branży kosmetycznej, Martyna Błaszczyk mówi, że dla firmy zajmującej się fotodepilacją, pozyskanie klienta najczęściej gwarantuje jego lojalność na kilka-kilkanaście miesięcy, ponieważ zabiegi należy powtarzać raz w miesiącu mniej więcej przez rok. – Dzięki temu mam pewność, że klientka, która widzi efekt zabiegu, niemal na pewno do mnie wróci, a z czasem być może poleci koleżankom.
 Choć w okolicy jest kilka innych gabinetów, franczyzobiorczyni nie obawia się konkurencji.
 – Moją podstawową przewagą jest specjalizacja – ocenia Martyna Błaszczyk. – Nasze klientki są coraz bardziej świadome, wyedukowane i wymagające. Oczekują pogłębionej, profesjonalnej wiedzy, a w naszych gabinetach spodziewają się znaleźć zabiegi na najwyższym poziomie, zgodne z najnowszymi trendami oraz wiedzą z dziedziny kosmetologii i wykonane przy użyciu nowoczesnych urządzeń – dodaje.

Franczyzobiorczyni mówi też, że istotną częścią jej pracy jest systematyczny osobisty kontakt z klientkami. – Panie bardzo lubią, jak się je zaprosi na zabieg lub przypomni o wizycie. To tak naprawdę część mojej usługi.
DepilConcept otwiera swoje placówki w miastach powyżej 40 tysięcy mieszkańców. Najlepiej sprawdzają się lokale przy ruchliwych ulicach w pobliżu centrum miasta lub w pasażach handlowych na dużych osiedlach. Minimalna kwota inwestycji w gabinet kosmetyczny pod marką DepilConcept wynosi 59,7 tys. zł netto. W tym wariancie franczyzobiorca leasinguje sprzęt do depilacji. Niespełna 100 tys. zł potrzeba na gabinet z opcją zakupu takiego urządzenia i prawie 130 tys. zł przy dwóch urządzeniach SHR.

 


Martyna Błaszczyk, franczyzobiorczyni Depil Concept / "Biznes idzie mi coraz lepiej, więc powróciła myśl o otwarciu kolejnego salonu DepilConcept, prawdopodobnie w Stargardzie lub w Szczecinie".
Profil mężczyzny
Łukasz Michalak
dziennikarz